Bez Piotra Pawlickiego i Madsa Hansena musieli radzić sobie w piątkowym meczu żużlowcy Włókniarza. Od początku było jasne, że drużyna Mariusza Staszewskiego jedzie przede wszystkim o jak najniższy wymiar kary. Nikt bowiem nie wyobrażał sobie, że tutaj mogłoby dojść do jakiejś niespodzianki. Tymczasem mniej więcej do połowy meczy sensacja wisiała w powietrzu. Motor miał olbrzymie problemy.
Włókniarz przegrał, ale wprawił Motor w zakłopotanie
Generalnie końcowy wynik tego meczu może być nieco mylny, bo gdyby wykreślić z programu ostatnie wyścigi, to mieliśmy naprawdę wyrównany i trzymający w napięciu wynik. Włókniarz jadąc w poważnym osłabieniu solidnie się przygotował i pokazał, że jest w stanie stawić czoła gwiazdom z Lublina.
A Motor tego dnia miał swoje problemy. Największy to Fredrik Lindgren, który tego wieczora nie był sobą. Zaskoczenie tym większe, że Szwed to niedawny reprezentant miejscowego Włókniarza, a częstochowski tor znał na wylot. Jednak nie on jedyny miał problemy ze sprzętem. - Chłopaki nie do końca wiedzą, jak się spasować - mówił w wywiadzie telewizyjnym Bartosz Zmarzlik. Mistrz świata akurat powodów do zmartwień nie miał. Jechał w swoim stylu, czyli szybko i efektywnie. Tego dnia był jako jedyny niepokonanym zawodnikiem.
O ile należy docenić postawę zawodników Włókniarza, o tyle trzeba pamiętać, że tego "wigoru" wystarczyło tylko do dziesiątego biegu. Później gospodarze złapali zadyszkę, a do głosu doszli mistrzowie Polski, którzy wyśrubowali wynik.
Ligowi rywale już wiedzą. Nawet Motor da się zaskoczyć
Inna sprawa, że ten mecz był świetnym materiałem do analizy dla ligowych rywali Motoru, którzy za chwilę po zakończeniu rundy zasadniczej spotkają się z tą drużyną w play-offach. W środowisku nie brakuje opinii, że nikt nie jest w stanie pokonać gwiazdozbiór z Lublina. Włókniarz pokazuje jednak, że dzięki dobremu przygotowaniu nawierzchni i odpowiednim spasowaniu się wszystko jest możliwe.
To wskazówka dla Sparty, KS Toruń i najpewniej GKM-u, czyli zespołów, którzy za chwilę znajdują się do spółki z Motorem w wielkiej czwórce. Lublinianie do perfekcji mają opanowany swój domowy tor, ale na wyjazdach da się zagrozić drużynie Macieja Kuciapy. Trzeba skopiować mniej więcej to, co zrobił w piątek Włókniarz do połowy meczu. Druga część tego spotkania jest definitywnie do zapomnienia.
Włókniarz Częstochowa: 35 pkt.
9. Jason Doyle 11+2 (3,3,2,2*,U,1*)
10. Wiktor Lampart 6 (1,1,3,1,0,0)
11. Piotr Pawlicki - zastępstwo zawodnika
12. Philip Hellstroem-Baengs 2 (0,0,1,0,1,-)
13. Kacper Woryna 12 (2,3,3,1,1,2)
14. Szymon Ludwiczak 3 (2,0,0,1)
15. Franciszek Karczewski 1 (0,1,0)
16. Kacper Halkiewicz - nie startował
Motor Lublin: 55 pkt.
1. Jack Holder 7+1 (1*,2,1,3,0)
2. Fredrik Lindgren 1 (1,d,0,-)
3. Dominik Kubera 9+3 (2,2,1*,2*,2*)
4. Mateusz Cierniak 10+1 (3,0,2,2*,3)
5. Bartosz Zmarzlik 15 (3,3,3,3,3)
6. Wiktor Przyjemski 10+2 (3,2*,2*,3)
7. Bartosz Bańbor 3+1 (1,W,2*)
8. Bartosz Jaworski - nie startował












