Reklama

Reklama

Kamil Bortniczuk ministrem sportu. Kim jest nowy członek rządu?

We wtorek doszło do rekonstrukcji rządu, w wyniku której nowym ministrem sportu został Kamil Bortniczuk. Polityk miał już do czynienia ze sportem. Sprawdzamy, jakie doświadczenie ma nowo wybrany minister.

Kamil Bortniczuk sprawdzi się w nowej roli, obejmując stanowisko ministra sportu. Obejmie właśnie to stanowisko w rządzie Mateusza Morawieckiego.

Nowy minister w świecie polityki jest już bardzo długo. Do Prawa i Sprawiedliwości dołączył bowiem już w 2002 roku, mając zaledwie 19 lat. Kilka lat później został radnym miejskim w Głuchołazach.

Niedługo potem jego drogi z partią się rozeszły. Bortniczuk zmienił barwy, wstępując w szeregi innej partii - Polska Jest Najważniejsza. Nie zdołał jednak rady dostać się do Sejmu.

W 2015 roku polityk objął stanowisko jako członek zespołu doradców Beaty Szydło. Zajmował się wówczas funduszami europejskimi. W tym zresztą kierunku ukończył studia podyplomowe na Uniwersytecie Wrocławskim. Już wcześniej pracował jako dyrektor biura poselsko-senatorskiego oraz wicedyrektor w Opolskim Urzędzie Wojewódzkim. Wówczas specjalizował się właśnie pozyskiwaniem funduszy unijnych.

Reklama

Bortniczuk miał już do czynienia ze sportem

W 2016 roku jego ścieżki zaprowadziły do kolejnej roli. Tym razem został dyrektorem gabinetu Jarosława Gowina, który pełnił funkcję ministra nauki i szkolnictwa wyższego.

Bortniczuk pracował również w sporcie. Ze swoim bogatym doświadczeniem już rok później zasiadł w zarządzie Grupy Azoty ZAK, a już niedługo potem był członkiem rady nadzorczej klubu siatkarskiego ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. W tym samym czasie otrzymał mandat posła, aby wkrótce potem stać się rzecznikiem prasowym Porozumienia.

Następnie aktualny minister sportu został powołany na sekretarza stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej. Po pięciu miesiącach złożył jednak dymisję. W lutym tego roku został wykluczony z partii Porozumienie, a już w czerwcu został jednym z liderów Partii Republikańskiej, co doprowadziło go ostatecznie do teki ministra sportu.

 

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy