Reklama

Reklama

Gortat nieskuteczny, czwarta porażka Suns

Marcin Gortat zdobył zaledwie jeden punkt i miał osiem zbiórek, a jego zespół Phoenix Suns w meczu koszykarskiej ligi NBA przegrał w Salt Lake City z Utah Jazz 81:94. To czwarta porażka "Słońc" w siódmym spotkaniu i najgorszy w tym sezonie występ Polaka.

Gortat grał 29 i pół minuty, nie trafił żadnego z sześciu rzutów z gry, wykorzystał jeden z dwóch wolnych. Miał także jedną zbiórkę w ataku i siedem w obronie, przechwyt, blok, dwie straty i cztery faule. Rywale trzykrotnie stopowali jego rzuty.

Najwięcej punktów dla Phoenix zdobyli Luis Scola - 21 (także 11 zbiórek), Jared Dudley - 16 i Goran Dragic - 13.

W drużynie gospodarzy najskuteczniejsi byli Al Jefferson - 27 pkt. i 14 zbiórek oraz Paul Milsap (13 zb.) i Gordon Hayward - po 18.

Zespół Utah przystępował do sobotniego spotkania jako niepokonany na własnym parkiecie i podtrzymał tę passę, wygrywając trzeci mecz w sezonie. Nie licząc remisu 3:3 na samym początku, prowadził od początku do końca.

Polskiemu jedynakowi w NBA ten przeciwnik wybitnie nie leży. Przeciwko Utah odnotował także swój poprzedni najgorszy występ pod względem zdobyczy punktowych - 24 kwietnia, także w Salt Lake City, w przegranym 88:100 przedostatnim meczu poprzedniego sezonu, uzyskał dwa punkty, trafiając w 29 minut jeden z ośmiu rzutów z gry.

Gorszy od sobotniego występ po raz ostatni Gortat miał 9 stycznia 2011 roku, gdy wygrany przez Suns u siebie 108:100 mecz z Cleveland Cavaliers zakończył z zerowym dorobkiem, grając 11 minut.

Przeciwko Utah polski środkowy pierwszy i jedyny punkt zdobył dopiero na niespełna dwie minuty przed przerwą. Wcześniej nie trafił pięciu kolejnych rzutów z gry. Lider klasyfikacji bloków w NBA przekonał się w Salt Lake City, co to znaczy samemu być skutecznie zastopowanym. Na samym początku spotkania zablokował wprawdzie Haywarda, ale sam doświadczył tego aż trzy razy, otrzymując "czapy" od Derricka Favorsa i dwukrotnie od Marvina Williamsa.

Na bronionej tablicy zebrał wprawdzie siedem piłek po niecelnych rzutach rywali, ale często też pozwalał na skuteczne akcje środkowym Utah Alowi Jeffersonowi i Enesowi Kanterowi.

W połowie trzeciej kwarty, po czwartym faulu, usiadł na ławce rezerwowych i do końca meczu nie wrócił do gry. Bez Gortata na parkiecie koszykarze Phoenix próbowali gonić rywali. Od stanu 55:77 w końcówce trzeciej kwarty zmniejszyli straty do pięciu punktów, głównie dzięki skutecznym akcjom Luisa Scoli. Na 5.24 min. przed końcem przegrywali już tylko 74:79, ale rywale nie pozwolili odebrać sobie zwycięstwa. Zbiórki gospodarze wygrali 52-37, spod kosza zdobyli 52 pkt. wobec 36 Phoenix.

Kolejny mecz Suns rozegrają w poniedziałek na własnym parkiecie z Denver Nuggets.

Reklama

W sobotę zespół z Denver wygrał 107:101 z Golden State Warriors dopiero po dwóch dogrywkach. Dla zwycięzców najwięcej punktów - 21 zdobył Danilo Gallinari, w tym pięć decydujących o zwycięstwie w ostatnich 36 sekundach. Dla gospodarzy - 23 pkt rzucił Klay Thompson, o jeden mniej Carl Landry. Ekipa z Denver odniosła czwarte z rzędu zwycięstwo w tym sezonie, w trzech pierwszych meczach zanotowała porażki.

Po dogrywce zakończyło się spotkanie, w którym Charlotte Bobcats u siebie pokonali 101:97 Dallas Mavericks. W ekipie gospodarzy popisał się Michael Kidd-Gilchrist zdobywając 25 pkt (rekord w karierze) i zaliczając 12 zbiórek. Dla rywali najwięcej - 22 pkt rzucił O.J. Mayo. Zespół z Dallas przeżywa kryzys, przegrał drugi mecz z rzędu, choć na początku sezonu triumfował w trzech pierwszych pojedynkach.

Koszykarze Chicago Bulls pokonali u siebie 87:80 z Minnesota Timberwolves i przerwali serię trzech z rzędu wygranych rywali. "Byki" zanotowały szóste z rzędu zwycięstwo w meczu z tym zespołem, który ma coraz większe problemy kadrowe, aktualnie dysponując tylko jedenastką zawodników.

Kontuzjowani są Ricky Rubio (lewy staw skokowy), Kevin Love (złamana prawa ręka, wyłączony z gry do końca sezonu), J.J. Barea (lewa stopa) oraz Brandon Roy (praw staw skokowy). W Chicago najskuteczniejszy był Nate Robinson, w zespole rywali Nikola Pekovic - obaj po 18 pkt.    

W meczu Portland Trail Blazers przegranym 109:112 z San Antonio Spurs rekordowy rezultat w karierze - 33 pkt zanotował zawodnik gospodarzy Nicolas Batum, ale i tak jego ekipa przegrała trzecie z rzędu spotkanie. W zespole z San Antonio, w którym najskuteczniej rzucał Gary Neal - 27 pkt, nie zagrał chory na grypę Tony Parker, zastąpił go Patty Mills.

Wyniki sobotnich spotkań:

Toronto Raptors - Philadelphia 76ers        83:93
Indiana Pacers - Washington Wizards         89:85
Charlotte Bobcats - Dallas Mavericks       101:97 (po dogrywce)
Chicago Bulls - Minnesota Timberwolves      87:80
Houston Rockets - Detroit Pistons           96:82
Milwaukee Bucks - Boston Celtics            92:96
Utah Jazz - Phoenix Suns                    94:81
Portland Trail Blazers - San Antonio Spurs 109:112
Golden State Warriors - Denver Nuggets     101:107 (po 2 dogrywkach)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje