Reklama

Reklama

Wraca Puchar Tatr w łyżwiarstwie szybkim

Do kalendarza w łyżwiarstwie szybkim wraca Puchar Tatr - zawody, które przed laty cieszyły się ogromnym zainteresowaniem w kraju i poza granicami. W Zakopanem startowali medaliści igrzysk olimpijskich i świata. Najbliższe rozegrane zostaną 20-21 grudnia na sztucznym torze.

"Puchar Tatr dokończył żywota w 1984 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Przyjechaliśmy do Zakopanego, był halny i organizatorom nie pozostało nic innego jak tylko wsadzić sportowców do autobusów i przewieźć do Tomaszowa. Jechałem razem z nimi"- powiedział PAP wiceprezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Wiesław Kmiecik, który wtedy był zawodnikiem.

Pierwsze międzynarodowe zawody w Zakopanem w łyżwiarstwie szybkim zostały rozegrane w 1953 roku. Startowali Polacy i Węgrzy. Zwycięzcami zostali goście - Ilona Roka (kobieta) i Bela Konya (mężczyźni). Rok później do grona uczestników dołączyli Czechosłowacy.

Reklama

"W tamtych czasach i później bazą łyżwiarzy był hotel Imperial - wspomina w rozmowie z PAP były kierownik wyszkolenia w Polskim Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Leszek Ułasiewicz. - Warunki bytowe jak na lata pięćdziesiąte były rewelacyjne. Gorzej było z podróżowaniem. Jeździło się tylko pociągiem, czasem w kompletnie zatłoczonym wagonie. Trudno było zorientować się, gdzie się jest. Gdy w Chabówce pociąg zmieniał kierunek jazdy wiedzieliśmy, że jest już blisko."

W programach łyżwiarskich lat 50. można znaleźć np. nazwisko Janusza Tlałki - ojca dwóch znakomitych polskich alpejek.

"W Zakopanem startowali tej miary zawodniczki i zawodnicy co Niemka Helga Hase, Norweg Stien Stiensen i Rosjanin Jewgienij Griszin. Ten ostatni biegał cały czas w tych samych butach. Był przesądny i twierdził, że mu przynoszą szczęście.

Leszek Ułasiewicz podkreślił, że był to jeden z najszybszych obiektów w Europie. Reaktywowany Puchar Tatr rozegrany zostanie na sztucznym torze. Będzie to impreza testowa przed mistrzostwami świata juniorów 20-22 lutego 2009 roku.

"Wybudowanie sztucznego toru w Zakopanem jest krokiem milowym w polskim łyżwiarstwie szybkim. Jednak wszystkich problemów nie rozwiąże. Potrzebna jest hala. Najlepszy nawet tor otwarty nie zagwarantuje trzystu treningów rocznie w takich samych warunkach. Halny w dalszym ciągu może pokrzyżować szyki łyżwiarzom, ale na pewno dłużej będziemy mieli lód w kraju" - dodał Wiesław Kmiecik.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje