Reklama

Reklama

Giggs, Jagr, Matthews, czyli stary człowiek i ciągle może

Ryan Giggs, Roger Milla, Jaromir Jagr, legendarny Sir Stanley Matthews, a w Polsce chociażby Waldemar Klisiak - co ich łączy? Fakt, że o emeryturze pomyśleli, choć jeszcze nie wszyscy, dopiero w poważnym, jak na sportowca wieku. - Sport siedzi w moich genach, więc dotrwałem do 44. roku życia - powiedział w rozmowie z INTERIA.PL Klisiak.

Czarodziej dryblingu

Sir Stanley Matthews profesjonalną karierę kończył już po pięćdziesiątce. Syn fryzjerki i boksera, według marzeń ojca, też miał toczyć walki w ringu. Jego pragnienie było jednak inne. "Miałem tylko jedno na myśli - zostać piłkarzem" - pisał w swojej autobiografii. Matthews dopiął swego i został wielkim graczem. Podziwiano go za nienaganny styl, nazywano "Czarodziejem dryblingu". W reprezentacji Anglii rozegrał 54 mecze i zdobył 11 bramek.

Długowieczność - tym również zasłynął. Gdy podpisywał pierwszy profesjonalny kontrakt ze Stoke City, był rok 1932. Klubową karierę kończył w tym samym klubie w roku 1965. Miał już wtedy 50 lat i parę miesięcy. Był pierwszym w historii zdobywcą Złotej Piłki tygodnika  "France Football". Za swoje osiągnięcia otrzymał tytuł szlachecki.

Reklama

Przyszło mu jednak żyć i grać w piłkę w trudnych czasach. Wielką karierę przerwała wojna. Zanim do niej doszło, jednym z najgorszych incydentów w karierze Matthewsa okazał się występ w towarzyskim meczu z w Berlinie. W 1938 roku Matthews został powołany do reprezentacji Anglii na tournée po Europie. Pierwszym spotkaniem miał być mecz przeciwko Niemcom. Adolf Hitler chciał wykorzystać to wydarzenie jako propagandę nazistowskiego rządu.

Matthews opisywał w swej autobiografii fakt wejścia do szatni przez jednego z oficjeli angielskiej federacji, który zarządził, że podczas niemieckiego hymnu również Anglicy muszą wykonać gest uniesienia prawej ręki do przodu, co jest pozdrowieniem nazistów. "Szatnia wybuchła. Była tam niesamowita wrzawa. Wszyscy byli przeciw" - opisywał sytuację Matthews. Ostatecznie angielscy piłkarze dali się przekonać do wykonania gestu, by nie zaogniać sytuacji politycznej. Wydarzenie to uznawane jest za jeden z najgorszych momentów w historii angielskiego futbolu.

Mimo zakończenia profesjonalnej kariery w 1965 roku, Matthews nie skończył z grą w piłkę. Podróżował po świecie i grał w niższych ligach, m.in. w Kanadzie, RPA i Australii. Jak twierdzą niektóre źródła, biegał po boiskach do siedemdziesiątki.

Gdy zeszły się trzy "czwórki"

Waldemar Klisiak to jeden z najbardziej znanych polskich hokeistów. Występy na lodzie kończył grubo po czterdziestce. - Zakończyłem karierę w momencie, gdy zeszły się trzy "czwórki" - moja na koszulce, gdyż przez większość kariery grałem z numerem 4. oraz dwie czwórki oznaczające mój wiek. Stwierdziłem wtedy, że trzeba sobie dać spokój - powiedział w rozmowie z INTERIA.PL Klisiak.

Siedmiokrotny mistrz kraju z Unią Oświęcim, zdobył 53 bramki w 127 meczach reprezentacji Polski. Dziewięć razy zagrał na mistrzostwach świata, wystąpił też na igrzyskach olimpijskich w Albertville w 1992 roku.

- Kochałem to, co robiłem i sprawiało mi to przez tyle lat przyjemność, więc robiłem to dalej. Ponieważ wychodziło mi to nie najgorzej, w tym się realizowałem, to tak się to przeciągnęło. Sport siedzi w moich genach, więc dotrwałem do 44. roku życia - stwierdził Klisiak.

Jak dodał, "trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść". Jego zdaniem, zrobił to we właściwym momencie.

Wspólny mianownik Giggs

- Ludzie zawsze będą się zastanawiać, czy Ryan nie jest za stary, ale nie można podać w wątpliwość jego piłkarskich umiejętności. Jest fantastycznym pomocnikiem, który wciąż ma dużo siły i może rozegrać pełne 90 minut. Mam wrażenie, że jest coraz lepszy - powiedział ostatnio menedżer Manchesteru United David Moyes.

29 listopada Ryan Giggs skończył 40 lat i nadal jest ważną postacią "Czerwonych Diabłów". "Wszystko, co osiągnąłem na Old Trafford, każdy zespół, który stworzyłem, miał jeden wspólny mianownik. Nazywa się Giggs" - mówił poprzednik Moyesa w United Sir Alex Ferguson.

Szkot odwiedził Walijczyka w domu po raz pierwszy, gdy ten miał 14 lat. Ferguson zjawił się tam z jasnym celem - sprowadzić młodego piłkarza do klubu. W marcu 2013 roku Giggs rozegrał tysięczny mecz w dorosłej karierze i wciąż nie ma dosyć. W klubowej piłce wygrał wszystko, co możliwe, a nadal jest głodny sukcesów. Co ciekawe, całą długą karierę spędził w jednym klubie.

Giggs 13 razy sięgał z Manchesterem United po mistrzostwo Anglii, dwa razy wygrał Ligę Mistrzów, po cztery razy Puchar Anglii i Puchar Ligi. Zdobywał też Puchar Zdobywców Pucharów, Superpuchar Europy i klubowe mistrzostwo świata. Lista klubowych i indywidualnych osiągnięć Walijczyka jest długa i wciąż ma szansę na aktualizację.

- Wiek ma wpływ na futbol. Teraz potrzebuję więcej czasu, aby zregenerować się po meczu. Przyjemność z gry w piłkę jest jednak wciąż bardzo duża - powiedział niedawno Giggs.

Także nasz rozmówca hokeista Waldemar Klisiak wspomniał o konieczności odpowiedniego treningu i odpoczynku sportowców w nieco starszym wieku. - Oczywiście poziom polskiego hokeja nie jest najwyższy, ale wymaga dużego wysiłku, zwłaszcza w wieku, gdy organizm inaczej reaguje i nie regeneruje się tak szybko. Potrzeba treningu bardziej specjalistycznego, więcej odpoczynku, dlatego musiałem samemu dozować sobie niektóre zajęcia. Czasem trzeba było trochę odpuścić, żeby nie zajechać konia - powiedział nam obrazowo były reprezentant Polski.

Nieposkromiony Lew

Kto nie pamięta słynnego tańca kameruńskiego napastnika po każdym golu, strzelonym przez niego na mundialu we Włoszech? Roger Milla miał 38 lat, gdy został gwiazdą mistrzostw świata i bohaterem narodowym Kamerunu.

W 1987 roku w wieku 35 lat Milla, a właściwie Albert Roger Miller, zrezygnował z gry w reprezentacji, w której grał od 1978 roku i z którą pojechał na mundial do Hiszpanii. Szczyt kariery, w dodatku w wieku emerytalnym, załatwił piłkarzowi prezydent Kamerunu. To on namówił Millę na powrót do kadry przed włoskim mundialem.

Na boiskach Italii wydarzyło się coś niezwykłego dla Milli, Kamerunu i całej afrykańskiej piłki. "Nieposkromione Lwy" jako pierwszy zespół z Czarnego Lądu dotarły do ćwierćfinału MŚ, przegrywając 2-3 walkę o półfinał z Anglikami w dramatycznym meczu z dogrywką. Milla został gwiazdą turnieju, zdobył cztery bramki, każdą świętując wspomnianym tańcem przy narożnej chorągiewce.

Cztery lata później 42-letni piłkarz pojawił się na mistrzostwach świata w USA. Tym razem Kameruńczycy nie wyszli z grupy, ale Milla zdobył bramkę w meczu z Rosją, bijąc swój własny rekord najstarszego strzelca bramki w turnieju finałowym MŚ.

Niełatwo się odnaleźć

41-letni Jaromir Jagr to fenomen sportu. W dyscyplinie tak dynamicznej jak hokej, mimo "podeszłego" wieku radzi sobie znakomicie i to w najlepszej lidze świata. Wciąż czaruje kibiców występami na lodzie, choć już ogłoszono go legendą hokeja.

Reprezentant Czech cztery razy występował na igrzyskach. Ma w dorobku złoto olimpijskie i dwa złote medale mistrzostw świata, a także olimpijski brąz. Z zespołem Pittsburgh Penguins dwa razy sięgał po Puchar Stanleya. Indywidualne nagrody i osiągnięcia Jagra trudno zliczyć.

O popularności i wciąż znakomitej formie czeskiego hokeisty może świadczyć fakt, że przed rokiem, w wieku 40 lat otrzymał 21 propozycji transferowych.

Zawodnik New Jersey Devils od 1994 roku, z krótkimi przerwami, występuje w NHL. W listopadzie 2013 zdobył 691. bramkę w lidze, wyprzedzając w klasyfikacji wszech czasów nie mniej słynnego Maria Lemieuxa. 22 grudnia Jagr miał już na koncie 694 trafienia i dogonił słynnego Marka Messiera. W ten sposób słynny Czech przesunął się na ósme miejsce w tej klasyfikacji.

Fani hokeja zastanawiają się, czy to ostatni sezon w NHL właściciela czeskiego klubu HC Rytirzi Kladno. Jak tak wielki sportowiec odnajdzie się po zakończeniu kariery?

- Nie jest łatwo się odnaleźć. Człowiek cały czas jest na piedestale, wszyscy się nim interesują, a nagle przychodzi moment, że jest koniec. Zamyka się pewien etap. Sportowiec staje się zwykłym, szarym człowieczkiem i musi sobie jakoś z tym radzić. Nie jest to łatwe, ale jestem świadomy, że wcześniej czy później musiało to nastąpić. Nie ubolewam - powiedział nam Waldemar Klisiak.

Pomógł Polakom

Jan Domarski strzela, piłka przelatuje pod brzuchem Petera Shiltona i wpada do bramki na Wembley. "Biało-czerwoni" jadą na mundial. Synowie Albionu i ich kibice płoną ze wstydu. Fatalna interwencja Shiltona, a właściwie jej brak przechodzi do historii angielskiej i polskiej piłki.

Siedemnaście lat później do historii przeszedł też Shilton, który w 1990 roku w wieku 41 lat zakończył reprezentacyjną karierę z rekordową liczbą 125 występów w kadrze. Karierę klubową kontynuował jeszcze przez siedem lat. Zakończył ją mając 48 lat w klubie Leyton Orient.

Ciekawostką jest fakt, że legendarny golkiper miał już 33 lata, gdy po raz pierwszy wystąpił w mistrzostwach świata. W całej karierze wziął udział w trzech turniejach finałowych MŚ. Ostatni, we Włoszech, rozgrywał już po czterdziestce.

Do niechlubnej historii mundiali przeszedł mecz Anglii z Argentyną w 1986 roku w Meksyku i starcie Shiltona z Diego Maradoną. Ten ostatni okazał się lepszy od angielskiego golkipera w grze rękami i właśnie tą częścią ciała wpakował piłkę do angielskiej bramki. Sędzia dał się oszukać. Na nic zdały się protesty Shiltona, który został pokonany przez Maradonę jeszcze raz, tym razem po rajdzie przez pół boiska.

Dudek rekordzista

Bramkarz to pozycja wśród piłkarzy, na której wiek nie jest elementem decydującym. Peter Shilton to zatem nie jedyny długowieczny golkiper. Warto wspomnieć o słynnym Włochu Dino Zoffie, a z czasów nam bliższych choćby Holendrze Edwinie van der Saarze.

Zoff, jeden z najlepszych bramkarzy w historii futbolu, wybrany został przez Międzynarodową Federację Historyków i Statystyków Futbolu trzecim najlepszym bramkarzem XX wieku. W 1982 roku jako kapitan reprezentacji Włoch sięgnął z drużyną po złoty medal mistrzostw świata. Miał wtedy 40 lat i 133 dni. Do tej pory jest najstarszym triumfatorem mundialu w historii.

Edwin van der Saar zawiesił buty na kołku mając prawie 41 lat. Pod koniec kariery wciąż prezentował znakomitą formę, stojąc w bramce Manchesteru United. Z Ajaksem Amsterdam oraz z "Czerwonymi Diabłami" wygrywał Ligę Mistrzów. W reprezentacji Holandii w ciągu trzynastu lat rozegrał 130 spotkań, wiele na mistrzostwach świata i Europy. "Oranje" nie osiągnęli jednak w tym czasie znaczących sukcesów.

W 2011 roku w wieku 38 lat Jerzy Dudek kończył karierę w Realu Madryt. Jednak 4 czerwca 2013 roku wystąpił w swym pożegnalnym meczu w kadrze. Tym samym stał się najstarszym piłkarzem, jaki zagrał w reprezentacji Polski. Tamtego dnia miał 40 lat i 73 dni.

Dziadkowie boksu

George Foreman to najstarszy bokserski mistrz świata wagi ciężkiej. Gdy w 1994 roku zdobywał tytuł mistrza federacji IBF i WBA, miał 45 lat. Zanim zaczął zawodową karierę, został mistrzem olimpijskim z 1968 roku.

"Big George" to barwna postać. Był sportowcem, jest biznesmenem i pastorem. Ma 12 dzieci, a pięciu jego synów ma na imię George. Foreman tłumaczył ten fakt, mówiąc, że boks może przyprawić człowieka o chorobą umysłową, a  dzięki nadanym synom imionom, zawsze będzie je pamiętał.

Inny "dziadek" boksu, Evander Holyfield zakończył karierę w 2012 roku w wieku 50 lat. Był jedną z najsłynniejszych postaci wagi ciężkiej, w której aż sześć razy sięgał po mistrzostwo świata. - Wciąż jestem fanem boksu i oglądam walki, ale sam nie będę się już bił - zapewnił niedawno legendarny pięściarz.

Andrzej Gołota, brązowy medalista olimpijski z Seulu, na zawodowym ringu stał się dla Polaków postacią niemal kultową. Słynne walki z Riddickiem Bowe, Lennoxem Lewisem, czy Mike’m Tysonem o mistrzostwo świata polscy kibice znają na pamięć.

Gołota w wieku 45 lat stoczył ostatnią jak dotąd walkę na zawodowym ringu, przegrywając w lutym 2013 w Gdańsku z Przemysławem Saletą. Pięściarz od dawna zapowiada koniec kariery, lecz wciąż powraca. Czy pojawi się na ringu po raz kolejny? Andrew nie mówi stanowczego "nie" i przyznaje, że nadal są tacy, którzy chcieliby na nim zarobić.

I inni

Francuska kolarka Jeannie Longo trzynaście razy zdobywała tytuł mistrzyni świata, a w mistrzostwach Francji wystartowała w wieku 54 lat. Jamajska sprinterka Marlene Ottey w 2000 roku w wieku 40 lat zdobyła brązowy medal olimpijski w biegu na 100 metrów. Słynny rosyjski hokeista Igor Łarionow w 2002 roku miał blisko 42 lata, gdy zdobywał Puchar Stanleya z Detroit Red Wings, a z reprezentacją kraju sięgał po brązowy medal igrzysk olimpijskich.  Tomasz Gollob dopiero w wieku 39 lat został indywidualnym mistrzem świata na żużlu.

42 lata ma amerykański bramkarz Tottenhamu Hotspur Brad Friedel, który od szesnastu lat kontynuuje karierę w angielskiej ekstraklasie. W listopadzie 2013 roku w wieku 39 lat karierę zakończył piłkarz Pogoni Szczecin Edi Andradina, jedna z najbarwniejszych postaci polskiej ligi.

Legendarny polski narciarz Stanisław Marusarz miał 49 lat, gdy skoczył treningowo 76 m podczas zawodów Pucharu Świata w Zakopanem.

Czech Richard Kral mimo 43 lat z powodzeniem gra w hokeja w JKH GKS-ie Jastrzębie. W wieku 44 lat karierę zakończył wspomniany Waldemar Klisiak. - Miałem wątpliwości, ale dopiero u schyłku kariery, dwa lata przed zakończeniem poważnie zastanawiałem się, czy to już teraz, czy może jeszcze poczekać. Sezon przed końcem zostałem wybrany najlepszym zawodnikiem Unii Oświęcim, więc z jednej strony to był dobry moment na odejście, a z drugiej wiedziałem, że kibice chcą żebym został - powiedział nam Klisiak.

Polski hokeista po latach zawodowego uprawiania sportu nie jest zawodnikiem spełnionym.  - Wydaje mi się, że mogłem coś więcej osiągnąć. Zawsze wysoko stawiałem sobie poprzeczkę, więc nigdy nie byłem do końca z siebie zadowolony - nie ukrywa Klisiak.

- Mogłem grać więcej za granicą, bo miałem takie możliwości, ale zawsze ciągnęło mnie do kraju, do Oświęcimia, miasta, które kocham. Grałem w kilku zagranicznych klubach, w Czechach, we Włoszech, w Finlandii, ale zawsze tęsknota za domem, za ojczyzną zwyciężała. W Finlandii urodziło się nam dziecko, więc tym bardziej chcieliśmy wracać do Polski. Pewnie, gdybym dzisiaj był młodszy i miał podejmować decyzje, to być może byłyby inne - stwierdził nasz rozmówca.

Wspomniane postacie to oczywiście nie wszyscy długowieczni sportowcy Polski i świata. Wielu wciąż uprawia sport, mimo, wydawałoby się, "podeszłego" wieku. Wielu zakończyło już wspaniałe i długie kariery. Ci, o których piszemy, zapadli nam w pamięć swoimi sukcesami i niezwykłymi wyczynami.

Autor: Waldemar Stelmach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje