Reklama

Reklama

Tenis. Australian Open. Różne pomysły na organizację turnieju

Australian Open, pierwszy wielkoszlemowy turniej tenisowy, w 2021 roku najprawdopodobniej się odbędzie i to może nawet z publicznością na trybunach. Wciąż jednak nie wiadomo kiedy, gdzie i w jakiej formule?

Dyrektor turnieju Craig Tailey jest ostatnio bardzo aktywny na portalach społecznościowych. Nie ma dnia, żeby nie podał informacji na temat zbliżającego się Australian Open. We wtorek przekazał komunikat, że ostateczna decyzja w sprawie turnieju zostanie podjęta lada moment.

Z treści oświadczenia Tailey’a wynika, że turniej na pewno się odbędzie. Nie wiadomo, czy jednak rozpocznie się zgodnie z planem 18 stycznia. Martin Pakula, minister sportu stanu Wiktoria, którego stolicą jest Melbourne, powiedział przed kilkoma dniami, że jeśli Australian Open zostanie przełożone to najwyżej o kilka dni. - Opóźnienie będzie raczej krótsze niż dłuższe - oświadczył minister. Nie wchodzi raczej w grę rozpoczęcie meczów dopiero 1 marca albo w połowie lutego. Graniczna datą wydaje się 1 lutego. 

Reklama

Do omówienia pozostaje kwestia eliminacji. Hiszpański dziennik "Marca" podał, ze organizatorzy rozważają rozegranie ich w Azji. Możliwe też jest pominięcie tej fazy turnieju jak to było w US Open, ale wtedy wiązałoby się to z wyższymi kosztami.

W swym komunikacie dyrektor turnieju zapowiedział, że organizatorzy dyskutują obecnie nad możliwością sprzedaży biletów. To byłaby wielka niespodzianka, ponieważ do tej pory nie rozważano turnieju z udziałem publiczności.

Problem z podaniem dokładnej daty rozegrania Australian Open wiąże się oczywiście z pandemią koronawirusa. Wygląda to inaczej niż w Paryżu podczas Rolanda Garrosa, czy w Nowym Jorku w czasie US Open. Wtedy te miasta znalazły się w przededniu drugiej fali pandemii.

Tymczasem w Melbourne sytuacja z Covid-19 jest opanowana. W stanie Wiktoria ostatni stwierdzony przypadek pozytywnego testu miał miejsce 29 października. Rząd stanowy nie chce dopuścić do rozprzestrzeniania się choroby, a to mogłoby nastąpić w przypadku przyjazdu na turniej zawodników i ich sztabów szkoleniowych. 

Sukces w walce z koronawirusem zagwarantowało zamknięcie granic i obowiązek 14 dniowej kwarantanny dla przyjezdnych. Zagraniczni zawodnicy musieliby więc poddać się przymusowej izolacji na dwa tygodnie. W takim razie organizatorzy są zobowiązani do zagwarantowania im warunków do treningu "w bańce", ale przede wszystkim podania daty rozpoczęcia turnieju, tak aby Djoković, Nadal, Osaka, Świątek wiedzieli w końcu kiedy przyjechać do Australii.

ok

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy