Reklama

Reklama

Boks. Co za wojna! Estrada obronił pas WBC

To była chyba walka roku 2020, a na pewno mocny kandydat do tego miana. Juan Francisco Estrada (41-3, 28 KO) powstał z desek i zastopował Carlosa Cuadrasa (39-4-1, 27 KO) podczas gali w Meksyku, broniąc tym samym tytuł mistrza świata wagi super muszej federacji WBC. Przypomnijmy, że był to ich rewanż. Trzy lata temu zaledwie jednym punktem u wszystkich sędziów też wygrał Estrada.

Pierwsza runda jeszcze w miarę spokojna, ale od drugiej panowie wzięli się ostro do roboty. Pretendent bardzo utrudniał życie bitym niczym z automatu lewym prostym, mistrz natomiast bił mocniej, a jego akcje to były kombinacje kilku ciosów. Trzecia runda od początku nieznacznie dla Cuadrasa, który dodatkowo świetnie ją zakończył. Trafił bardzo mocnym prawym podbródkiem na szczękę, a gdy mistrz leciał na matę, zahaczył go jeszcze lewym sierpowym. Po liczeniu do ośmiu, niemal równo z gongiem, znów trafił podbródkowym.

Reklama

Po przerwie Estrada ruszył do odrabiania strat i zatarcia złego wrażenia. Zaczął dobrze, lecz w końcówce Cuadras zachwiał nim lewym sierpowym w wymianie w półdystansie. A jab pretendenta cały czas śmigał przed oczami Juana i utrudniał mu życie. Znakomita była runda piąta! Totalna wojna na wyniszczenie. Wreszcie swój rytm złapał Estrada. Pół minuty przed końcem zranił przeciwnika prawym podbródkowym, za moment huknął lewym sierpem, a przed gongiem wstrząsnął jeszcze raz challengerem, tym razem prawym sierpem. Szósta odsłona też dla odradzającego się Estrady. Zaczął ją prawym podbródkowym, po którym poszedł soczysty lewy hak na szczękę. Zakończył natomiast kombinacją prawy-lewy sierp. Bił na tym etapie mocniej i celniej, choć ambitny rodak wciąż pozostawał bardzo groźny w wymianach.

Siódme starcie bardzo równe, obfitujące w nieustanne wymiany Meksykanów. Ciężko było wskazać w nim tego lepszego, bo nawet jeśli jeden mocno trafił, drugi za moment odpowiadał. Ósme już nieznacznie dla Estrady. Wciąż szli cios za cios, ale to właśnie mistrz kombinacją lewy hak na dół-lewy sierp na górę znów zranił przeciwnika. Wojna! I trwała w najlepsze w kolejnych minutach. Kibice zacierali ręce, a w najgorszym położeniu byli chyba sędziowie punktowi...

Przełamanie nastąpiło w jedenastej rundzie. Już na samym początku Estrada akcją lewy prosty-prawy podbródkowy przewrócił przeciwnika po raz pierwszy. Po liczeniu do ośmiu zranił go bardzo - dla odmiany lewym sierpowym, a kilkanaście sekund później przewrócił prawym sierpem. Cuadras znów się podniósł, ale wciąż szumiało mu w głowie. Mało kto puściłby dalej ten pojedynek. Zrobił to jednak sędzia ringowy. Cuadras podjął walkę, nawet kilka razy trafił, lecz był już złamany i gdy znów "zatańczył" po ciosie mistrza, walka została zatrzymana. Bo mogło to skończyć się bardzo ciężkim nokautem.

Wcześniej Julio Cesar Martinez (17-1, 13 KO) nie dał najmniejszych szans Moisesowi Callerosowi (33-10-1, 17 KO) i obronił tytuł mistrza świata federacji WBC wagi muszej. Champion już w pierwszej rundzie akcją lewy-prawy sierp z doskoku zafundował rywalowi nokdaun. W drugiej dokończył dzieła zniszczenia.

Dowiedz się więcej na temat: boks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama