Reklama

Reklama

Żmuda: Nie narzekać, tylko brać się do pracy!

Do Anglii, Szkocji, Irlandii i innych krajów zachodniej Europy wraz z nową falą emigracji zarobkowej wyjeżdżają ze swoimi rodzinami młodzi chłopcy, zakochani w futbolu mali piłkarze.

W podobnych okolicznościach wyemigrowali kilkanaście lat temu Lukas Podolski i Miroslav Klose, którzy dziś stanowią o sile reprezentacji Niemiec.

Reklama

W juniorskich drużynach wielu zagranicznych klubów można spotkać swojsko brzmiące nazwiska. Dennis Krol (15 lat) gra w młodzikach FC Barcelony II. Jego matka jest Polką. Podobno jest bardzo wszechstronnym piłkarzem. Nieprzeciętnymi umiejętnościami wyróżniają się James Wesolowski (Leicester, Anglia), Phillip Baginski (Admira Wacker, Austria) i wielu innych nastolatków z polskimi korzeniami.

Gwiazda reprezentacji Polski Euzebiusz Smolarek określana jest często przez media mianem "produktu szkoły holenderskiej". Czy gdyby Ebi szkolony był w naszym kraju, grałby równie błyskotliwie jak dziś i zachwycał kibiców swoimi wspaniałymi umiejętnościami?

Selekcjoner biało - czerwonych Leo Beenhakker na każdym kroku podkreśla, iż w Polsce rodzi się wiele talentów, problem leży jedynie we właściwym ich kształtowaniu. W ostatnim czasie powstaje coraz więcej futbolowych szkółek, tzw. akademii piłkarskich. Od dawna z dziećmi pracuje Roman Kosecki, a ostatnio za wyszukiwanie i szkolenie talentów zabrał jeden z najwybitniejszych polskich zawodników - Władysław Żmuda.

- Chcemy pokazać dzieciom i ich rodzicom, że w Polsce też można podnosić swoje umiejętności. Grając przed laty we Włoszech miałem okazję podpatrzeć jak funkcjonuje sprawny system szkolenia młodych piłkarzy. Chciałbym te doświadczenia przeszczepić na nasz grunt - opowiada czterokrotny uczestnik finałów piłkarskich mistrzostw świata.

Rodzice chłopców szkolonych w powstałej jesienią "Akademii Sportowej - Władysława Żmudy", widząc dobrą opiekę i profesjonalnych trenerów liczą, że ich pociechy będą w przyszłości dobrymi piłkarzami i podążą śladami patrona szkółki.

- Wszyscy w Polsce narzekają, że system szkolenia dzieci i młodzieży kuleje, ale nikt nie przedstawia konkretnych pomysłów na zmianę tego stanu rzeczy. Zamiast się mądrzyć i utyskiwać trzeba wziąć się do pracy. Wspólnie z gronem przyjaciół postanowiliśmy założyć akademię sportową, by pomóc dzieciakom w rozwijaniu talentów. Dać szansę sportowego rozwoju - mówi Żmuda.

Według 91-krotnego reprezentanta Polski, mali piłkarze mają jedną cechę wspólną ze starszymi. Wolą grać mecze niż całymi dniami trenować.

- W Polsce jest jeszcze mało grup dziecięcych, nie ma ligi dla 9-latków, więc aby nasi piłkarze rozgrywali mecze i mieli okazję rywalizować z rówieśnikami organizujemy turnieje, na które zapraszamy chłopców z całej Polski, a także z zagranicy. Pod koniec marca odbędzie się turniej, w którym wezmą udział m.in. drużyny dziecięce Widzewa, ŁKS-u, Polonii Warszawa oraz dwa zespoły z Węgier. Moi piłkarze już nie mogą się doczekać, pierwszego międzynarodowego meczu - opowiada z uśmiechem Żmuda.

W organizowanych przez Akademię Żmudy zmaganiach weźmie udział czternaście drużyn (osiem z rocznika 1997 i sześć z rocznika 1998). Zawody odbędą się 25 marca w warszawskiej Hali Piłkarskiej przy ul. Księcia Bolesława.

- To będzie pierwsza nasza impreza, ale już wiemy, że nie ostatnia. Będziemy mieli wspaniałą okazję do przeglądu umiejętności piłkarskich polskich dzieci. Z tego co obserwujemy na zajęciach, kilku młodych futbolistów naprawdę dobrze rokuje na przyszłość, mają - jak to się mówi - smykałkę do piłki i co najważniejsze chcą grać tylko dla Polski. Na treningach biegają najczęściej w koszulce z orzełkiem na piersi. Z tego jestem dumny - kończy Władysław Żmuda.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje