Reklama

Reklama

Krzysztof Zimnoch: Wygrana z McCallem przepustką do wielkich walk

- Oliver McCall był mistrzem świata wagi ciężkiej, ale nie wyobrażam sobie porażki z nim - uważa Krzysztof Zimnoch, który w sobotę będzie walczył z amerykańskim bokserem w Legionowie.

- To zdecydowanie najważniejszy pojedynek w trwającej niewiele ponad trzy lata mojej zawodowej karierze. Słyszałem, że McCall oświadczył, iż jeśli ze mną przegra, to zakończy karierę. Dla mnie to również być albo nie być. Jeśli z nim przegram, zawodnikiem prawie 50-letnim, to gdzie mam się dalej pchać w kategorii ciężkiej. Nie wyobrażam sobie porażki - powiedział Zimnoch, który ma na koncie 14 zwycięstw i remis.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie "Atomowy Byk" McCall zarzucił 29-letniemu Zimnochowi, że jest "zielony" w profesjonalnym pięściarstwie. 48-letni Amerykanin największe sukcesy święcił przed niemal dwoma dekadami. W 1994 roku wygrał w drugiej rundzie ze słynnym Brytyjczykiem Lennoksem Lewisem i odebrał mu pas mistrza świata federacji WBC. W pierwszej obronie wypunktował Amerykanina Larry'ego Holmesa, a następnie uległ jednogłośnie Brytyjczykowi Frankowi Bruno.

Reklama

- Gadaniem jeszcze nikt nie wygrał. Zobaczymy w ringu, kto jest lepszy. Z pewnością mam dużo mniejsze doświadczenie, ale potrafię boksować. Młodość, szybkość, chęć zwycięstwa - to moje atuty. Poza tym dodatkowo mnie motywuje, mówiąc takie głupoty - dodał pochodzący z Białegostoku Zimnoch.

Legitymujący się rekordem 56-12 McCall jest pewny siebie. Zapowiada, że nie da żadnych szans polskiemu pięściarzowi.

- Moje gratulacje za odwagę... Jeśli zdecydowałeś się na rywalizację ze mną, wiedząc, że miałem siedem tygodni na przygotowania, to naprawdę wielkie gratulacje. Znacznie lepsi bokserzy odmówiliby walki, wiedząc, iż będę w wysokiej formie - powiedział McCall, który w 2005 roku pokonał przez techniczny nokaut w czwartej rundzie Przemysława Saletę.

Półtora roku temu miał rywalizować z Mariuszem Wachem, ale nie przeszedł badań lekarskich i potyczka została odwołana w ostatniej chwili.

- Teraz stosowne testy przeprowadził i w USA, i w Polsce. Jest zdrowy i gotowy do walki z Krzyśkiem. Największy kłopot był z rękawicami dla niego, bo dłonie ma jak bochny chleba - ocenił organizator gali Tomasz Babiloński (Babilon Promotion).

W podwarszawskim Legionowie boksować będzie też 25-letni Elijah McCall, syn Olivera. W potyczce w wadze ciężkiej zmierzy się z Marcinem Rekowskim.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama