Pilne wieści z Barcelony. Potwierdziło się tuż po zgrupowaniu, to już oficjalne
Piłkarze najsilniejszych lig europejskich dopiero co walczyli o awans na mistrzostwa świata lub grę w barażach, a już muszą myśleć o kolejnych potyczkach ligowych. FC Barcelona szykuje się do wielkiego powrotu na Camp Nou i jak się okazuje, w jej składzie najpewniej zobaczymy największe gwiazdy. Hiszpańska prasa donosi, że Lamine Yamal i Raphinha już trenowali z drużyną, co potwierdza nagranie udostępnione przez klub.

W ostatnim czasie FC Barcelona Hansiego Flicka nie przypominała swojej najlepszej wersji, którą mogliśmy oglądać jeszcze w ubiegłym sezonie. "Blaugrana" ma od groma problemów zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Sytuacji nie poprawia fakt, że z kontuzjami zmagają się najważniejsi zawodnicy katalońskiej ekipy.
Powrót Roberta Lewandowskiego pozwolił "Barcy" odnieść niezwykle ważne zwycięstwo 4:2 z Celtą Vigo, jednak ofensywne trio zmagało się z brakiem Raphinhii oraz Lamine'a Yamala. Okazuje się jednak, że przed starciem z Athletic Club, z Barcelony nadeszły świetne wieści.
Hiszpanie ogłaszają tuż po zgrupowaniu. To już pewne, Raphinha i Yamal wrócili
- Lamine i Raphinha wyszli na boisko podczas ostatniej sesji treningowej, natomiast Pedri wciąż nie trenuje z grupą - informuje kataloński "Sport" analizując, kto pojawił się na zajęciach i w jakiej roli.
Obecność Brazylijczyka w pełnym treningu potwierdza również materiał, który pojawił się w mediach społecznościowych "Barcy". Doskonale na nim widać, że jeden z liderów drużyny radzi sobie na murawie bardzo dobrze i po kontuzji nie ma już śladu.
- Powrót Lamine Yamala do treningów był najważniejszą wiadomością z ostatniego treningu Barcelony. Napastnik wczoraj trenował na siłowni, ale dziś rano wrócił już na boisko z resztą kolegów z drużyny i będzie dostępny w meczu z Athletic Bilbao, chyba że wydarzy się coś nieoczekiwanego - przekazuje "Sport".
Hansi Flick niestety nie będzie mógł skorzystać ze wszystkich swoich zawodników, a niemal niemożliwy wydaje się występ Pedriego. Hiszpan co prawda miał już trenować z grupą, jednak ostatecznie do tego nie doszło. - W środę przybył na boisko treningowe Ciutat Esportiva nieco później niż jego koledzy z drużyny (o 9:30) i nie wziął udziału w drugim treningu w tym tygodniu - donoszą katalońscy dziennikarze.
Spotkanie z Athletic Club jest niezwykle ważne dla Barcelony. Nie tylko dlatego, że ekipa Roberta Lewandowskiego traci do Realu Madryt 3 punkty po porażce w El Clasico, ale przede wszystkim ze względu na oficjalny powrót na Camp Nou.
Katalońska drużyna będzie więc chciała za wszelką cenę wygrać to spotkanie, aby nowy rozdział w swojej historii rozpocząć od zwycięstwa przed publicznością stęsknioną za legendarnym obiektem.








