Reklama

Reklama

Boks. Deontay Wilder o zakończeniu kariery

Deontay Wilder (41-0-1, 40 KO) niedawno obchodził 34. urodziny. I zapowiedział, że najpóźniej do czterdziestki zawiesi rękawice na kołku.

"Brązowy Bombardier" zasiada na tronie WBC wagi ciężkiej od blisko pięciu lat. Za dziesięć dni czeka go już dziesiąta obrona tytułu, gdy po raz drugi spotka się z unikanym raczej przez innych Luisem Ortizem (31-1, 26 KO).

Reklama

- Daję sobie maksimum sześć lat, na pewno nie więcej. To wspaniałe uczucie, że zaczynałem przygodę z boksem z tymi samymi ludźmi, z którymi ją zakończę. Są wokół mnie osoby, które robią wszystko dla mojego dobra - mówi panujący mistrz.

Na pierwszym treningu spotkał go Jay Deas i został pierwszym trenerem. Dziś nadal stoi w narożniku Wildera, ale już jako asystent Marka Brelanda. Deas jest zresztą nie tylko trenerem, lecz również menedżerem.

- Na początku chciałem po prostu się rozwijać i nie wiedziałem dokąd zajdę. Otoczyłem się jednak grupą ludzi, którzy planowali początek mojej kariery, a teraz planują, jak najlepiej będzie ją zakończyć. A do czterdziestki na pewno odejdę na sportową emeryturę - dodał Wilder.

Przypomnijmy, że Wilder ma już wstępnie "zaklepaną" kolejną potyczkę. Jego rywalem 22 lutego ma być Tyson Fury (29-0-1, 20 KO). W pierwszym pojedynku padł remis.

Dowiedz się więcej na temat: Deontay Wilder

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama