Czerwona kartka, a potem koniec serii Polaka. Niebywały finisz konkursu w Klingenthal
Słoweniec Domen Prevc wygrał niedzielny konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich w Klingenthal. Na podium stanęli także drugi Japończyk Ren Nikaido oraz jego rodak Ryoyu Kobayashi. Nie były to udane zawody dla Polaków. Punkty zdobyło tylko trzech z nich, a najlepszy okazał się 20. Piotr Żyła. Wielkiego pecha mieli 31. Kamil Stoch i 32. Kacper Tomasiak, dla którego oznacza to koniec serii punktowych konkursów. Ciekawą sytuacją była także pierwsza w sezonie czerwona kartka, którą ze względu na dyskwalifikację ukarany został Fatih Arda Ipcioglu.

Niedzielne kwalifikacje nie zwiastowały nadziei na to, że to może być "polskie popołudnie" na Vogtland Arenie w Klingenthal. Nieźle spisał się w nich wprawdzie Piotr Żyła, zajmując 12. miejsce, ale był on jedynym z naszych reprezentantów sklasyfikowanym w drugiej dziesiątce.
Co gorsza, wpadkę w kwalifikacjach zaliczył Kacper Tomasiak, który po skoku na odległość 112 metrów był o krok od tego, by wypaść poza pięćdziesiątkę, plasując się ostatecznie na 47. pozycji.
Najważniejsze jednak, że "Biało-Czerwoni" w komplecie znaleźli się na liście startowej niedzielnego konkursu Pucharu Świata w skokach narciarskich.
Zawody rozpoczęły się z 11. belki przy wietrze wiejącym z dołu skoczni i były rozgrywane w oparach gęstej niczym mleko mgły.
Największym pechowcem początkowej fazy konkursu został Turek Fatih Arda Ipcioglu. Nie dość, że skoczył zaledwie 116,5 m, to jeszcze został zdyskwalifikowany z powodu zbyt długich nart (co ma bezpośredni związek z wagą). A to w myśl nowych przepisów skutkowało dla niego czerwoną kartą - pierwszą w historii w rywalizacji panów - i zawieszeniem na kolejne zawody.
Tuż po komunikacie dotyczącym Ipcioglu kapitalny skok oddał Japończyk Tomofuni Naito, szybując aż 139,5 m. Bardzo dobrze spisał się także kolejny na liście startowej Paweł Wąsek, skacząc 132 m.
Znacznie mniej powodów do zadowolenia miał następny z "Biało-Czerwonych" Maciej Kot. Już chwilę po jego lądowaniu było bowiem jasne, że 126,5 m to odległość, która nie może wystarczyć, by walczyć o punkty.
Na szczęście o trzy metry dalej od swojego rodaka urodzonego w Limanowej wylądował Dawid Kubacki, dzięki czemu on mógł sposobić się do kolejnej próby. Polak był jednym z ostatnich zawodników, który ruszał z 11. belki. Ta bowiem po chwili powędrowała o jeden stopień w dół. I nie było to optymalne rozwiązanie, bo wywołało serię niezwykle przeciętnych skoków. Nie pomagały nawet wciąż sprzyjające warunki.
Trzech Polaków poległo w pierwszej serii. Wielki pech Stocha i Tomasiaka
Z tego trendu wyłamał się między innymi Piotr Żyła, skacząc 130,5 m. Niestety, jego śladem nie poszedł Kamil Stoch, lądując 2 metry przed granicą 130. metra, co nie dawało mu awansu. Tuż za nim znalazł się później Kacper Tomasiak (125,5 m) i obaj musieli czekać na słabsze próby swoich rywali. Niestety - nie doczekali się, kończąc zmagania... odpowiednio na 31. i 32. lokacie. Tym samym dobiegła końca świetna passa naszego 18-latka, który punktował dotąd we wszystkich konkursach tego sezonu.
Najlepszy na półmetku był lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Domen Prevc (141 m), a za nim uplasowało się dwóch reprezentantów Japonii - Ryoyu Kobayashi (142 m) oraz Ren Nikaido (141 m). Miejsce w drugiej serii wywalczyło trzech Polaków: 17. Piotr Żyła, 22. Paweł Wąsek i 25. Dawid Kubacki. Maciej Kot podobnie jak Stoch i Tomasiak po pierwszym skoku miał już wolne.
Swoim drugim skokiem Dawid Kubacki nie dał sobie szans na poprawę swojej lokaty. Jego 121,5 m stanowiło na tamten moment najgorszy rezultat w drugiej serii i skutkowało spadkiem na przedostatnie wówczas miejsce.
Znacznie lepiej spisał się Paweł Wąsek, skacząc 127 m. Choć i jemu groził nieznaczny spadek, bo po swoim skoku był trzeci, miał powody do zadowolenia, bo i tak był to bez względu na wszystko jego najlepszy wynik w tym sezonie Pucharu Świata.
Ostatni z naszych reprezentantów Piotr Żyła osiągnął 129 m i wskoczył tuż przed Wąska. Nie był jednak - delikatnie mówiąc - uszczęśliwiony i po swoim skoku tylko niepocieszony kręcił głową.
Na sam koniec konkursu oglądaliśmy niebywałą walkę o zwycięstwo. Rozpoczął ją swoim fenomenalnym skokiem na odległość 137 m Francuz Valentin Foubert. Strata do czołowej trójki z pierwszej serii zamknęła mu jednak drogę do marzeń o pierwszym w karierze podium.
Świetnie spisali się bowiem później także Ren Nikaido (135 m) oraz Ryoyu Kobayashi (133,5 m), który stracił drugie miejsce na rzecz swojego rodaka. A zawody spuentował cudownym skokiem Domen Prevc, który poszybował 140,5 m i triumfując umocnił się na czele klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w skokach narciarskich. To czwarty z rzędu konkurs wygrany przez słoweńskiego skoczka.
Wyniki niedzielnego konkursu Pucharu Świata w skokach narciarskich w Klingenthal:
1. Domen Prevc - 275,1 pkt
2. Ren Nikaido - 262,1 pkt
3. Ryoyu Kobayashi - 261,0
...
20. Piotr Żyła - 221,1
21. Paweł Wąsek - 220,7
...
28. Dawid Kubacki - 207,2
...
31. Kamil Stoch - 108,1
32. Kacper Tomasiak - 107,8
...
37. Maciej Kot - 101,4












