Reklama

Reklama

Błaszczykowski przeprasza, Lewandowski liczy, że strzeli z Ukrainą

Ani Artur Boruc, ani Wojciech Szczęsny nie zachowali czystego konta. Robert Lewandowski nie przełamał się w reprezentacji, tak więc kapitanowi Jakubowi Błaszczykowskiemu pozostało tylko przepraszać za grę w Dublinie. Polska przegrała w meczu towarzyskim z Irlandią 0-2.

- O moje powołanie na mecz z Ukrainą trzeba pytać trenera Fornalika. Gdybym nie myślał, że jestem bliżej pierwszego składu, to nie przyjeżdżałbym na to zgrupowanie. Wiadomo, że jak już tu jestem, to bardzo chcę grać. A jak będzie to zobaczymy. Nie lubię siebie oceniać. Mam nadzieję, że 22 marca po raz pierwszy będę na Stadionie Narodowym w Warszawie - powiedział Boruc, który pierwszy raz za kadencji obecnego selekcjonera został powołany do reprezentacji i wystąpił przez pierwsze 45 minut, puszczając gola po strzale Ciarana Clarka.

- Przegraliśmy 0-2 i marnym pocieszeniem są moje dobre interwencje w drugiej połowie. Moja rywalizacja z Arturem Borucem o miejsce w podstawowym składzie powinna wyciągnąć z nas wszystko co najlepsze. Przed spotkaniem z Ukrainą mamy w swoich klubach po kilka meczów do rozegrania i w nich będziemy musieli udowodnić swoją wartość. W mojej głowie nic się nie zmieniło. Nie zastanawiam się, czy jestem numerem jeden czy dwa. Do każdego spotkania podchodzę maksymalnie skoncentrowany. Wiadomo, że jest dreszczyk emocji, ale to dziennikarze budują taką atmosferę między nami. Artur jest jednak bardziej doświadczonym bramkarzem i jeśli mam jakieś braki, to staram się go podpatrywać na treningach, a on mnie - mówił z kolei Szczęsny, który pojawił się po przerwie i też raz wyciągał piłkę z siatki, a zdobywcą bramki był Wes Hoolahan.

- Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu przyzwoita. Jednak drugą zagraliśmy bardzo słabo. Po porażce ciężko szukać pozytywów. Jedynym może być fakt, że w środę nie graliśmy meczu o punkty i mamy jeszcze trochę czasu do spotkania z Ukrainą. Chcieliśmy sprawić kibicom niespodziankę za to, że tak licznie stawili się na stadionie w Dublinie, wierzyli w nas i kibicowali nam. Po raz kolejny pokazali, że można na nich liczyć. Niestety, nie udało nam się wygrać, ale w marcu będziemy mieli szansę do rewanżu. Jako kapitan reprezentacji przepraszam, że tak wyglądała nasza gra - samokrytycznie ocenił występ "Biało-czerwonych" Jakub Błaszczykowski.

Reklama

- W pierwszej połowie na pewno kontrolowaliśmy spotkanie, utrzymywaliśmy się przy piłce i stwarzaliśmy okazje bramkowe.  Sam miałem dwie sytuacje, kiedy piłka powinna wpaść do irlandzkiej bramki. Nie wiem dlaczego nie pokonałem bramkarza rywali - sam chciałbym znać odpowiedź. Przy pierwszej sytuacji zbyt lekko chciałem "dziubnąć" piłkę próbując przelobować bramkarza. Przy drugiej świetnie interweniował golkiper. Gola straciliśmy po stałym fragmencie gry. W drugiej połowie goniliśmy wynik i nasza gra była zupełnie inna. Mam nadzieję, że w meczu z Ukrainą wreszcie strzelę bramkę. Na pewno niemoc strzelecka w reprezentacji mnie boli. Liczę, że ten okres wkrótce się zakończy - stwierdził Robert Lewandowski, który nie trafił w kadrze od Euro 2012.



Z Dublina Marcin Cholewiński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje