Reklama

Reklama

F1. Mercedes mrozi szampana

​Kierowcy Mercedesa oraz Max Verstappen zgodnie z oczekiwaniami zdominowali sesję kwalifikacyjną przed niedzielnym wyścigiem o Grand Prix Emilii-Romanii. Valtteri Bottas uzyskał w końcówce sesji Q3 czas o niespełna 1/10 sekundy lepszy od swojego kolegi z zespołu Lewisa Hamiltona i wywalczył piętnastą w karierze pole position, a trzeci Max Verstappen stracił do zwycięzcy ponad pół sekundy.

Holender przeżył nerwowe chwile podczas drugiej części kwalifikacji, gdy musiał zjechać do garażu, zgłaszając problemy z silnikiem, ale zespół szybko wymienił uszkodzoną świecę.

Reklama

Bohaterem soboty na torze Imola był Pierre Gasly z zespołu AlphaTauri, który wyprzedził wszystkich pozostałych rywali i zajął czwarte miejsce, kończąc w czołowej piątce każdy segment kwalifikacji. Stracił do Verstappena tylko 0,3 sekundy. Francuz minimalnie wyprzedził Daniela Ricciardo, którego występ oglądał w garażu Renault jego następca od sezonu 2021 - powracający do Formuły 1 były dwukrotny mistrz świata Fernando Alonso. 

Szóste miejsce Alexandra Albona ze stratą 0,4 sekundy do Verstappena i przegrana z Pierre’em Gaslym nie przybliża kierowcy z Tajlandii do pozostania w zespole Red Bull Racing w przyszłym roku. Za Albonem został sklasyfikowany Charles Leclerc (Ferrari), a dziesiątkę uzupełnili Daniił Kwiat (AlphaTauri) i dwaj kierowcy McLarena - Lando Norris i Carlos Sainz jr.

Bardzo dobrze zaprezentowali się na niemal domowym torze kierowcy zespołu AlphaTauri, którego siedziba znajduje się w miejscowości Faenza, 15 kilometrów od Imoli. Gasly i Kwiat wystartują w niedzielę z czwartego i ósmego pola. AlphaTauri może należeć do faworytów w grupie środka stawki, a Gasly przy odrobinie szczęścia może powalczyć o podium.

Na duże brawa zasłużył George Russell, który awansował do Q2 i zajął ostatecznie trzynaste miejsce. Wyprzedził Sebastiana Vettela, który niemal tradycyjnie sprawił duży zawód. Poniżej oczekiwań spisali się kierowcy Racing Point. Ani Sergio Perez, ani Lance Stroll nie zdołali awansować do Q3.

Kierowcy, spośród których tylko Kimi Räikkönen ścigał się tu w Formule 1 wcześniej, wyrażali się o stosunkowo wąskiej, mocno "oldskulowej" nitce Imoli bardzo pozytywnie. Z ich punktu widzenia jest to szybki, techniczny i wymagający tor.

Co czeka nas w niedzielne popołudnie? Autodromo Enzo e Dino Ferrari nie sprzyja manewrom wyprzedzania, ale w przeszłości zdarzały się na Imoli i nie tylko wyścigi, które pomimo to, trzymały w napięciu od początku do końca.

Wyjątkowo ważny będzie moment startu i pierwszych 200-300 metrów. Długi dojazd do hamowania przed Tamburello oznacza, że już wtedy może dojść do pierwszych przetasowań w stawce. To szansa dla kierowców startujących z dalszych pozycji. Potem decydującym czynnikiem będzie strategia i - być może - umiejętność jazdy defensywną linią. Czołowa trójka wystartuje na identycznych oponach o średniej twardości mieszanki, co oznacza, że strategia będzie niemal na pewno podobna. 

Wygrana Hamiltona sprawi, że tytuł będzie miał na wyciągnięcie ręki. Zwycięstwo Bottasa czy Verstappena, nawet przy ewentualnym niepowodzeniu Hamiltona tylko w niewielkim stopniu przedłuży ich nadzieje.

Prawie na pewno będziemy w niedziele świadkami święta w Mercedesie, który potrzebuje zaledwie 11 punktów, aby zapewnić sobie tytuł mistrzowski w klasyfikacji konstruktorów. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym tak by się nie stało, ale poczekajmy, dopóki nie zobaczymy flagi w biało-czarną szachownicę w niedzielne popołudnie.

Grzegorz Gac

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje