Reklama

Reklama

Jak nie kochać szalonego Interu?

To był niezwykły sezon dla Interu - klub, który jako ostatni z Italii wywalczył klubowy Puchar Europy, wygrał Ligę Mistrzów, 11 lat czekał na swoje 19. mistrzostwo kraju. W obecnych rozgrywkach odpadł z europejskich pucharów i przegrał w Pucharze Włoch, ale zarazem zdominował ligę i teraz świętuje. Przyszłość wciąż stawia wiele pytań.

Reklama

W 2010 roku Inter był na dachu piłkarskiego świata - zdobył 18. mistrzostwo Włoch, 6. Puchar Italii i wreszcie podbił Europę, wygrywając Ligę Mistrzów. W kolejnym sezonie zdołał jeszcze wywalczyć kolejny Puchar i Superpuchar Włoch oraz wygrać Klubowe Mistrzostw Świata, ale w lidze już zajął drugie miejsce. Nastała era Juventusu. Inter popadł w totalną niemoc.

Conte odczarował

Reklama

Przez kolejne 10 lat w czarno-niebieskiej części Mediolanu - zresztą nie tylko tej - trwała posucha. Zespół plasował się na dalszych miejscach (6., 9., 5., 8., 4., 7., 4., 4. i wreszcie 2. w 2020 roku). Nie wywalczył też już innego trofeum. Aż wreszcie recepta Antonio Contego zadziałała. Nie ma bowiem co ukrywać, że to właśnie ten szkoleniowiec jest głównym architektem scudetto.

Conte potrafił kłócić się z włodarzami klubu, swoim gorącym charakterem zrazić część kibiców, ale zarazem umiał odbudować zespół, poukładać go na swój styl gry. Już w zeszłym sezonie wywalczył wicemistrzostwo Italii i finał Ligi Europy, ale zarazem na koniec obraził prezesa i głównych zarządzających Interem. Wydawało się, że jego dni są policzone. Kolejna burza przyszła, kiedy Inter odpadł w tym sezonie z Ligi Mistrzów. A jednak Conte przetrwał i teraz świętuje. Jego zespół nie grał porywająco, ale był niezwykle skuteczny. Do dziś przegrał tylko dwa mecze ligowe.

Co dalej?

Świętują też kibice Interu, których 30 tysięcy zebrało się na Piazza del Duomo w centrum Mediolanu. Zarazem wielu z nich jest zaniepokojonych przyszłością klubu. Prezes Steven Zhang nie jest już w stanie sam finansować Interu. Przez długi czas nie mówiono o tym, ale piłkarze nie dostają pensji i wydawało się, że to mogło pogrążyć drużynę. A jednak ta przetrwała.

Dzięki Contemu i jego boiskowemu liderowi. A tym był Romelu Lukaku. Olbrzym z Belgii nie tylko zapewnił Interowi gole, ale przede wszystkim dał oparcie w trudnych momentach, potrafił być liderem na murawie i przykładem zaangażowania oraz ciężkiej pracy.

Czy za tym mistrzostwem pójdą dalsze sukcesy? Przede wszystkim w europejskich pucharach? Czy Inter wykorzysta potężne zamieszanie w Juventusie i wciąż niepewną przyszłość Milanu? A może znów szalone przekleństwo skaże go na tak mocne turbulencje finansowe, że klub będzie musiał sprzedawać najważniejszych piłkarzy?

Po raz pierwszy Chińczycy odnieśli wielki sukces w europejskim futbolu. Teraz czas pokaże, czy pójdzie za tym próba podbicia całego Starego Kontynentu na dobre, czy "rozkazy" znad Żółtej Rzeki będą wzywały do odwrotu.

Marcin Lepa, Polsat Sport

Dowiedz się więcej na temat: Serie A | Inter Mediolan | Antonio Conte | Romelu Lukaku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama