Reklama

Reklama

Tenis. Hubert Hurkacz - z Metz do San Diego

5,5 tysiąca kilometrów – taką odległość w drodze na kolejny turniej – pokonuje Hubert Hurkacz. Zwycięzca dwóch turniejów singlowego i deblowego w ATP 250 w Metzu zagra w tym tygodniu w kalifornijskim San Diego. To na pierwszy rzut oka zaskakująca decyzja.

W niedzielę najlepszy polski tenisista wygrał dwa finały Moselle Open. W singlu pokonał Hiszpana Pablo Carrenę Bustę 7:6 (2), 6:3, kończąc bardzo udany turniej. Hurkacz w czterech spotkaniach gry pojedynczej nie przegrał seta.

W deblu wraz z Janem Zielińskim zwyciężyli, pokonując w ostatnim spotkaniu turnieju Hugo Nysa i Arthura Riderknecha 7:5, 6:3.

Z kim i kiedy w San Diego zagra Hubert Hurkacz?

W poniedziałek wczesnym rankiem Hurkacz wsiadł do samolotu i poleciał do Kalifornii. Jeszcze dziś zamelduje się w San Diego. Na miejscu będzie około godziny 18.00 czasu lokalnego, czyli o trzeciej nad ranem czasu europejskiego.

Reklama

Być może już we wtorek zagra mecz pierwszej rundy, choć najprawdopodobniej spotkanie odbędzie się w środę. Rywalem Hurkacza będzie Australijczyk Alex Bolt - 144. na liście ATP. Wrocławianin wystąpi także w deblu. Wraz z wieloletnim partnerem Łukasza Kubota Marcelo Melo w pierwszej rundzie rywalizować będzie z Johnem Peersem i Filipem Polaskiem (rozstawionymi z nr 3).

Dlaczego Hurkacz nie zrobił sobie przerwy?

Decyzja o występie w San Diego prosto "z samolotu" trochę zaskakuje. Tenisiści dużo podróżują, ale robią przerwy, jeśli przemieszczają się między kontynentami, dając czas na aklimatyzację. Hurkacz zdecydował się jednak na grę, bo, po pierwsze - jest w znakomitej formie i nie chce wypadać z rytmu. Po drugie - nie miałby więcej okazji sprawdzić się w USA przed bardzo ważnym i prestiżowym turniejem ATP Masters 1000 w Indian Wells, który rozpoczyna się już w przyszłym tygodniu.

Losowanie w San Diego nie było dla Hurkacza najgorsze, może więc liczyć na to, że w pierwszej rundzie konsekwencje podróży i gry w ubiegłym tygodniu nie będą dotkliwe dla jego tenisa. Nawet jeśli przegra, nie będzie to miało wielkiego wpływu na jego ranking i renomę. Ewentualnie w drugiej rundzie przeciwnikiem Polaka będzie lepszy z pary Asłan Karacew (24. ATP) - Federico Delbonis (44. ATP). Wtedy będzie trudniej.

Tak czy inaczej, turniej w San Diego nie jest dla Hurkacza priorytetem. Dla niego najważniejszy będzie występ w Indian Wells. Dobry wynik może przypieczętować udział 24-letniego tenisisty z Wrocławia w ATP Masters Finals w Turynie na koniec sezonu.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje