Lider Ekstraklasy poskromiony w Lubinie. Koniec fantastycznej passy
Zagłębie Lubin pokonało 2:0 Górnika Zabrze w 15. kolejce Ekstraklasy. Obie bramki padły po szkolnych błędach, a z prezentów skwapliwie skorzystali Leonardo Rocha i Filip Kocaba. Mimo porażki ekipa z Górnego Śląska zostaje na szczycie tabeli. Kończy jednak serię potyczek bez porażki, zatrzymując licznik na 9.

Górnik jechał na Dolny Śląsk z jasno zdefiniowanym celem: zaliczyć 10. z rzędu mecz bez porażki i umocnić się na pozycji lidera. Tyle że trzeba było o to zawalczyć na trudnym terenie. Zagłębie pozostaje w tym sezonie Ekstraklasy jednym z czterech niepokonanych zespołów na własnym terenie.
W ubiegłym cyklu obie konfrontacje z "Miedziowymi" zakończyły się dla zabrzan porażką. U siebie ulegli rywalom 0:1, w rewanżu - 1:2. Tym razem miało być inaczej.
Zagłębie bez respektu dla lidera. Leszek Ojrzyński znalazł sposób na Górnika
We wcześniejszych potyczkach domowych lubinianie zdobywali średnio trzy bramki na mecz. Teraz też nie czekali z otwarciem wyniku przesadnie długo. Nie minął kwadrans, gdy Leonardo Rocha główkował z pięciu metrów - Marcel Łubik w juniorski sposób odbił piłkę przed siebie, a Portugalczyk wepchnął ją do siatki z bliskiej odległości.
Goście zareagowali na stratę bramki prawidłowo. Natychmiast ruszyli do odrabiania strat i aż do końca pierwszej połowy mieli zdecydowaną przewagę optyczną. Na ich drodze stawał jednak świetnie dysponowany tego dnia Jasmin Burić. Rosnąca liczba kornerów nie dawała liderowi tabeli żadnej satysfakcji.
W przerwie ekipa Michala Gasparika nie wyciągnęła konstruktywnych wniosków z pierwszych trzech kwadransów. Już po pięciu minutach było 2:0. I znów gospodarze skwapliwie skorzystali z prezentu od przeciwnika.
Tym razem po centrze w pole karne defensorzy Górnika niefortunnie wyekspediowali piłkę ledwie na 16. metr. Tam z powietrza uderzył bez namysłu Filip Kocaba i za moment Łubik wyciągał futbolówkę z siatki. Dwa błędy, dwa gole - rachunek był prosty.
Po tym ciosie zabrzanie nie byli w stanie się już podnieść. Ich kolejne natarcia raziły chaosem i brakiem pomysłu na finalizację. Blisko powodzenia byli tylko raz, gdy sytuacyjnym wślizgiem Jarosław Kubicki trafił z kilku metrów w poprzeczkę.
Mimo porażki Górnik zostaje na szczycie tabeli. Passę meczów bez porażki musi jednak budować od nowa. Lubin z kolei pozostaje w tym sezonie twierdzą, w czym duża zasługa głównego dyrygenta - Leszka Ojrzyńskiego.













