Reklama

Reklama

Bradley najbliższym rywalem Pacquiao?

Choć nie jest to jeszcze oficjalnie potwierdzona informacja, wygląda na to, że Manny Pacquiao (55-5-2, 38 KO) postara się o rewanż na swym "pogromcy" Timie Bradleyu (31-0, 12 KO).

Zwykle świetnie poinformowane źródła FightHype.com donoszą, że obóz Filipińczyka zdecydował się na znakomitego Amerykanina i to z nim "Pacman" zmierzy się 12 kwietnia w MGM Grand w Las Vegas.

Reklama

Pacquiao i Bradley po raz pierwszy spotkali się w ringu w czerwcu ubiegłego roku. Pierwsze minuty walki wskazywały, że "Desert Storm" może zaskoczyć faworyta, ale później Manny złapał swój fenomenalny rytm i zyskał dużą przewagę. Kilka razy Timothy był w sporych tarapatach, nabawił się też nieprzyjemnych kontuzji, ale przetrwał pełne 12 rund i po ostatnim gongu - ku zdziwieniu wszystkich - został ogłoszony zwycięzcą.

Poza dwoma sędziami mało kto widział jednak wygraną Amerykanina i cały bokserski świat niemal zgodnie uznał, że Pacquiao został okradziony.

Punktacja kibiców i ekspertów była bardzo rozbieżna - od 115-113 do 119-109, lecz nie było wątpliwości, że to Filipińczyk był lepszym pięściarzem. Manny przyjął tę "porażkę" godnie i nie miał do nikogo pretensji, choć przyznał, że nie uważa wyniku za słuszny.

Wygląda na to, że na rewanż przyjdzie mu poczekać prawie dwa lata, ale mimo wyraźnego spadku formy i tak to Pacquiao będzie faworytem, choć tym razem już nie tak wyraźnym jak przed pierwszym pojedynkiem z Bradleyem.

Dowiedz się więcej na temat: boks | Manny Pacquiao | Timothy Bradley

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje