Reklama

Reklama

DME w lekkoatletyce. Norbert Kobielski: Zrobiło mi się przykro, że nie mogłem walczyć o zwycięstwo z Tamberim

- Czułem się super i plan był taki, żeby nie robić głupich zrzutek, bo tutaj zasady był dużo cięższe niż normalnie - mówił rozpromieniony Norbert Kobielski, niespodziewany zwycięzca konkursu skoku wzwyż na lekkoatletycznych mistrzostwach Europy w Chorzowie. Wynikiem 2.24 m osiągnął swój najlepszy wynik w tym sezonie.

Niespodziewanie w konkursie nie wystartował jeden z największych faworytów do zwycięstwa Gianmarco Tamberi. To sprawiło, że szanse innych zawodników, w tym Polaka, dużo bardziej wzrosły, choć nasz reprezentant po konkursie czuł pewien niedosyt.

- Jak zobaczyłem, że nie ma Włocha, to zrobiło mi się przykro, bo myślałem, że to z nim zawalczę o najwyższy stopień podium. Myślę, że przy tych zasadach, które go stresują, byłaby szansa, żeby z nim wygrać. Oddałem naprawdę superskoki - opowiadał na gorąco Kobielski.

Norbert Kobielski: Gdyby dopisała pogoda, 2.33 m było do osiągnięcia

Nasz zawodnik nie dowierzał, jak nie udało mu się przeskoczyć poprzeczki na wysokości 2.28 m. - Nie wiem, jak to spadło. Myślałem, że zdmuchnął wiatr. Jednak trudno, taki jest sport. Uważam, że gdyby dzisiaj dopisała pogoda, to 2.33 m, czyli limit, który stawiałem sobie na połowę czerwca, już dzisiaj byłby do osiągnięcia. Bo widać, że jest "w nodze" i biegam dużo lepiej, niż zawsze. Praktycznie poprawiłem się w każdym aspekcie technicznym.

Reklama

Notował Artur Gac, Stadion Śląski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama