Reklama

Reklama

Knicks pokonali Pacers!

Osłabieni brakiem kontuzjowanego Allana Houstona Knicks nie zamierzają składać broni w walce o miejsce premiowane awansem do 2004 NBA Playoffs.

Nowojorczycy we wtorkowym pojedynku w Madison Square Garden pokonali najlepszą drużynę Wschodu - Pacers 97:90.

Tym samym dokonała się więc słodka zemsta Isiaha Thomasa, który jeszcze niedawno prowadził ekipę z Indianapolis (został zwolniony z posady), a teraz jest prezydentem i generalnym menedżerem Knicks.

We wtorkowy wieczór o zwycięstwie gospodarzy zdecydowała gra dwóch nowych nabytków byłego wielkiego koszykarza Pistons. Pozyskani dzięki wymianie z Suns, Penny Hardaway i Stephon Marbury mieli decydujący wpływ na losy meczu w końcówce i to głównie dzięki nim zakończyła się seria trzech zwycięstw z rzędu Pacers.

Reklama

To był bardzo ważny test dla drużyny z Nowego Jorku, która stara się doprowadzić do 50-procentowego wskaźnika zwycięstw (obecnie 23 wygrane i 27 porażek). Test dodajmy zdany.

- To nie zależy ode mnie, to zależy od zawodników, a oni zgrali dobre zawody - powiedział Thomas. - Mam ogromny szacunek dla Pacers - to wielki team.

Penny Hardaway zdobył 14 "oczek" dla Knicks, w tym bardzo ważne punkty z półdystansu na 17 sekund przed syreną. Marbury był najlepszym strzelcem gospodarzy, rzucając 23 punkty (6/17 z gry) i zapisując na swoje konto 8 asyst.

Ron Artest uzyskał 19 punktów dla Pacers, a Reggie Miller oraz Jeremaine O'Neal dodali po 17.

Przypomnijmy, iż w szerokim składzie Knicks jest Cezary Trybański. Polak znajduje się jednak na tzw. liście kontuzjowanych.

Do małej niespodzianki doszło na przedmieściach Detroit w The Palace of Auburn Hills, gdzie Pistons ulegli Cavaliers 82:85.

Bohaterem drużyny z Cleveland nie był jednak LeBron James (12 pkt, 5/19 z gry), ale Carlos Boozer - zdobywca 21 punktów i 15 zbiórek. To jego dwa celne rzuty wolne na 8.9 s przed końcem dały gościom trzypunktowe prowadzenie. "Tłoki: miały wprawdzie szansę na doprowadzenie do dogrywki, ale Chauncey Billups (19 pkt) spudłował próbę za trzy tuż przed syreną.

W Filadelfii Vince Carter zdobył 15 ze swoich 33 "oczek" w IV kwarcie, prowadząc Raptors do zwycięstwa nad Sixers 93:80.

Donyell Marshall dodał 15 pkt i 14 zbiórek dla zespołu z Toronto, który przerwał w ten sposób serię dwóch porażek z rzędu. Były gracz Sixers Jerome Moiso uzyskał dla Raptors 10 punktów i 11 zbiórek (rekordy sezonu).

Carter na początku IV kwarty miał największy udział w decydującym o sukcesie gości "runie" (10:0), który powiększył ich prowadzenie do 15 punktów.

Allen Iverson zdobył 36 punktów dla drużyny z Filadelfii, która przegrała dziewięć z ostatnich 11 pojedynków. Glenn Robinson dodał 18, a Kenny Thomas 15 "oczek".

30 punktów, 14 zbiórek i siedem asyst to dorobek skrzydłowego Minnesota Timberwolves Kevina Garnetta z wygranego 113:100 spotkania z Orlando Magic. "Leśne Wilki" w 15 ostatnich meczach odniosły 13 zwycięstw, a we własnej hali są niepokonane od 13 gier. Tracy McGrady zdobył dla gości 34 punkty i miał sześć asyst oraz pięć zbiórek.

Najlepszym bilansem meczów w lidze - 34 zwycięstwa przy 12 porażkach - mogą się obecnie pochwalić koszykarze Sacramento Kings. We wtorek pokonali przed własną publicznością Seattle SuperSonics 117:100.

Była to czwarta wygrana Kings z rzędu. We własnej hali przegrali tylko trzykrotnie w 25 meczach.

26 punktów dla "Królów" zdobył Serb Predrag Stojakovic, a z dorobkiem o punkt gorszym kończył spotkanie Brad Miller, który zanotował również 15 zbiórek i pięć asyst. Obaj zagrają 15 lutego w tradycyjnym Meczu Gwiazd.

Wśród "Ponaddźwiękowców" najlepiej zaprezentował się zdobywca 25 punktów Rashard Lewis

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w spotkaniach NBA z 3 lutego

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama