Reklama

Reklama

Kołtoń: Zróbmy z Franka wariata...

Najłatwiej dziś krytykować selekcjonera, Franciszka Smudę. Zbigniew Boniek mówi: "U nas z każdego trenera robi się wariata - nawet z Piechniczka, czy Górskiego. Nie mówiąc o Engelu, Janasie, czy teraz Smudzie. Ze mnie też zrobiono wariata...".

Sympatyczny Wojciech Kowalczyk radzi mi, żebym nie rozmawiał ze Smudą, bo tracę czas. "Kowal" nie rozumie podstawowej prawidłowości - że rolą dziennikarza, reportera, komentatora, jest rozmawiać z uczestnikami zdarzeń. Tylko tędy prowadzi droga do poznania. Po wygranej, ale też po porażce. Tym bardziej po porażce... A że Smuda w niedzielę ma trochę inną wizję składu, niż w środę. I tak stawiam na dialog.

Oczywiście, znam takich, którzy nie zamieniali pół zdania z selekcjonerem, ale chłostali go piórem niczym sztachetą. Rozmawiałem w swoim życiu ze wszystkimi współczesnymi selekcjonerami. Kilka razy byłem w mieszkaniu Kazimierza Górskiego przy Madalińskiego w Warszawie. Kilka razy gościłem w Wiśle u Antoniego Piechniczka (tak, tak siedziałem obok słynnego kominka). Zawsze prowadziłem dialog z Jerzym Engelem, a także Pawłem Janasem, chociaż nie brakowało chwil górnych i chmurnych. Ba, Leo Beenhakker to był mój ulubiony rozmówca! W Polsacie Sport po awansie na finały EURO byłem odpowiedzialny za kontakt z Holenderem i w kwietniu, maju oraz czerwcu 2008 roku rozmawiałem z nim przed kamerą z dwadzieścia razy. Wcześniej z Beenhakkerem przeprowadziłem z kilkanaście wywiadów dla "Przeglądu Sportowego".

Istotą życia jest prowadzenie dialogu. I trzeba rozmawiać ze Smudą, ale tak naprawdę poziom polskiej piłki nie ma wiele wspólnego z obecnym selekcjonerem. Nie ma systemu - ani w oparciu o PZPN, ani o kluby. Promujemy chory twór - reprezentację U-23. Tymczasem nasza młodzieżówka - a więc bezpośrednie zaplecze drużyny narodowej - przegrywa z Luksemburgiem. Smuda powtarza: "Z takimi turystami wcześniej nie przegrywaliśmy". Z ośmiu meczów polskich drużyn w III rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej, Lech, Wisła, Ruch i Jagiellonia przegrały siedem. Tylko "Jaga" może się pochwalić remisem...

Reklama

Kluby w akcie desperacji sięgają po obcokrajowców, ale Andrzej Juskowiak kapitalnie to podsumował: "Mam wrażenie, że często to są najlepsi z tych najgorszych". Legia i Wisła mają po kilkunastu obcokrajowców w kadrze, z czego po sześciu sprowadzonych w ostatnich tygodniach. Czy zostali gruntownie sprawdzeni i ocenieni? Czy naprawdę skauci tych klubów dobrze wykonali swoją pracę? Oj, zacierają ręce menedżerowie, na rynku na którym nie ma towaru... Oj, zacierają...

Niemcy po klęsce w finałach MŚ 98 i na EURO 2000, postanowili od podstaw stworzyć system szkolenia. DFB - niemiecka federacja, a także kluby stworzyły wielki program naprawy. Wzorowany na Francji, a do dziś kosztował ponad 600 milionów euro. Dziś Niemcy mają tyle talentów, że przebili Francję, a i z Hiszpanią mogą stanąć w szranki.

Dziś rolą PZPN, klubów, a także samorządów jest wielkie wyzwanie - praca od podstaw. Tylko kto rzuci hasło? I kto zadba o właściwą konstrukcję? A także wdrażanie tego planu? Może Zdzisław Drobniewski z Ireneuszem Serwotką i Rudolf Bugdoł z Adamem Olkowiczem? Żartowałem, przecież oni nie czują się winni za stan polskiej piłki. Według nich nie ma co naprawiać. Trzeba trwać. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej...

Dyskutuj z autorem na jego blogu

Zobacz również:

Wołowski: Co nas czeka na Euro 2012?

Żenujący spektakl: "Eto'o, daj autograf"

Tomaszewski: Wyrzucić Smudę dyscyplinarnie!

Franz nie wpada w panikę

Polska - Kamerun 0-3

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje