Reklama

Reklama

Gortat: Bez komórki można żyć

Marcin Gortat, jedyny Polak w koszykarskiej lidze NBA, przyznał w piątek, że zaczyna czuć zmęczenie popularnością. "Mam siedem numerów telefonów komórkowych, ale mógłbym się bez nich obyć. To nie jest mój świat" - powiedział w Warszawie, która stanowiła kolejny przystanek na jego trasie promującej koszykówkę wśród dzieci i wrześniowe mistrzostwa Europy.

"W Stanach po każdym meczu dostaję około 60 sms-ów - jak odpowiem na jeden, to jest dobrze. Mam siedem numerów telefonów, żeby się ukryć przed dziennikarzami. Do osób, z którymi chcę się kontaktować, dzwonię sam. W świecie bez telefonów komórkowych dałbym sobie radę" - powiedział Marcin Gortat, dodając, że nie śledzi blogów innych koszykarzy i nie czatuje.

Jak przyznał, duża popularność zaczyna mu trochę przeszkadzać. "Jestem w Polsce od 11 lipca, a w tym czasie widziałem się z mamą przez 16 godzin i zjadłem w domu jeden obiad. Z tatą rozmawiałem dopiero w Warszawie przez 45 minut. Ludzie wszędzie mnie zatrzymują i proszą o autograf, na stacji benzynowej, na ulicy, wysiadają nawet z samochodów i pukają w szyby mojego auta. Z jednej strony to miłe, ale z drugiej trochę męczące" - dodał koszykarz.

Reklama

Gortat po blisko dwuipółgodzinnym treningu z dziećmi najpierw cierpliwie odpowiadał na pytania ich i rodziców, a następnie ponad godzinę rozmawiał z dziennikarzami. Każde z dzieci dostało od niego torbę z prezentami, piłkę oraz zdjęcie z autografem. W Warszawie ponad stu najmłodszych adeptów koszykówki było zachwyconych spotkaniem z graczem NBA, który ma z nimi świetny kontakt, jakby prowadził podobne zajęcia od zawsze.

"Troszkę podglądałem jak to się robi w NBA, trochę improwizuję. Pamiętam swoje pierwsze wizyty na takich spotkaniach prowadzone przez gwiazdy zawodowej ligi. Nie znałem wówczas nawet dobrze języka angielskiego, ale jakoś poradziłem sobie. Teraz próbuję to przenieść na polski grunt" - dodał, przyznając, że nazwiska czterech uczestników treningu w stolicy trafiły do jego notesu.

Gortat chciałby w przyszłości kontynuować takie spotkania i promować koszykówkę wśród najmłodszych.

"Zabawy w siedmiu miastach, jak w tym roku, już nie będzie, bo to mordercze tempo. Jednak jeden duży camp w Łodzi będzie na pewno. Planuję, by w następnym roku odbył się tygodniowy, taki prawdziwy trening z udziałem kilku zawodników NBA, gwiazd ligi. Tu nie chodzi tylko o podstawy, ale mentalne przygotowanie do wyzwań, jakie stwarza zawodowy sport" - zaznaczył Gortat.

Jak zapowiedział, nie weźmie udziału w pierwszych dniach zgrupowania reprezentacji Polski, która zbiera się w niedzielę.

"Najpierw muszę podpisać nowy kontrakt z Orlando i załatwić sprawę ubezpieczenia. Na grę w reprezentacji muszę mieć zgodę klubu i swojego agenta. Jeśli będzie taka konieczność, to za dodatkowe ubezpieczenie (wszyscy zawodnicy kadry są objęci podstawowym ubezpieczeniem na kwotę 18 tysięcy dolarów - PAP) zapłacę z własnej kieszeni. Myślę, że wszystkie te procedury zakończą się jeszcze w lipcu" - poinformował Marcin Gortat.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL