Reklama

Reklama

Zrobił zakupy u kolegi. Będzie skandal?

Anders Thomsen spisał się podczas pierwszej rundy w Gorican nadspodziewanie dobrze. Zajął czwarte miejsce, choć początek sezonu nie należał w jego wykonaniu do najbardziej udanych. W czym sekret nagłej odbudowy? Dobra forma w Grudziądzu i w Gorzowie przeciwko zielona-energia.com Włókniarzowi Częstochowa to efekt silników od Krzysztofa Jabłońskiego, a świetny wynik w Gorican wynikał z zakupów Duńczyka u klubowego kolegi, Martina Vaculika. - Tak, to prawda, że startowałem w Gorican na silnikach od Martina Vaculika – przyznał w rozmowie z Interią.

Żużlowiec Moje Bermudy Stali Gorzów nie rozpoczął tego sezonu przesadnie dobrze. W pierwszych trzech meczach tegorocznej PGE Ekstraligi wykręcił średnią na poziomie 1,5 punktu na bieg. To zdecydowanie gorszy wynik, niż rezultaty Thomsena w poprzednim sezonie, który zakończył z przeciętną na poziomie 1,839 pkt./bieg.

Jak to bywa we współczesnym żużlu, problemy Duńczyka wynikały z problemów sprzętowych. Przynajmniej tak się wydaje w tym momencie. Zwyżka formy Andersa Thomsena była nagła i bardzo efektowna. 29 kwietnia żużlowiec zdobył 11 punktów i jeden bonus w meczu PGE Ekstraligi, a dzień później zajął czwarte miejsce podczas inauguracyjnej rundy cyklu Grand Prix w chorwackim Gorican. Różnica pomiędzy pierwszymi tygodniami sezonu, a tamtym weekendem była bardzo wyraźna.

Reklama

Thomsen kupił silniki od Vaculika

Okazuje się, że pomocną dłoń do Thomsena wyciągnął klubowy kolega, Martin Vaculik. Thomsen w rozmowie z Interią potwierdził, że w Chorwacji startował na jednostkach kupionych od klubowego kolegi. - Tak, to prawda, że startowałem w Gorican na silnikach od Martina Vaculika. Właściwie moim tunerem jest Martin Vaculik - powiedział z uśmiechem na ustach Anders Thomsen. Co Duńczyk miał na myśli mówiąc te słowa?

Słowak miał w swoim warsztacie silniki Ashley’a Hollowaya, Finna Rune Jensena i Flemminga Graversena. Wiadomo, że z jednostek od dwóch pierwszych mechaników Vaculik korzysta na co dzień, więc najprawdopodobniej do Thomsena trafiły silniki od Flemminga Graversena, z którymi Słowak miał problem. Jeśli tak faktycznie się stało, to może nas czekać burza. Mówi się o tym, że Thomsen nie żyje w najlepszych relacjach z Graversenem, więc jeśli informacje o tym, że to właśnie na silnikach spod jego ręki startuje Duńczyk, mechanik może być niezadowolony.

Jabłoński drugim kołem ratunkowym Thomsena

Nie jest jednak tak, że sekret dobrych występów Duńczyka tkwi tylko w silnikach od Vaculika. Choć Thomsen w Gorican spisał się rewelacyjnie na silnikach od klubowego kolegi, ma w swoim warsztacie też jednostki od Krzysztofa Jabłońskiego, który coraz śmielej rozpycha się na rynku tunerów. Świetny wynik w Grudziądzu dzień przed rundą Grand Prix w Chorwacji Duńczyk wykręcił właśnie na jednostkach od gnieźnianina.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama