Plus 14 z Polską nie było wyznacznikiem. Kluczowy test Francji. Medalistki igrzysk za burtą
Niemcy, Norwegia i Holandia - znaliśmy już trzech półfinalistów mistrzostw świata. Tego ostatniego miał wyłonić mecz broniących tytułu Francuzek z brązowymi medalistkami sprzed dwóch lat. Aktualnych wicemistrzyń olimpijskich z brązowymi medalistkami. Innymi słowy: wielki hit z udziałem Francji i Danii. Ten ostatni zespół był dotąd niepokonany, dziś od początku musiał gonić wynik. I w 16. minucie niemal go dogonił. Wtedy zaczął się kluczowy fragment w tym spotkaniu.

Francja przyjechała do Holandii bez pięciu gwiazd, które przez lata decydowały o jej sile - wypadły na dłuższy czas z różnych powodów, także życiowych. Kolejne mecze pokazywały, że młodsze zawodniczki potrafiły już "wejść w buty" Estelle Nze Minko, Laury Flippes, Grace Zaadi czy Laury Glauser. "Trójkolorowe", które przecież bronią tytułu sprzed dwóch lat, gromiły kolejne rywalki, Polskę rozbiły w 's-Hertogenbosch 42:28. Prawdziwe testy miały dopiero jednak nadejść.
Tym pierwszym był bój o pierwsze miejsce w grupie w zasadniczej części turnieju - z Holandią. I drużyna trenera Sebastiana Gardillou go nie zaliczyła, przegrała. W efekcie już na etapie ćwierćfinału wpadła na Danię, innego kandydata do medalu. Drużynę, która wszystkie sześć spotkań dotąd wygrała i tylko Węgierki były w stanie jej się postawić.
Przed starciem w Rotterdamie jedno było pewne: z turniejem pożegna się albo wicemistrz olimpijski z Paryża (Francja), albo brązowy medalista (Dania). Eksperci raczej większe szanse dawali tej drugiej drużynie.
Francja kontra Dania w ostatnim ćwierćfinale mistrzostw świata. Kompletna niemoc bramkarek w Ahoy Arenie
Półtorej godziny przed rozpoczęciem tego meczu zakończyło się starcie Holandii z Węgrami - wygrane przez "Pomarańczowe" 28:23. Decydujący w nim okazał się ostatni fragment pierwszej połowy, gdy Holandia z remisu potrafiła uciec na pięć bramek. I już tego nie oddała.
Późnym wieczorem w pewnym sensie było podobnie. Choć nie do końca. Tam jednak w początkowej fazie wynik był bliski remisu, a tu Francja szybko uciekła na trzy trafienia. Dania jednak goniła, w 16. minucie przegrywała tylko 8:9.

I wtedy nastąpił kluczowy fragment pierwszej połowy, jak trzy godziny wcześniej. Mistrzynie świata zdobyły trzy bramki z rzędu (12:8), za moment ze skrzydła na 13:8 podwyższyła Suzanne Wajoka. Węgierscy sędziowie zaliczyli trafienie, a później udali się przed monitory.
Bardzo długo analizowali tę sytuację, rzadko coś takiego się zdarza na podobnym poziomie. Podająca piłkę do Wajoki Tamara Horacek, choć czyniła to lewą ręką, to prawym łokciem zahaczyła twarz broniącej Michali Møller. Ostatecznie Węgrzy anulowali bramkę, wysłali środkową Francuzek na ławkę kar. A później karę dostała też kolejna z jej koleżanek - Nina Dury. Efekt? Po pierwszej połowie Francja prowadziła 17:12.
Brało to się m.in. z fatalnej postawy duńskich bramkarek: Anny Kristensen i Amalie Milling. Nie obroniły żadnego z 15 pierwszych rzutów Francuzek, dopiero w w 25. minucie ta sztuka udała się przy próbie Leny Grandveau. No i w ataku jedynie Kristina Jørgensen była zagrożeniem, zdobyła 2/3 bramek drużyny przed przerwą, 8 z 12.
Francja zaś miała siły dużo lepiej rozłożone, szczególnie w ataku. Lepiej broniła na szóstym, siódmym metrze, a i w końcówce kilka świetnych parad zaliczyła w końcu Hatadou Sako.
Stąd te pięć bramek zaliczki.

I ta przewaga, tak samo jak wcześniej w przypadku Holandii, okazała się wystarczająca. Dania walczyła, ale nie miała wystarczających argumentów, by odwrócić losy meczu. Udało jej się zmniejszyć straty do dwóch trafień (17:19 w 39. minucie), ale za chwilę znów było pięć.
Skończyło się na wyniku 31:26, choć w pewnym momencie było już 28:21 (52.).
Francja zagra z Niemcami w piątek o finał, Dania zostaje bez niczego. Po pięciu wielkich turniejach - mistrzostwach Europy, mistrzostwach świata, igrzyskach olimpijskich - z medalami.
Dania - Francja 26:31 (12:17)
Dania: Kristensen (6/30 - 20 proc.), Milling (1/7 - 14 proc.) - Jørgensen 11 (6/6 z karnych), Halilcevic 4, Møller 3, Friis 2, Østergaard 2, Bardrum-Larsen 2, Hansen 1, Hageso 1, Haugsted, Aagot, Borg, Hinnerfeldt, Paulsen, Scaglione.
Kary: 6 minut. Rzuty karne: 6/6.
Francja: Sako (9/30 - 30 proc.), Andre (0/3 - 0 proc.) - Bouktit 8 (2/2 z karnych), Mairot 6, Horacek 4, Toublanc 3 (2/2), Granier 3, Wajoka 2, Nocandy 2, Foppa 2, Grandveau 1, Dury, Sajka, Kanor, Ondono.
Kary: 6 minut. Rzuty karne: 4/4.











