Reklama

Reklama

Zmiana pokoleniowa w Lechu Poznań

Jeśli Jasmin Burić nie popełni większych błędów, na dłuższy czas może pozostać w Lechu Poznań bramkarzem numer jeden. A w domyśle oznacza to kłopoty z dalszą grą w tym klubie dla Krzysztofa Kotorowskiego.

W dziewięciu meczach ligowych, w których grał Kotorowski, Lech stracił tylko osiem bramek - to prawie najlepsze osiągnięcie w Ekstraklasie. Tylko w przypadku trzeciej bramki straconej przez poznaniaków w pojedynku ze Śląskiem Wrocław można mówić o błędzie bramkarza. A mimo to doświadczony golkiper stracił miejsce w składzie, i to po kolejnym spotkaniu, wygranym 3-0 z Cracovią.

- Zmiana nie wynika z jakichś zastrzeżeń do Krzyśka i on o tym wie. Jasmin potrzebuje gry, by mógł się utrzymać w rytmie meczowym. Czekaliśmy na moment, w którym tej zmiany mogliśmy dokonać. Chcemy utrzymać Jasmina w klubie - tłumaczy dyrektor sportowy Lecha Andrzej Dawidziuk, który w klubie odpowiada też za pracę z bramkarzami.

Reklama

Z naszych informacji wynika, że Burić był coraz bardziej zniecierpliwiony swoją rolą w klubie i zaczynał to zniecierpliwienie okazywać. Dawidziuk swój zwrot "utrzymać w klubie" tłumaczy tak: - Proszę nie myśleć, że Jasmin chciał odejść. Chodzi o utrzymanie go jako bramkarza. Coraz lepiej wyglądał na treningach, pokazywał, że zasługuje na swoją szansę. Gdyby nie grał jeszcze pół roku, byłoby mu bardzo trudno wrócić do rytmu treningowego - uważa dyrektor Lecha.

Burić trafił do Lecha jako jeden z trzech zdolnych Bośniaków - najpierw do Poznania przyjechał Semir Stilić, który szybko stał się gwiazdą ligi. Później Burić i Haris Handzić, w Sarajewie okrzyknięty talentem roku, a w Polsce jedno z większych rozczarowań. Burić wywalczył sobie pozycję bramkarza numer jeden wiosną 2010 roku, bardzo udaną dla Lecha i zakończoną mistrzowskim tytułem. Później doznał kontuzji, a po powrocie do gry przegrał rywalizację z Krzysztofem Kotorowskim. Raz po raz Bośniak bronił, choćby w obu spotkaniach z Manchesterem City, ale generalnie pierwszym bramkarzem był starszy Kotorowski.

Strata miejsca w klubie oznaczała też dla Buricia koniec marzeń o występach w reprezentacji. - Gdy jeszcze grałem w klubie, to o mnie pytali. Teraz nie gram, więc nie ma tematu - przyznaje. Bośnia ma szansę na awans do Euro 2012, ale w barażu musi pokonać Portugalię. Gdyby to się udało, być może bramkarz Lecha znów stałby się kandydatem do obsadzenia pozycji trzeciego bramkarza. - Dla Bośni liczy się tylko to, by wreszcie wygrać baraż. A jak wygramy, to wszystko jest możliwe - mówi lechita o swojej pozycji w kraju.

Dawidziuk przyznaje, że Kotorowski spokojnie przyjął decyzję o zmianie bramkarza. - Powiedziałem mu, że nie zdecydowaliśmy się na zmianę od razu po meczu ze Śląskiem, bo każdy sportowiec potrzebuje meczu, który przywróci go do funkcjonowania. Czekałem na moment, w którym Krzysiek zagra dobrze, by siadając na ławce nie żył wciąż tym swoim błędem. Ta zmiana była planowana, nie wiedzieliśmy tylko, kiedy nastąpi. Nadal uważam, że mamy dwóch równorzędnych bramkarzy - ocenia dyrektor sportowy "Kolejorza".

Taka zmiana może też mieć drugie dno. Lech chce promować Buricia, któremu za nieco ponad półtora roku kończy się kontrakt. A gdy Burić odejdzie, postawić na któregoś z młodych golkiperów szkolonych w szkółce w Szamotułach. Dawidziuk zapewnia, że jeden błąd Buricia w meczu nie będzie oznaczał zmiany z Kotorowskim. - Nie zamierzam żonglować bramkarzami. Gdyby różnica między nimi była duża, Jasmin musiałby czekać. Na treningach udowodnił, że już jest gotowy do gry - mówi Dawidziuk.

Burić przyznaje, że od początku kariery był w rytmie meczowym, bo zawsze grał. - Miałem 18 lat i broniłem w swojej drużynie. Wciąż jestem młody. Mam za sobą trudny okres, bo przez rok nie grałem, długo musiałem czekać na swoją szansę. Za mało tych szans dostałem , przynajmniej jak na moje ambicje. Najważniejsze, że w końcu wróciłem - twierdzi Burić.

Pierwszy występ ligowy w "Kolejorzu" Bośniak miał udany - Lech wygrał z Koroną i nie stracił bramki. Przed przerwą Burić wygrał pojedynek sam na sam z Maciejem Korzymem, a później pomógł mu Luis Herniquez, który wybił piłkę z pustej bramki. - Czy jest mocny psychicznie? Niech ta interwencja odpowie na to pytanie. To, że przez 40 minut rywale nie oddali strzału na jego bramkę nie świadczy, że nic nie robił. Proszę policzyć, ile miał kontaktów z piłką. Lech ma organizować swoją grę od tyłu i Jasmin robi to bardzo dobrze - wyjaśnia Dawidziuk.

- Dla bramkarza to najgorszy mecz, kiedy cały mecz się nudzi i czeka tylko na jedną okazję. Miałem szczęście, dobrze jest, kiedy się obroni tę jedyną sytuację - zdradza Bośniak, który woli jednak spotkania innego rodzaju. - Lubię mecze, w których mam wiele interwencji i jest dużo adrenaliny, gdy akcja idzie za akcją. Gram jednak w Lechu i tu rywale często przeprowadzają tylko jedną czy dwie akcje w meczu i cały czas musisz być skoncentrowany - dodaje Burić. W sobotę będzie pierwszym bramkarzem w Gdańsku - zagra z Lechią, która w dziesięciu kolejkach strzeliła tylko sześć goli.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje