Reklama

Reklama

Formuła 1. Gac przed GP Bahrajnu: Tor na banknocie

Bahrajn to pustynna wysepka w Zatoce Perskiej, u wybrzeży Arabii Saudyjskiej. Jej powierzchnia to niespełna 700 kilometrów kwadratowych, a zamieszkuje ją zaledwie 1,5 miliona ludzi, w tym sporo obcokrajowców. Z jednej strony jest to kraj muzułmański, z drugiej, jak na realia świata arabskiego - znacznie bardziej liberalny, niż na przykład sąsiednia Arabia Saudyjska, chociaż okupione jest to powszechnie widocznymi na ulicach i drogach patrolami policji i wojska - Grand Prix Bahrajnu zapowiada ekspert Interii Grzegorz Gac.

Bahrajn ma dużo pustyni i dużo ropy naftowej. Na tej pierwszej trudno zarabiać pieniądze, na drugiej zdecydowanie tak. Gdy przed laty zarobiono już dużo pieniędzy, zaczęto się w Bahrajnie zastanawiać jak je pomnożyć, no i jak się promować, aby mnożyć dalej. I tak, na początku obecnego stulecia, władze Bahrajnu, poszukując oryginalnej drogi promocji swojego państwa, zdecydowały o budowie toru wyścigowego, a w 2004 roku - tak, tak, to już 15 lat temu - odbył się tam pierwszy wyścig Formuły 1.

Jedyny tor na świecie na banknocie

Reklama

Niewiele jest przesady w stwierdzeniu, że to w ten sposób, dzięki wyścigom świat usłyszał o Bahrajnie. Dziś Sakhir - bo taka nazwę nosi tor, jest dosłownie wizytówką kraju. Do tego stopnia, że jego wizerunek można znaleźć na jednym z najczęściej używanych banknotów o nominale pół dinara! To chyba jedyny tor wyścigowy na świecie, który może pochwalić się obecnością na banknocie, gdzie zwykle widnieją wizerunku najbardziej zasłużonych postaci historycznych lub znanych miejsc.

Grand Prix Bahrajnu odbędzie się w nadchodzący weekend już po raz piętnasty (wyścigi odbywały się co roku, z wyjątkiem 2011). Z tym miejscem związane są nasze najlepsze wspomnienia z poprzedniego okresu kariery Roberta Kubicy. To tutaj w 2008 roku nasz kierowca zdobył swoje jedyne w karierze pole position. Wyścigu nie wygrał, ale stanął na podium, zajmując trzecie miejsce. Wtedy Kubica był zaliczany do grona najbardziej obiecujących kierowców Formuły 1, a BMW Sauber, w barwach którego startował, był jednym z czołowych zespołów.

Z wiarą w talent i umiejętności Roberta

W tym roku sytuacja jest niestety zupełnie inna. Ogromnie cieszylibyśmy się z awansu do Q2 w sesji kwalifikacyjnej i choćby z jednego punktu w wyścigu, ale, niestety, są to marzenia kompletnie nierealne. I pisze to niepoprawny optymista. Dlaczego zatem optymista?

Powtarzam cały czas, że wierzę nie tylko w talent Kubicy jako kierowcy, ale także w jego umiejętności inżynierskie i instynkt techniczny, które pozwolą mu mieć wpływ na rozwój konstrukcji samochodu. I jestem przekonany, że Williams prędzej czy później wyjdzie z dołka, w którym obecnie się znajduje. I że stanie się to w dużej mierze dzięki Kubicy - jego umiejętnościom i talentom. Z tym, że nie wiadomo kiedy. Na pewno jednak, niestety, nie w ciągu najbliższych dwóch tygodni czy dwóch miesięcy, choć bardzo chciałbym się mylić.

Atak Villeneuve'a

Tymczasem w minionym tygodniu znów zabrał głos Jacques Villeneuve, ten, którego w 2006 roku Kubica zastąpił w zespole BMW Sauber. I oczywiście znów skrytykował powrót Polaka do Formuły 1. Można zrozumieć, że nosi w sercu zadrę, ale żeby tak długo i aż do tego stopnia??? Zawzięty ten Kanadyjczyk... 

Całe szczęście, że dziś raczej mało kto liczy się z jego zdaniem, choć to były mistrz świata. Szkoda tylko, że takimi wypowiedziami ten mistrz po prostu się kompromituje i ośmiesza. Paru współczesnych kierowców wypowiadało się z rezerwą, a niekiedy z nieskrywaną niechęcią o możliwości powrotu Roberta Kubicy do Formuły 1. O tyle można ich zrozumieć, że miejsc w wyścigowej ekstraklasie jest tylko 20, a Kubica zajmuje jedno z nich. Taki na przykład Oliver Rowland, były mistrz Formuły Renault 3,5, jeden z krytyków Kubicy, który mniej więcej dwa lata temu był bardzo blisko miejsca w Williamsie (jeździł w testach i pracował na symulatorze), wylądował teraz w Formule E... Czy można się dziwić, że ma żal do losu, Kubicy i nie wiadomo kogo i czego jeszcze? Najwyraźniej uważa, że Polak zepsuł mu karierę...

Takie głosy będą się pojawiać. Mogą być nawet dyktowane "szczerą" troską o to, czy Kubica da sobie radę na przykład w tłoku na technicznych partiach toru, bądź w razie konieczności wykonania gwałtownego manewru. Pozostaje nam jedno. Nie przejmować się. Psy szczekają, karawana idzie dalej...   

Grzegorz Gac

Program Grand Prix Bahrajnu:

29 marzec (piątek)
12.00 - 13.30 - pierwszy trening
16.00 - 17.30 - drugi trening

30 marzec (sobota)
13.00 - 14.00 - trzeci trening
16.00 - 17.00 - kwalifikacje

31 marzec (niedziela)
17.10 - wyścig o GP Bahrajnu

Dowiedz się więcej na temat: Robert Kubica | Formuła 1

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje