Reklama

Reklama

Żużel. Mecz prawdy dla Grzegorza Zengoty

Spotkanie z Unią Tarnów będzie testem generalnym dla Grzegorza Zengoty. Jeśli na własnym torze zaprezentuje się poniżej oczekiwań w starciu z tak osłabionym rywalem, to w Bydgoszczy będą mogli mówić o sporym problemie. Ostatnie przedmeczowe treningi nie napawają optymizmem.

Reklama

Końcówka minionego sezonu była dla Zengoty wspaniałym okresem. Wrócił do ścigania po ponad półtorarocznej absencji spowodowanej skomplikowanym urazem stopy i spisywał się tak dobrze, że spisywana już na straty Abramczyk Polonia zdołała utrzymać się w eWinner 1. lidze. W listopadzie zainteresowanie jego usługami wyrażało wiele klubów, jednak wychowanek Falubazu zdecydował się pozostać w Bydgoszczy. Jak mówiono w kuluarach, stawki na jego kontrakcie były wysokie, jednak większość ekspertów uważała 32-latka za wartego swej ceny. Miał być liderem Polonii, a według niektórych nawet najlepszym Polakiem na zapleczu PGE Ekstraligi.

Reklama

Komplikacje pojawiły się po przymusowym "wietrzeniu warsztatu" wiosną. Podczas gdy Zengota dochodził do siebie po uratowaniu swej nogi od amputacji, na sportową emeryturę udał się jego dotychczasowy tuner Jan Andersson. Kapitan Polonii musiał zmienić stajnię i zdecydował się na korzystanie z jednostek napędowych pochodzących spod ręki lidera nieoficjalnej "klasyfikacji konstruktorów" czarnego sportu - Ryszarda Kowalskiego (współpracującego miedzy innymi z Bartoszem Zmarzlikiem).

Mimo iż wszyscy specjaliści pracują na tych samych - pochodzących z włoskiej fabryki GM - silnikach, to każdy z nich przygotowuje je na swój, nader specyficzny sposób. Zengota miał spore problemy z nawiązaniem wspólnego języka ze sprzętem Kowalskiego, czego efekt kibice zobaczyli podczas Kryterium Asów, gdy kapitan Polonii nie był w stanie choćby podjąć się walki z rywalami i na własnym torze "przywiózł olimpiadę", a więc we wszystkich 5 wyścigach dojeżdżał do mety ostatni.

Poniedziałkowe spotkanie z Unią Tarnów będzie dla Zengoty sprawdzianem generalnym. Szczęśliwy los przedłużył jego okres przygotowawczy (pierwsze dwa spotkania Abramczyk Polonii zostały przełożone). Jeśli kłopoty sprzętowe są już tylko melodią przeszłości, to 32-latek nie powinien mieć żadnych kłopotów z tym, by na własnym obiekcie wygrywać z osłabionymi tarnowianami. Patrząc na awizowane składy, jedynym zagrożeniem dla będącego w optymalnej formie wychowanka Faubazu powinien być Rohan Tungate. Reszta zawodników Tomasza Proszowskiego plasuje się o co najmniej poziom - zarówno sportowy, jak i finansowy - niżej od niego.

Niestety, nieoficjalne doniesienia z zamkniętych treningów Abramczyk Polonii nie napawają bydgoskich kibiców optymizmem. Zengota w czwartek miał przegrać spod taśmy nawet z Braydenem McGuinessem - australijskim rezerwowym drużyny. W niedzielę - 24 godziny przed ważnym spotkaniem - upadł zaś na tor (na szczęście nie doznał żadnych poważnych obrażeń).

W naturalny sposób nasuwa się pytanie - co powinien zrobić Jerzy Kanclerz, jeśli forma Zengoty będzie daleka od tej, której spodziewano się po nim podczas podpisywania kontraktu? W zeszłym tygodniu informowaliśmy państwa, że Abramczyk Polonia prowadziła wstępne rozmowy z Tobiaszem Musielakiem i Pawłem Miesiącem. Ten pierwszy ma już nowy klub (został wypożyczony do Cellfast Wilków Krosno) i wiele wskazuje na to, że również były zawodnik Motoru Lublin nie spędzi już zbyt dużo czasu na "bezrobociu". 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Abramczyk Polonia Bydgoszcz | Grzegorz Zengota

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje