Reklama

Reklama

Kolusz o Zacharkinie: Przyciąga ludzi

W samych superlatywach na temat Igora Zacharkina, który w duecie z Wiaczesławem Bykowem od sierpnia prowadzi hokejową reprezentację Polski, wypowiada się Marcin Kolusz. - Przyciąga do siebie ludzi - opisał Rosjanina kapitan "Biało-czerwonych".

-  Jest bardzo otwarty i cechuje go charyzma, którą stara się przenieść na zespół. Lubi pożartować, co widać nieraz na treningach. Jest także bardzo wymagający, lubi dyscyplinę. Potrafi jednak to wszystko fajnie połączyć i nie czuje się z jego strony terroru. Swoimi sztuczkami zachęca do jeszcze cięższej pracy i wysiłku - powiedział Kolusz.

W poniedziałek wraz z resztą kadrowiczów przechodził badania w Centralnym Ośrodku Medycyny Sportowej w Warszawie przed turniejem Euro Ice Hockey Challenge, który w dniach 7-9 lutego zostanie rozegrany w Tychach.

Reklama

Jak dodał, pełniący funkcję konsultanta Bykow jest znacznie spokojniejszy. - Jest bardziej zdystansowany, to typ obserwatora, ale może to wynika z podziału obowiązków między szkoleniowcami - zaznaczył.

Zacharkina, który ma w dorobku m.in. cztery medale mistrzostw świata wywalczone ze "Sborną", chwalą nie tylko zawodnicy. Pozytywną opinię o 54-letnim Rosjaninie wyraził także były reprezentant kraju Andrzej Zabawa, który obecnie jest kierownikiem drużyny narodowej.

- To świetny psycholog, bardzo dużo czasu poświęca na rozmowy z hokeistami. Jego zdaniem problem w polskiej kadrze dotyczy psychiki, braku wiary w sukces. Powtarza chłopakom, że wychodząc na lód nie mogą bać się wygrywania. Widać, że pod jego okiem bardzo się starają, a on sam podkreślał ich ogromne zaangażowanie. Na pewno tak utytułowani trenerzy przyciągają kadrowiczów na zgrupowania - ocenił.

Kapitan biało-czerwonych przyznał, że szkoleniowiec dodatkowo zyskał w oczach zawodników podczas grudniowego turnieju EIHC w Rumunii.

- W końcówce meczu z Ukrainą sędziowie podjęli bardzo kontrowersyjną decyzję, wykluczając jednego z kolegów. Trener długo z nimi dyskutował, przez co też został ukarany. Przeciwnicy zdołali doprowadzić do dogrywki, co zaprzepaściło nasze szanse na wygranie zawodów. Szkoleniowiec pokazał wówczas, że nie pozwoli nas skrzywdzić - podkreślił 28-letni zawodnik Ciarko PBS Bank KH Sanok.

W ostatnich miesiącach Polacy kilkakrotnie mieli okazję zmierzyć się z ukraińską reprezentacją, która będzie ich najbardziej wymagającym rywalem w kwietniowych mistrzostwach świata dywizji IB w Doniecku. W Rumunii podopieczni Zacharkina wygrali, ale w listopadzie w Kijowie ponieśli dotkliwą porażkę w turnieju prekwalifikacyjnym do igrzysk w Soczi - 1-5.

- To bardzo dobra drużyna i jest faworytem MŚ. Gdy występuje w najsilniejszym składzie, to jest w stanie poważnie zagrozić np. Łotwie czy Białorusi, ale nie czujemy z tego powodu strachu. Nie ma między nami przepaści, jak się może wydawać - zaznaczył Kolusz.

Jak dodał, w zespole Ukrainy - ze względu na pokrywające się terminy - prawdopodobnie zabraknie hokeistów występujących w ligach NHL i KHL. - Nie liczymy jednak na to, że przyjadą w osłabionym składzie. Skupiamy się wyłącznie na sobie - zastrzegł.

- Trener Zacharkin powtarza, że chłopcy jako drużyna są w stanie wygrać z każdym rywalem w zbliżających się mistrzostwach globu - powiedział Zabawa. Jego zdaniem to, że impreza odbędzie się w Doniecku jest korzystne dla...Polaków.

- Gdy prześledzimy historię, to okazuje się, że bardzo rzadko organizator tych zawodów triumfuje. Można nawet uznać, że w hokeju istnieje fatum gospodarza - wyjaśnił.

Seniorska drużyna liczy, że Donieck okaże się dla niej równie szczęśliwy jak dla ich młodszych kolegów. W połowie grudnia rywalizująca tam w MŚ dywizji IB reprezentacja do lat 20 zapewniła sobie awans do wyższej klasy rozgrywkowej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL