Reklama

Reklama

Wisła Kraków - Wisła Płock 2-3 w 31. kolejce Ekstraklasy

Dwa gole Sławomira Peszki nie wystarczyły, aby Wisła Kraków zgarnęła choćby jeden punkt w meczu ze swoją imienniczką z Płocka (2-3). Gospodarze wygrywali już 2-0, ale po czerwonej kartce dla Burligi zaraz na początku II połowy nie dali rady utrzymać prowadzenia. O wyniku przesądziły bramki Oskara Zawady, który pojawił się na boisku na ostatnie pół godziny.

Zapis relacji z meczu Wisła Kraków - Wisła Płock

Zapis relacji z meczu na urządzenia mobilne

A przecież niewiele na to wskazywało.

Nie po wiślackiej kontrze, która okazała się zabójcza. Jak w podręczniku. Taka w krakowskim stylu. Trzy podania, które otworzyły drogę do bramki. Piłka, którą Drzazga szybko rozegrał z Boguskim, trafiła w końcu do zupełnie nieobstawionego Peszki, a ten z zimną krwią posłał ją między nogami bezradnego bramkarza gości. Była 31. minuta i prawdę mówiąc, mecz dopiero wtedy się rozpoczął. Przez pierwsze dwa kwadranse z boiska wiało nudą, gospodarze w przetrzebionym składzie (m.in. bez Błaszczykowskiego, Wasilewskiego czy Sadloka) oddali inicjatywę gościom z Płocka, ale ci nie potrafili tego wykorzystać. Jedynym wymiernym efektem przewagi były wykonywane na potęgę rzuty rożne. Zawsze jednak krakowianie łatwo sobie z nimi radzili.

Reklama

Ciekawiej było na trybunach, gdzie obiektem ataku stał się dotychczasowy przywódca wiślackich bojówek, siedzący od kilku miesięcy w areszcie "Misiek". Oprócz wyzwisk, słychać było m.in. okrzyki "Najpierw klub swój okradałeś, teraz braci swych sprzedałeś" w odpowiedzi na informacje, że Paweł M. współpracował z policją.

Wszystko zmieniło się na stadionie przy Reymonta po zespołowej akcji Wisły i strzale Peszki. Za chwilę były reprezentant Polski, rozgrywający jeden z lepszych ligowych meczów, pokazał się po raz kolejny. Dostał piłkę od Drzazgi i nie namyślając się wiele, z linii pola karnego, znowu zaskoczył Daehnego. Tym razem mocnym strzałem w przeciwległy róg bramki. Dla gości szukających punktów potrzebnych do utrzymania to był nokaut. O ile bowiem krakowianie mają dużą przewagę nad strefą spadkową (14 punktów), o tyle dla płocczan każdy punkt jest znacznie cenniejszy.

Jakby świadomi tego podopieczni Leszka Ojrzyńskiego ruszyli do ataku i jeszcze do przerwy strzelili kontaktowego gola. Szwoch popisał się pięknym uderzeniem w okienko, po którym Lis nie miał szans.

Dwa zdarzenia wpłynęły w decydujący sposób na przebieg meczu po przerwie. Przede wszystkim - czerwona kartka dla Burligi, który kilka minut po wznowieniu gry bardzo ostro zaatakował Kuświka. Wprawdzie najpierw uderzył w piłkę, ale - nie wiedzieć czemu - nie "schował" szybko nogi, tylko wjechał nią w piszczel rywala.

Drugim kluczowym zagraniem okazało się wprowadzenie do gry Zawady. Napastnik z Płocka ledwie pojawił się na boisku, a dwa razy zaskoczył Lisa, dając swojej drużynie prowadzenie.

Krakowianie starali się jeszcze doprowadzić do remisu (Kolar), ale nawet wejście na boisko Pawła Brożka na ostatni kwadrans niewiele dało.

To ważne trzy punkty płocczan w walce o utrzymanie w Ekstraklasie.

Warto odnotować wejście na boisko Aleksandra Buksy, który ma zaledwie 16 lat i 97 dni! To najmłodszy debiutant w Wiśle Kraków w XXI wieku.

Wisła Kraków - Wisła Płock 2-3 (2-1)

Bramki: 1-0 Peszko (31.), 2-0 Peszko (36.), 2-1 Szwoch (43.), 2-2 Zawada (63.), 2-3 Zawada (71.)

Wisła Kraków: Lis - Palcić, Burliga, Szot, Pietrzak - Peszko, Boguski, Drzazga (62. Plewka), Basha, Grabowski (74. Paweł Brożek) - M. Kolar.

Wisła Płock: Dähne - McGing, Łasicki, Uryga, Garcia - Merebaszwili (58. Zawada), Rasak, Szwoch (80. Łukowski), Furman, Ricardinho - Angielski (46. Kuświk).

Czerwona kartka: Burliga (52., po faulu na Kuświku)

RP

Terminarz i tabela grupy mistrzowskiej Ekstraklasy

Terminarz i tabela grupy spadkowej Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL