Partner merytoryczny: Eleven Sports

Zaćmienie słońca nad Dortmundem

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

Mistrzostwo Niemiec Borussii byłoby największym sukcesem polskiego futbolu w Europie od czasów popisu Jerzego Dudka w finale LM.

/AFP

Po wszystkim nie jest dla Jourgena Kloppa. 44-letni trener Borussii Dortmund zapowiadał, że mecz w Leverkusen będzie egzaminem, czy jego drużynę stać na miejsce premiowane awansem do Champions League. W klubie boją się słowa: "mistrzostwo", bo czekają na nie już od 9 lat. Borussia ma jednak 12 pkt przewagi na drugim Hannoverem, aż 16 nad Bayernem Monachium, którego tradycyjnie wszyscy rywale w Niemczech boją się najbardziej.

Drużyna z Dortmundu gra fenomenalnie. W piątek zabrakło w niej Kagawy (jest na Pucharze Azji), a po kontuzji Lucas Barrios usiadł na ławce, mimo to bez dwóch największych gwiazd ofensywny Borussia była bezdyskusyjnie mocniejsza od wicelidera. Łukasz Piszczek zaliczył szóstą asystę w sezonie, jest pod tym względem najlepszym obrońcą Bundesligi. Za to asysta Roberta Lewandowskiego przy bramce na 2-0 najbardziej olśniła Kloppa. Zgranie piłki głową trener Borussii nazwał nawet mistrzostwem świata.

Pracujący 10 lat w zawodzie trenera Klopp jest uznawany za jedną z najjaśniejszych gwiazd Borussii. Drużyna jest zgrana, mądra i zdyscyplinowana, potrafi dłużej utrzymać się przy piłce niż Bayern, którego stać na wybitne jednostki. Tymczasem w Dortmundzie w kilka tygodni zabłysnął sprowadzony za marne 350 tys euro Kagawa, o Barriosa, który kosztował Borussię mniej niż Lewandowski (4,2 mln euro) pytał już Real Madryt.

Prezes klubu Hans Joachim Watzke obiecuje, że nie będzie wyprzedaży. Borussia buduje drużynę, która mogłaby osiągnąć stabilizację w Bundeslidze i Champions League. Najwierniejsi kibice w Europie (80 tys na każdym meczu) wreszcie doczekali końca kryzysu. Klub długo płacił długi po wielkiej drużynie z połowy lat 90, która zdobyła dwa tytuły mistrzowskie, a także wygrała Champions League i Puchar Interkontynentalny. Ottmar Hitzfeld stworzył zespół złożony z gwiazd, które po zwycięskich dla Niemiec mistrzostwach świata Italia'90 wyjechały do Serie A, a po kilku latach wykorzystując boom w Bundeslidze postanowiły wrócić do kraju. Jourgen Kohler, Matthias Sammer, Stefan Reuter, Andreas Moeller, Karl-Heinz Riedle byli bardzo drodzy jak na możliwości Borussii.

Dziś koncepcja jest przeciwna - Klopp buduje z zawodników młodych, którzy mają rozkwitać w Dortmundzie. Trener Borussi ratuje karierę Lukasza Piszczka, notorycznie niedocenianego w Herthcie Berlin. Klub ze stolicy kupował go jako napastnika więc, gdy trener Lucien Favre wystawiał Polaka w pomocy, lub na prawej obronie wielu ludzi pukało się w głowę. Dziś na tej właśnie pozycji w Dortmundzie 26-letni piłkarz ociera się o status gwiazdy. Po meczu w Leverkusen znów znalazł się w "jedenastce kolejki". Szybki, dobry technicznie, twardy - z pewnością transfer do Borussii to dla niego krok siedmiomilowy.

Być może trochę więcej spodziewaliśmy się po Kubie Błaszczykowskim. Talent, jaki w polskiej piłce zdarza się raz na kilkanaście lat, miał w Dortmundzie wzloty i upadki. W 2009 roku fani wybrali go na najlepszego gracza w drużynie, w tym sezonie jest jednak przede wszystkim rezerwowym. Polski skrzydłowy wnosi do gry wiele, ale asyst i goli jak na lekarstwo. Przez cztery lata w Bundeslidze trafił do siatki tylko siedem razy - to ciąży jak wyrzut sumienia na jego dokonaniach.

Kiedy w połowie 2007 roku Błaszczykowski przechodził z Wisły do Borussii za ponad 3 mln euro, Robert Lewandowski został właśnie królem strzelców w III lidze polskiej. Znicz Pruszków zapłacił za niego Legii Warszawa 5 tys zł! W trzy lata dokonał cudu, i choć początek w Dortmundzie utrudnia mu fenomenalny rozwój jeszcze młodszego Kagawy, 6 goli w 16 meczach to dla rezerwowego napastnika wynik znakomity.

To trio ma szansę być pierwszymi Polakami z tytułem mistrza Niemiec. Oficjalnie zdobył go w 2001 roku Sławomir Wojciechowaski, ale on był tylko w kadrze Bayernu Monachium. Poza tym, ani Andrzej Buncol, ani Jan Furtok, ani Andrzej Rudy, ani Tomasz Wałdoch i Tomasz Hajto najważniejszego trofeum w Bundeslidze nie zdobyli, mimo iż dorobili się w Niemczech wysokich pozycji.

W ostatnich latach sukcesy polskich piłkarzy w zagranicznych ligach można porównać do topniejącego śniegu za oknem. Sześć lat temu, w Stambule broniący bramki Liverpoolu Jerzy Dudek był bohaterem finału Champions League z Milanem. Bramkarze to jednak w naszej piłce książka z wyższej półki. Sukcesy graczy z pola są rzadsze niż zaćmienie słońca. Jesteśmy go teraz bardzo blisko.

Na tym futbolowym misterium, które odbywa się w Dortmundzie zyskać musi też reprezentacja Franciszka Smudy. W sezonie kończącym się mistrzostwami Europy w Polsce i na Ukrainie Błaszczykowski, Piszczek i Lewandowski będą grali w Lidze Mistrzów. Dziś, w 1/8 finału tych rozgrywek zostali nam wyłącznie bramkarze. Tradycyjnie.

INTERIA.PL

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij
Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
Dołącz do nas na:
instagram
  • Polecane
  • Dziś w Interii
  • Rekomendacje