Matuszczyk pogodził się z rolą rezerwowego
- Nie oszukujmy się - w ostatnich trzech meczach każdy kibic widział, jak wygląda nasza podstawowa jedenastka - powiedział Adam Matuszczyk, który pogodził się już z rolą rezerwowego piłkarza reprezentacji Polski.

Adam Matuszczyk: - Czuję się coraz lepiej. Na treningach ćwiczyłem na pełnych obrotach, choć mam za sobą ciężki sezon. Aby załapać się do drużyny narodowej musiałem zmienić otoczenie. Z FC Koeln przeniosłem się do Fortuny Duesseldorf, w której miałem okazję grać częściej.
Twoje powołanie w polskich mediach mimo wszystko wywołało mnóstwo dyskusji.
- Staram się nie przywiązywać wagi do prasowych publikacji. Wolę odciąć się od tej medialnej otoczki. Swoją wartość wolałbym udowodnić na boisku, ponieważ otrzymałem kredyty zaufania od trenera Smudy i wiem, że może na mnie stawiać. Mam nadzieję, że w tym turnieju otrzymam szansę, aby zaprezentować swoje umiejętności.
Pogodziłeś się z rolą rezerwowego?
- Jeszcze zostały trzy dni i wszystko może się zdarzyć, choć nie oszukujmy się - w ostatnich trzech meczach każdy kibic widział, jak wygląda nasza podstawowa jedenastka. Jednak przed nami trzy bardzo trudne mecze i trzeba pamiętać, że zmiany będą konieczne. Mogą zostać wymuszone poprzez kartki albo kontuzje, dlatego trzeba być gotowym na każdą ewentualność.
Uważasz, że trener Franciszek Smuda ma na ławce rezerwowych godnych zmienników?
- Sądzę, że mamy szeroką kadrę. Może nie taką jak na przykład Hiszpanie, którzy są faworytami imprezy, ale nasz selekcjoner na pewno może liczyć na rezerwowych, którzy w ostatnich meczach pokazali swoją wartość i udowodnili, że są w stanie pomóc drużynie.
Czujesz, że ten balon medialny został już nadmuchany do granic niemożliwości?
- Atmosfera przed mistrzostwami Europy gęstnieje. Zainteresowanie naszą reprezentacją wzrosło w porównaniu z tym, co obserwowaliśmy w Lienz. To widać było chociażby na wczorajszym treningu kadry, na którym pojawiło się około pięciu tysięcy polskich kibiców. Również nie mogę doczekać się turnieju, ponieważ okres przygotowawczy ciągnie się w nieskończoność.
Ty byłeś w tej grupie, która prosiła selekcjonera o zmniejszenie obciążeń treningowych?
- Ja akurat nie, ponieważ nie grałem ostatnio regularnie, ale zdaje sobie sprawę, że nasze przygotowania mogły być męczące. Ale najważniejsze, żeby trafić ze świeżością z pierwszym meczem.
Oglądałeś już mecze z udziałem reprezentacji Grecji?
- Wspólna analiza rywali dopiero przed nami, ale pewne wnioski na temat tego przeciwnika już mam. Niektórych z tych zawodników jak na przykład Kyriakos Papadopoulos znam osobiście ze wspólnych występów w Bundeslidze. W Schalke 04 Gelschenkirchen jest to wyróżniający się zawodnik i będziemy musieli na niego uważać.
Mecz otwarcia będzie dla Polski kluczowy w kontekście awansu?
- Myślę, że tak, bo jeśli przegramy ten mecz, będzie nam bardzo ciężko wyjść z grupy. Tylko zwycięstwo w tym spotkaniu da nam komfortową sytuacji w dalszej walce o awans.
Ludovic Obraniak jako pierwszy opuścił szatnie po meczu z Andorą, a następnego dnia w prasie pojawiły się informacje jakoby nie czuł się on częścią naszej reprezentacji. Z czego to wynika?
- Nie jest mu łatwo. Być może dlatego, że wciąż nie zna naszego języka, ale ja osobiście nie widzę żadnego problemu. Bardzo dobrze rozumiem się z nim na boisku i to jest najważniejsze. Dla nas jest to normalny kolega. Wszyscy jesteśmy jedną drużyną, choć wiadomo, że nie wszyscy siedzą w jednym pokoju.
Zdążyliście zauważyć, że macie w hotelu kasyno?
- Słyszałem o tym, ale jeszcze tam nie byłem. Z tego co słyszałem, jest obecnie zamknięte. Zresztą mnie taka rozrywka nie interesuje.
Notował: Konrad Kaźmierczak
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje