Reklama

Reklama

Zlatanare

To podobno nowe słowo w języku włoskim - oznacza dominować, przejmować kontrolę. Tak jak Zlatan Ibrahimović przejął kontrolę nad Milanem, a ten z kolei dominuje na początku sezonu w Serie A. Właśnie wygrał w Neapolu 3-1 i mocno usadowił się w fotelu lidera. Ibra jednak opuścił mecz przed końcem i będzie pauzował minimum trzy tygodnie.



Czy to oznacza, że "rossoneri" będą przeżywać kłopoty w nadchodzących kolejkach Serie A? Niekoniecznie, bowiem Milan ma jasny styl gry i na pewno bez lidera ofensywy utrzyma go, choć na pewno 10 goli Zlatana w pierwszej części sezonu robi wrażenie i ktoś będzie musiał zastąpić szwedzkiego snajpera.

Przebudzenie mistrza

Reklama

W Milanie imponuje jednak regularność i niesamowite parcie do przodu, umiejętność przetrwania nawet największych kłopotów - 19 goli w ośmiu spotkaniach sezonu to drugi najlepszy wynik w lidze. Lepsze są tylko Sassuolo i Inter Mediolan (po 20 trafień).

Najlepszą defensywę zaś ma Juventus, który też chyba zdaje się budzić do gry. Po chimerycznym starcie, wreszcie złapał oddech. I tu fundamentalną rolę odgrywa kolejny weteran - Cristiano Ronaldo zanotował dwa gole z Cagliari, a Juve odniosło trzecie zwycięstwo w ostatnich czterech spotkaniach. W poprzedniej kolejce zaś dało się doścignąć Lazio dosłownie w ostatnich sekundach starcia na Stadio Olimpico.

Łatwiejszy kalendarz

Jeśli więc Włosi i Francuzi kreują nowe słowa i mówią od jakiegoś czasu "zlatanare", to w Turynie zapewne chcieliby "ronaldare" - aby Stara Dama wróciła na tron i zaczęła dominować na rywalami. Juventus pozostaje faworytem numer jeden do mistrzostwa, tym bardziej, że teraz czeka go łatwiejszy kalendarz ligowy i może odrobić stratę do Milanu. Do świąt Bożego Narodzenia Juventus zagra z Benevento, Torino, Genoą, Atalantą, Parmą i Fiorentiną. Tylko ekipa z Bergamo znajduje się obecnie w górnej połówce tabeli, ale dopiero na siódmym miejscu. W dodatku CR7 jest w formie, a Zlatan wypada z gry.

Dla porównania Milan czekają starcia choćby z Sassuolo (wicelider!), Lazio i Sampdorią, a ciężko będzie znaleźć zmienników Ibry wśród czerwono-czarnych. Dlatego już mecz z drugim w tabeli Sassuolo może być niezwykle trudnym spotkaniem. Tym bardziej, że w ekipie z regionu Emilii-Romanii jest nie tylko Francesco Caputo (5 goli), ale także Domenico Berardi (4 gole), a cała drużyna gra porywająco.

Kuźnia trenerów

Podopieczni Roberto De Zerbiego zasługują zresztą na oddzielny tekst i oddzielne pochwały, bowiem ekipa z prowincji Modeny jest na najlepszej drodze, aby poprawić najlepszy dotychczasowy wynik w historii z sezonu 2015-16, kiedy pod batutą Eusebio Di Francesco zagrali koncert na szóste miejsce w lidze i awansowali do fazy grupowej Ligi Europy. Potwierdza się też, że Sassuolo to kuźnia znakomitych specjalistów trenerskich, gdyż tylko w minionych 15 latach pracowali tak Massimiliano Allegri, Stefano Pioli, wspomniany Di Francesco, czy właśnie De Zerbi. Ale o tym innym razem...

Rejestr zwycięzców

Jeśli zaś o trenerach mowa, to jestem ciekawy, czy Antonio Conte nie będzie kolejnym, który polegnie w Interze - w ostatnich 10 latach pracowali tam z kolei Gian Piero Gasperini (dziś Atalanta), Claudio Ranieri (późniejszy mistrz z Leicester), Roberto Mancini (dziś rewolucjonista w kadrze), Frank De Boer (selekcjoner Holandii), Stefano Pioli (szkoleniowiec lidera), czy Luciano Spalletti (Inter do końca 2020 płaci mu rocznie 4,5 miliona euro). Ot prawdziwy rejestr znakomitości trenerskich. Czy Conte wreszcie przywróci ten blask w Interze?

Marcin Lepa, Polsat Sport

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Lepa | Serie A | Zlatan Ibrahimović

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama