Reklama

Reklama

Vive Tauron Kielce - Dunkerque HB Grand Littoral 36-32 w Lidze Mistrzów

Dziesięciu zdrowych graczy Vive Tauronu Kielce wystarczyło, by mistrzowie Polski odnieśli dziewiąte kolejne zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Kielczanie pokonali mistrza Francji, Dunkerque HB Grand Littoral, 36-32.

Po katarskim turnieju podobno o patronat do kieleckiego klubu wystąpił Narodowy Fundusz Zdrowia, bo na L4 przebywa aż ośmiu graczy. Parę tygodni musi się leczyć po Katarze Krzysztof Lijewski i jego kontuzja wygląda najgorzej. Z kolei Tomasz Rosiński leczy się od prawie trzech miesięcy, więc jego brak nie jest zaskoczeniem. Michał Jurecki grał we wtorek w meczu ligowym z Azotami Puławy, ale tylko w obronie, bo nie mógł skakać, a dziś nie wyszedł w ogóle na boisko.

Reklama

Piotr Chrapkowski, Urosz Zorman, Żelijko Musa i Piotr Grabarczyk też mają urazy, które wymagają odpoczynku i choć dzisiaj trzech ostatnich siedziało na ławce, i było wpisanych do protokołu, to i tak by nie zagrali. Trener Tałant Dujszebajew ma bowiem ten komfort, że już w jesiennych meczach jego zespół zapewnił sobie pierwsze miejsce w grupie, więc nawet porażki w dwóch ostatnich meczach nie zmieniłyby pozycji w tabeli.

Ale od mistrza Polski powinno się wymagać dobrej gry nawet w obliczu kłopotów i taką dzisiaj kibice w Hali Legionów zobaczyli. Grając niemal bez zmian, bo do gry w polu było tylko 8 zawodników, grali bardzo rozsądnie, powoli, do pewnej sytuacji, ale nie uciekali od improwizacji. Zresztą przy takich ubytkach kadrowych nie może być inaczej, więc na środku rozegrania występował nominalny skrzydłowy Ivan Czupić, a na prawym rozegraniu też skrzydłowy Tobias Reichmann i obaj spisywali się bardzo dobrze. Pierwszy kwadrans był wyrównany, a potem najpierw na minimalne, a potem coraz wyższe prowadzenie wychodzili gospodarze.

Przed przerwą powiększyli przewagę do czterech goli, ale to nie oznaczało że mecz rozstrzygnięty. Największą zagadką było bowiem to, czy w ostatnich 10-15 minutach Francuzi nie podkręcą tempa, a kielczanie nie opadną z sił. Nic takiego nie nastąpiło i choć w pewnym momencie Vive wygrywało już sześcioma golami, to Francuzi ciągle starali się niwelować straty. Jednak profesorsko prowadzeni przez Grzegorza Tkaczyka mistrzowie Polski nie zamierzali odpuszczać i wygrali pewnie, choć wcale nie łatwo, 36-32.

Do ciekawej sytuacji doszło w 55. minucie spotkania. Wiliiam Annotel, bramkarz Dunkierki, obronił rzut Tobiasa Reichmanna, a potem sam rzucił piłkę przez całe boisko, lobując daleko wysuniętego Sławomira Szmala.

W środę Vive Tauron Kielce na koniec fazy grupowej Ligi Mistrzów zagra w Kijowie z ukraińskim Motorem Zaporoże.

W niedzielę o 13.30 w szwedzkim Alingsas zagra drugi polski zespół w LM, Orlen Wisła Płock.

Leszek Salva

Vive Tauron Kielce - Dunkerque HB Grand Littoral 36-32 (19-15)

Vive: Marin Sego, Sławomir Szmal - Grzegorz Tkaczyk 5, Tobias Reichmann 4, Julen Aginagalde 6, Karol Bielecki 6, Mateusz Jachlewski 2, Manuel Strlek 3, Denis Buntić 4, Ivan Cupić 6.

Dunkerque: William Annotel 1 - Florian Billant 1, Bastien Lamon 2, Sebastien Joumel 1, Jalleledine Touati, Theophile Causse 3, Julian Emonet 4, Romain Guillard 4, Nicolas Nieto 3, Zarko Pejovic 3, Toma Pelayo 1, Mohamed Mokrani 4, Baptiste Butto 5

Kary: Vive - 14 min. Dunkerque - 4 min.

Sędziowali: Bogdan Nicolae Stark i Romeo Mihai Stefan (Rumunia); Widzów ok. 4 000.

Dowiedz się więcej na temat: Vive Tauron Kielce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje