Reklama

Reklama

MMA. Sam Marcin Najman nie jest w stanie zrozumieć swojego fenomenu

Sportowiec i celebryta Marcin Najman jest po kolejnej porażce w swojej niezwykłej karierze. Tym razem "El Testosterona" pobił w klatce kulturysta i strongman, a walka nie wyszła poza pierwszą rundę. Jak to się dzieje, że częstochowianin, pomimo wielu razów, ciągle cieszy się zainteresowaniem? Tego fenomenu nie jest w stanie pojąć on sam.

Jako pięściarz, na zawodowym ringu, Marcin Najman stoczył 21 pojedynków. Liczba zwycięstw wygląda imponująco, bowiem wskazuje aż 15 wygranych. Efektownie, prawda? Warto jednak poznać szczegóły, które rzucają nieco światła na klasę pokonanych rywali. Oto trzy liczby:

- trzech przeciwników debiutowało walką z Najmanem;

- 11 zawodników w momencie starcia miało ujemny bilans pojedynków (więcej porażek niż wygranych);

- jeden rywal miał więcej zwycięstw niż przegranych. Nazywał się Doug Phillips i w momencie walki miał 45 lat (Polak 26). Później już nigdy więcej nie wszedł do ringu.

Ten krótki przegląd kariery bokserskiej "El Testosterona" może pomóc zrozumieć, jak to się stało, że 41-latek został pobity na gali Fame MMA przez Piotra Piechowiaka. 38-letni "Bestia" dotąd nie miał do czynienia ze sportami walki, a popularność przyniosła mu kariera kulturysty i strongmana. To nie przeszkodziło mu, by w debiucie w oktagonie wprost zdemolować faworyzowanego rywala już w pierwszej rundzie.

Reklama

Mimo tak dotkliwej porażki, w mediach więcej mówi się o Najmanie niż o jego pogromcy. Okazuje się, że nawet sam częstochowianin nie jest w stanie pojąć, z czego to się bierze i zachęca, by więcej "placu" w mediach oddać Piechowiakowi.

- Ja nie jestem prezydentem ani Elvisem Presleyem. Walczę sobie na Fame MMA, gdzie nie wyłaniamy mistrzów świata. Naprawdę to takie ważne? Nie proszę was o takie zainteresowanie swoją osobą. Naprawdę nie macie innych tematów? - zaapelował w jednym z wpisów na Twitterze Najman.

Opublikował też kolejny filmik, w którym oddał się pod ocenę fanów, czy jeszcze sobie życzą, aby wrócił na pożegnalną walkę z niejakim Don Kasjo.

Powaga, z jaką Najman mówi o swojej karierze, sprawiła, że bardzo ostro zadrwił z niego promotor boksu, Andrzej Wasilewski.

- Marcin, prosimy walcz, kontynuuj karierę! Trzymaj dalej konsekwentnie wyznaczony kierunek! Broń Boże nie zbaczaj ani na centymetr w bok od swojej kariery sportowca! Jesteś dalej świetnym obiecującym prospektem! - napisał szef grupy KnockOut Promotions.

Odpowiedź Najmana była krótka: - Andrzej, ja zapytałem swoich fanów. Nie Ciebie.

A jaka jest Wasza opinia?

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Najman

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje