Za moment od triumfu Igi Świątek na Wimbledonie minie równa doba. Mimo to emocje wśród kibiców i ekspertów nadal utrzymują się na najwyższym poziomie. Trudno precyzyjnie opisać to, czego w sobotnie popołudnie dokonała Polka. Zwycięstwo 6:0, 6:0 w meczu o tytuł jest niedorzeczne, historyczne, przełomowe, niewyobrażalne. Ostatni raz taka sytuacja na tym turnieju miała miejsce... 114 lat temu.
Oprócz kapitalnej gry 24-latki nie można zapominać o jej rywalce, którą kompletnie sparaliżowała ranga tego pojedynku. Dla Amandy Anisimowej był to pierwszy wielkoszlemowy finał w karierze. Żeby było jeszcze ciekawiej, rok temu nie przebiła się nawet przez kwalifikacje Wimbledonu. Tym razem starcie ze Świątek na londyńskim korcie wyraźnie ją przerosło.
Sabalenka zareagowała na triumf Świątek. Króciutko
- To wydaje się dla mnie absolutnie surrealistyczne w tym momencie, jeszcze do mnie nie dociera, nigdy nawet o tym nie marzyłam. Chcę pogratulować Amandzie niesamowitych dwóch tygodni. Niezależnie od tego, co się dzisiaj wydarzyło, wy bądźcie dumni z waszej pracy. Mam nadzieję, że zagramy tu jeszcze wiele finałów i innych turniejów. Macie na to siłę. Gratulacje również dla waszego zespołu - mówiła Polka prosto z kortu, na gorąco po wygranej.
Zaraz po ekspresowym zakończeniu spotkania posypały się gratulacje dla Igi Świątek. Ich autorami byli przede wszystkim fani, ale również politycy, aktorzy, celebryci czy byli i aktywni tenisiści. Niektórzy czekali, w jaki sposób na wyczyn młodszej koleżanki zareaguje Aryna Sabalenka.
Nie od dziś wiadomo, że Polka i Białorusinka w ostatnich latach są największymi rywalkami w damskim tourze. Stoczyły wiele zaciętych pojedynków, obie napędzają się do jeszcze lepszej gry, zachowując przy tym wzajemny szacunek, a nawet empatię. Wiele wskazywało na to, że w finale Świątek może spotkać się właśnie z obecną liderką rankingu WTA, jednak Sabalenka niespodziewanie przegrała z Anisimową 4:6, 6:4, 4:6, przez co to Amerykanka wystąpiła w spotkaniu o tytuł.
Można przypuszczać, że porażka z o wiele niżej notowaną rywalką mocno rozwścieczyła Białorusinkę, która nigdy nie ukrywa swoich emocji, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych.
Być może dlatego po triumfie Igi Świątek Aryna Sabalenka ograniczyła się jedynie do polubienia jednego ze zdjęć Polki na Instagramie, na którym pozuje ze sztabem i wywalczonym pucharem. Do tej pory pierwsza rakieta świata nie pofatygowała się, aby opublikować osobny wpis z gratulacjami dla naszej reprezentantki. Nie zostawiła także żadnego komentarza.















