Reklama

Reklama

Włodzimierz Lubański dla Interii: Rozstrzygnięcia plebiscytu uważam za uczciwe

- Wybór oceniam jako uczciwy, głosował przecież cały świat. Te decyzje pokazują, jak ważne dla głosujących są sukcesy z narodowymi reprezentacjami. Messi wygrał w tym roku z Argentyną Copa America, Lewandowskiemu nie powiodło się z reprezentacją na mistrzostwach Europy - mówi Włodzimierz Lubański, pierwszy Polak, który dostał głosy w plebiscycie "France Football".

- Robert Lewandowski to świetny piłkarz. Ma szczęście, że żyje w czasach, kiedy może sam o sobie decydować. Trochę mu tego zazdroszczę, ale to mała zazdrość, bo wspominając własną karierę, nie mogę przecież narzekać. Goni mnie w liczbie zdobytych bramek w reprezentacji i... zapewne przegoni - mówił mi Włodzimierz Lubański pięć lat temu, kiedy pisałem książkę o Górniku Zabrze. Gwiazdor polskiej piłki z przełomu lat 60. i 70. nie mylił się. "Lewy" go przegonił.

Lubański: pierwszy Polak w plebiscycie FF

Lubański jest pierwszym Polakiem, który dostał głosy w plebiscycie "FF": zajął 16. miejsce w 1967 roku. Dwa lata później, w 1969 roku, dwóch Polaków znalazło się na liście - Lubański i Deyna. Zajęli ex aequo 23. miejsce z kilkoma innymi zawodnikami. W 1972 roku Lubański zajął siódme miejsce, Deyna był szósty - Polska zdobyła wtedy złoty medal olimpijski. Rok później piłkarz Górnika zajął 17. miejsce, mimo że pół roku nie grał ze względu na ciężką kontuzję kolana, którą odniósł w słynnym meczu eliminacji pamiętnych dla nas mistrzostw świata Polska - Anglia na Stadionie Śląskim w Chorzowie.

Paweł Czado, Interia: Jak przyjmuje pan wyniki tegorocznego plebiscytu?

Włodzimierz Lubański: - Uważam, że to ogromne wyróżnienie dla Roberta Lewandowskiego. Został również uznany najlepszym napastnikiem świata i należy to traktować jako jego wielki osobisty sukces. Miał rzeczywiście świetny rok. Cieszę się, że został doceniony. 

Reklama

Lubański: Wybór oceniam jako uczciwy

Lewandowski został sklasyfikowany na drugim miejscu, za Leo Messim. Wielu ludzi w Polsce uważa, że został tym werdyktem skrzywdzony. Czy rzeczywiście?

- Nie oceniałbym tego w ten sposób. Wybór jest obiektywny, choć przecież zawsze jest tak, że trzymamy kciuki za piłkarzami, którzy są naszymi rodakami i są nam bliscy. Wybór oceniam jednak jako uczciwy, głosował przecież cały świat. Te decyzje pokazują, jak ważne dla głosujących są sukcesy z narodowymi reprezentacjami. Messi wygrał w tym roku z Argentyną Copa America, Lewandowskiemu nie powiodło się z reprezentacją na mistrzostwach Europy. 

Czy to ostatnie słowo Messiego i Lewandowskiego w wyścigu o Złotą Piłkę?

- Zapewne nie, choć pamiętać trzeba, że łatwo im nie będzie. Szeroką ławą idą przecież bardzo zdolni piłkarzem młodego pokolenia, którzy będą mieli coraz więcej do powiedzenia. Chcę zwrócić uwagę na jeszcze jedno: zarówno Lewandowski jak i Messi grają w świetnych klubach. Mają znakomitych kolegów, którzy doskonale potrafią im dograć piłkę. Otoczenie dla wybitnych zawodników jest bardzo ważne. Wtedy łatwiej im pokazać własną klasę. 

rozmawiał: Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje