Reklama

Reklama

"Kanczendzongę dedykuję Wandzie Rutkiewicz"

Zdobycie trzeciego co do wysokości szczytu świata - Kanczendzongi (8586 m) Kinga Baranowska zadedykowała Wandzie Rutkiewicz, która zaginęła na tej górze 13 maja 1992 roku. Wspinaczka na wierzchołek, z obozu IV na wysokości 7700 m zajęła Baranowskiej 16 godzin.

Zdobycie trzeciego co do wysokości szczytu  świata - Kanczendzongi (8586 m) Kinga Baranowska zadedykowała  Wandzie Rutkiewicz, która zaginęła na tej górze 13 maja 1992 roku.  Wspinaczka na wierzchołek, z obozu IV na wysokości 7700 m zajęła  Baranowskiej 16 godzin.

Po zejściu do obozu IV przekazała: "Na szczycie stanęłam późno. Góra niewyobrażalnie trudna i wymagająca, dla mnie najtrudniejsza ze wszystkich, na których do tej pory byłam. Jestem ekstremalnie zmęczona, straciłam też głos od zimnego wiatru, ale też szczęśliwa. Czeka mnie jeszcze trudne zejście do bazy z obozu IV. Zdobycie Kanczendzongi dedykuję Wandzie Rutkiewicz. Więcej powiem jak będę w bazie."

"Atak szczytowy odbywał się w bardzo trudnych warunkach, w porywistym wietrze i pyłówkach. Niebezpieczna jest również droga z czwartego obozu do bazy" - zaznaczył Jerzy Natkański, dyrektor Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki, która jest sponsorem wyprawy.

Reklama

Jak wspomniała wcześniej Baranowska, 13 maja odprawione zostało w bazie (5500 m), z udziałem międzynarodowej grupy blisko 20 himalaistów, nabożeństwo (puja) w intencji Wandy Rutkiewicz. Niektórzy dobrze ją zapamiętali, między innymi Juanito Orizabal (Bask), który był z Polką na pięciu wyprawach.

Do bazy Baranowska dotarła 22 kwietnia. Z uwagi na przeziębienie, ból gardła i męczący kaszel, zażywała antybiotyk. Tydzień później przekazała: "Jestem ciągle słaba". 7 maja poinformowała: "Ciężka dla mnie ta droga do obozu III na 7200 m. Nie wiem o co chodzi: czy o to, że pokonuję ją po raz pierwszy, czy o to, że nie spałam w ogóle w nocy przez potworny wiatr. Doszłam, ryjąc nosem w śniegu. Każda czynność to jak poruszanie się muchy w smole. Czuję każdy mięsień".

Kanczendzonga jest szóstym ośmiotysięcznikiem pochodzącej z Kaszub, a mieszkającej od paru lat w Warszawie 33-letniej Kingi Baranowskiej. W 2008 roku jako pierwsza Polka stanęła na szczytach Dhaulagiri (8167 m) i Manaslu (8163 m), w wcześniej: w 2003 roku - na Cho Oyu (8201 m), w 2006 - na Broad Peak (8047 m) i w 2007 - na Nanga Parbat (8125 m).

Kanczendzonga (ang. Kangchenjunga) - 8598 m (wg innych źródeł 8586 m) - w języku tybetańskim oznacza ?Pięć Skarbnic Wielkiego Śniegu". Szczyt został zdobyty po raz pierwszy w 1955 roku przez Brytyjczyków George'a Banda i Joe Browna. Natomiast pierwszą kobietą (1998 rok) była ich rodaczka Ginette Harrison (zginęła w lawinie podczas zdobywania Dhaulagiri w 1999 roku), drugą Austriaczka Gerlinde Kaltenbrunner (2006), a trzecią Baskijka Edurne Pasaban, która dotarła na wierzchołek dwie godziny przed Kingą Baranowską.

W historii podboju Kanczendzongi (masyw jest, nawet jak na wymiary Himalajów, ogromny) znaczącą rolę odegrali Polacy. W 1978 roku Eugeniusz Chrobak i Wojciech Wróż jako pierwsi stanęli na wierzchołku Kanczendzongi Południowej (8494 m), a Wojciech Brański, Zygmunt Andrzej Heinrich i Kazimierz Olech na wierzchołku Kanczendzongi Środkowej (8482 m).

W 1986 roku pierwszego zimowego wejścia na główny wierzchołek dokonali Jerzy Kukuczka oraz Krzysztof Wielicki, zaś latem 2001 roku na szczycie stanął Piotr Pustelnik.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL