Wyśmiewał się z Polaka, boleśnie za to zapłacił
Marco Huck drwił z Krzysztofa Głowackiego. Zapłacił za to dotkliwym nokautem. Aleksiej Spiridonow poniżał Polskę i Polaków, ale na boisku nie był w stanie udowodnić swojej wyższości. Sport, mimo że rozgrywa się na boiskach, ringach i kortach, nie jest wolny od słów, często skandalicznych. Przypominamy tych, którzy zaleźli Polakom za skórę, czasem obraźliwym stwierdzeniem, innym razem niewinnym, na pozór, żartem.

Bokserzy mają to do siebie, że przed walką zwykle dużo mówią. Marco Huck obrażał przed laty Mariusza Wacha, nazywając go powolnym robotem. - To nawet nie jest prawdziwy bokser - mówił o Polaku. Potem z lekceważeniem wypowiadał się o Krzysztofie Głowackim, aż wreszcie boleśnie za to zapłacił. - Do niedawna nie wiedziałem nawet, jak wygląda. To ja jestem mistrzem - mówił Niemiec. Polak posłał go na deski w walce o mistrzostwo świata. Głowackiego czeka teraz potyczka ze Stevem Cunninghamem, a ten chełpi się, że tacy kolesie jak Głowacki wychowywali się na jego walkach. Zobaczymy, jak będzie.
Aleksieja Spiridonowa nie trzeba nikomu w naszym kraju przedstawiać. Rosyjski siatkarz zalazł za skórę całej Polsce podczas, zwycięskich dla Orłów, mistrzostw świata. Podczas jednego z meczów Spiridonow "strzelał" do polskich kibiców. Polaków nazwał zgniłym narodem oraz pszekami. Rzekomo opluł też jednego z kibiców, choć stanowczo temu zaprzeczył.
Gdy Polska walczyła z Austrią o przepustki na mundial 2006 w Niemczech, doszło do niepotrzebnego zgrzytu. W głównej roli wystąpił, znany z gry między innymi w VfL Wolfsburg, Dietmar Kuehbauer. Po meczu ligi austriackiej krzyczał przed kamerami do Adama Ledwonia, że śmierdzi Polską. - Powinieneś być szczęśliwy, że tobie, twojej żonie i dzieciom w ogóle pozwolono mieszkać w takim kraju jak Austria. Skończyłeś w ogóle jakąś szkołę? - media zamieszczały rzekome obraźliwe zwroty Kuehbauera do naszego piłkarza. W odpowiedzi część kibiców wygwizdała austriacki hymn podczas meczu eliminacyjnego MŚ, a Kuehbauer stał się wrogiem Polski.
David Haye kilka razy podczas swojej kariery obrażał Tomasza Adamka. Słynny bokser mówił o Polaku między innymi, że jest mięczakiem, czy napompowanym robakiem. Kilka lat wcześniej posunął się jeszcze dalej, bo określił naszego boksera polskim głupkiem.
Niedawno "inteligencją błysnął" niemiecki spiker, który obraził Polskę i Polaków podczas mistrzostw Europy w pływaniu w Berlinie. To być może miał być niewinny żart, ale nie wszystkim w naszym kraju się spodobał. Spiker zawodów przedstawił "Biało-czerwonych", jaką ekipę, która "wróci do kraju naszymi samochodami".
Na niewinny z pozoru żart pozwolił sobie także słynny norweski skoczek narciarski, Anders Jacobsen. Po zwycięstwie Piotra Żyły na skoczni Oslo-Holmenkollen, Jacobsen nawiązał do Polaków, przyjeżdżających "za chlebem" do Norwegii. "Tego dnia nie zostanie położonych wiele płytek w Oslo" - miał stwierdzić zawodnik, sugerując, że Polacy, zamiast pracą, zajmą się świętowaniem sukcesu rodaka.
Kilka miesięcy temu Duszan Kuciak, jeszcze jako bramkarz Legii, udzielił wywiadu "Przeglądowi Sportowemu", po którym szybko zdecydował się na przeprosiny. Kuciak udzielił wywiadu wraz z małżonką. Powiedzieli m.in.: "Polacy za bardzo nas zranili. Starają się być lepsi, niż są. Dlatego przekręcają, gadają głupoty. W Warszawie, różnymi opowieściami, wyrządzono nam wiele krzywdy. Moi prawdziwi przyjaciele są na Słowacji". Kuciak tłumaczył się, że nie miał zamiaru nikogo obrazić, a jego wypowiedzi dotyczyły tylko konkretnych osób.
Polskim wrogiem numer jeden i to na długi czas został Howard Webb, choć na pozór nikogo nie obraził, ale za to rozsierdził całą Polskę. Chodzi oczywiście o mistrzostwa Europy w 2008 roku, gdy Anglik w ostatniej minucie meczu Polski z Austrią podyktował kontrowersyjnego karnego dla gospodarzy. Polska straciła w ten sposób zwycięstwo, a angielskiego sędziego poznali w naszym kraju wszyscy, od małych dzieci po babcie.
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje