Reklama

Reklama

Łukasz Kubot: Obyśmy wylosowali Japonię

Łukasz Kubot uważa, że Polacy wykonali plan minimum awansując do baraży o Grupę Światową Pucharu Davisa. Liczy też, że los jeszcze raz się uśmiechnie i w środowym losowaniu przydzieli "Biało-czerwonym" reprezentację Japonii.

Innymi rywalami Polaków mogą bowiem zostać: Hiszpanie, Australijczycy, Szwajcarzy, Chorwaci, Niemcy, Austriacy czy Belgowie. Spotkanie odbędzie się w dniach 13-15 września.

W niedzielę wygraliście z RPA w Pucharze Davisa i teraz będziecie walczyć o Grupę Światową tych rozgrywek.

- Spotkanie w Zielonej Górze było bardzo ciężkie. Naszym planem minimum było wygrać te dwa mecze (w lutym ze Słowenią 3-2 - przyp. red.) i rywalizować w barażach o Grupę Światową. Sprawiliśmy to i z niecierpliwością czekamy na losowanie.

Sukces tym większy, że mieliście problemy. Jerzy Janowicz był chory, Ty kontuzjowany, a udało się zwyciężyć RPA.

Reklama

- Muszę powiedzieć, że Jurek wykazał się niesamowitą wytrwałością na korcie. Od początku zgrupowania był chory, a mimo to podjął ryzyko i walkę. Choć rywale byli niżej sklasyfikowani niż on to postawili wysoko poprzeczkę. Ja się cieszę, że w ostatnim meczu wytrzymał presję, po przegraniu pierwszego seta był skoncentrowany w dwóch następnych, a potem złapał wiatr w żagle i grając fantastycznie wygrał czwartego seta do jednego, a my dzięki temu zwycięstwu awansowaliśmy do baraży.

Tam możecie trafić na jedną z ośmiu drużyn. Ty postawiłeś na Japonię. Dlaczego?

- Teoretycznie każdy mecz Pucharu Davisa charakteryzuje się tym, że zawodnik, niezależnie od tego, jaki ma ranking, walczy od początku do końca. Wierzę jednak, że grając z Japonią we wrześniu na kortach otwartych, czyli "mączce", gdzie by było bardzo zimno, mielibyśmy największe szansę. Trzeba jednak brać pod uwagę, że ten mecz odbędzie się dopiero za pół roku, po US Open, a najważniejsze, żeby każdy z nas był wtedy zdrowy.

Jakie są plany Łukasza Kubota na najbliższe starty?

- W następnym tygodniu występuję w turnieju w Monte Carlo, potem Barcelona albo Bukareszt, tydzień przerwy i turnieje w Madrycie i Rzymie, a w końcu przygotowania do Rolanda Garrosa.

Czyli przed tobą same silne turnieje: Monte Carlo, Madryt, Rzym, nie mówiąc już o Rolandzie Garrosie.

- Będę próbował swoich sił. Niestety przyjdzie mi występować w eliminacjach. Wierzę jednak, że się wszystko ułoży, że będę zdrowy i w stanie rywalizować na najwyższym poziomie.

Rozmawiał: Paweł Pieprzyca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje