Reklama

Reklama

Tomasz Wiktorowski: Jestem dumny z Uli

Choć Urszula Radwańska przegrała z Marią Szarapową w meczu Grupy Światowej Pucharu Federacji, to zebrała wiele pochlebnych opinii. - Jestem z niej dumny - powiedział Tomasz Wiktorowski, kapitan reprezentacji Polski. Po sobocie "Biało-czerwone" przegrywają z Rosją 0-2.

W pierwszym secie Rosjanka, numer dwa światowego rankingu, nie dała rywalce "ugrać" nawet gema, ale potem było już znacznie lepiej.

Reklama

W drugiej partii 24-letniej Polka grała momentami jak równy z równym, ale skończyło się na trzech wygranych gemach.

- Przegrałam mecz, więc jestem niepocieszona. Pierwszy set mi uciekł, poza tym Szarpowa grała w nim bardzo dobre. W drugim była już walka, teraz można gdybać, czy mogłam zagrać lepiej - mówiła Urszula Radwańska na konferencji prasowej.

- Jestem dumny z Uli, dzisiejszy mecz był wyznacznikiem do tego, gdzie dąży, to był już tenis z wyższej półki, z miejsca w rankingu, do jakiego chce dojść - powiedział Wiktorowski.

- Ulka genielanie się broniła, wytrzymywała rytm Szarapowej, uciekło jej co prawda kilka punktów, ale to dlatego Maria jest numerem dwa na świecie - dodał.

Jaki był punkt zwrotny w drugim secie, gdzie w pewnym momencie był remis 3:3?

- W dzisiejszym meczu było kilka kluczowych momentów, jak np. przy stanie 3:4,  gdzie mogłam inaczej zagrać. Szarapowa to  jednak czołowa zawodniczka rankingu i ona w tych sytuacjach również prezentowała się bardzo dobrze - stwierdziła Radwańska, która nie uważa, że grała pod presją, tym bardziej, gdyż wcześniej swoje spotkanie pzegrała jej starsza siostra Agnieszka.

- Cięzką mówić o presji, jeśli gram przeciwko zawodniczce z numerem dwa na świecie. Nie czułam jej. Chciałam zdobyć punkt dla Polski, ale się nie udało - powiedziała 24-latka.

Urszula chwaliła sobie występ przed krakowską widownią, gdzie mieszkała paktycznie przez całe życie (obecnie żyje w Warszawie).

- Atmosfera dzisiaj była niesamowita, wspaniale jest grać przed własną publicznością, w wypełnionej hali - mówiła.

- Dopingowali mnie mama, tata i spore grono znajomych. To był przecież mój pierwszy występ w Krakowie, nie licząc turnieju ITF parę lat temu (Salwator Cup - przyp. red.) - dodała Radwańska.

Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: urszula radwańska | Tomasz Wiktorowski | Puchar Federacji

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy