Polscy skoczkowie zrobili duży krok naprzód. "Jest jednak dużo niedosytu"
Polskie skoki narciarskie wyraźnie odżyły w porównaniu do inauguracji w dwóch ostatnich sezonach Pucharu Świata. Tym razem Polacy bili się o czołowe lokaty. I choć trochę do nich zabrakło, to widać, że praca wykonana latem przynosi efekty. Wciąż to nie jest kadra, która rozdaje karty, jak w czasach Stefana Horngachera, i nadal jest jeszcze sporo do poprawy, to jednak debiut Macieja Maciusiaka w roli trenera reprezentacji w Pucharze Świata wypadł dobrze. On sam zresztą ocenił inaugurację sezonu w rozmowie z Interia Sport.

Polacy w dwóch pierwszych konkursach indywidualnych Pucharu Świata w skokach narciarskich w Lillehammer wywalczyli dwa razy więcej punktów niż rok temu o tej samej porze. To oznacza, że Biało-Czerwoni z zupełnie innego pułapu rozpoczynają rywalizację zimą.
Liderem kadry znowu jest Kamil Stoch, ale z bardzo dobrej strony pokazywał się też zaledwie 18-letni Kacper Tomasiak. W konkursach dobre próby oddawał Dawid Kubacki, który pokazywał, że wcale nie zapomniał, jak się skacze. Przebłysk, choć tylko chwilowy, miał Piotr Żyła.
Maciej Maciusiak: jest dużo niedosytu, ale jest progres
- Jesteśmy połowicznie zadowoleni z tej inauguracji. Jest jednak też dużo niedosytu. Na pewno na uwagę zasługują fajne skoki Kamila Stocha. W obu konkursach walczył o "10" i niebawem może bić się o podium. Świetny debiut zanotował Kacper Tomasiak. Im jednak nie wychodziły drugie skoki w konkursach. Z kolei Dawid Kubacki właśnie w drugiej serii skakał najlepiej. Stawka zawodników jest na bardzo wysokim poziomie, a to sprawia, że drobne błędy nie wybaczają. Takie pojawiły się u Piotrka Żyły i u Pawła Wąska. Najważniejsze, że wiemy, w jakim miejscu jesteśmy i mamy jasną wizję tego, co chcemy robię - mówił Maciusiak w rozmowie z Interia Sport.
Każdy z nas by chciał, by nasi skoczkowie już od pierwszego konkursu walczyli o podium, ale na uwagę zasługuje kilka skoków do "10" w pojedynczych seriach. To zawsze jest dobry prognostyk.
W porównaniu do ubiegłego roku jest progres całej drużyny. Oczywiście do ścisłej czołówki wciąż brakuje. Nasi zawodnicy, by o nią walczyć, muszą oddawać perfekcyjne próby. Jak poskładamy to wszystko do kupy i do tego dojdzie trochę więcej luzu w konkursach, to jestem pewien, że będziemy walczyć o wysokie lokaty
Teraz skoczkowie przenoszą się do szwedzkiego Falun. Tam rywalizacja odbywać się będzie w dniach 25-26 listopada (wtorek i środa).
- Zrobimy wszystko, by już tam zbliżyć się do czołówki - zapowiedział Maciusiak.
Z Lillehammer - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:












