Reklama

Reklama

Orlen Wisła po Barcelonie: "Wstydu nie było", ale jest niedosyt

Piłkarze ręczni Orlenu Wisły Płock przegrali na wyjeździe z utytułowaną Barceloną, ale pokazali się z bardzo dobrej strony. Prezes Robert Raczkowski uważa, że "wstydu nie było".

- Ale teraz czeka nas równie ciężkie spotkanie ze zwycięzcą poprzedniej edycji rozgrywek Flensburg-Handewitt - mówi prezes klubu.

Reklama

Orlen Wisła przegrała w Barcelonie z mistrzem Hiszpanii 25:30, po słabszej końcówce pojedynku. Przez większość meczu miała niewielką, 2-3 bramkową stratę. - Docenili to piłkarze mistrza Hiszpanii, w prasie chwalili naszą drużynę, mówili, jak zaskoczył ich płocki zespół, że nie spodziewali się tak twardej gry z naszej strony. Telefony z gratulacjami odbierał też trener Manolo Cadenas - powiedział Raczkowski.

Ale nie wszyscy byli po meczu zadowoleni. Jak podkreślił prezes klubu, zawodnicy, którzy nie do końca grali na wysokim poziomie, mocno to przeżyli i wyraźnie odczuwają niedosyt. - Pocieszali się, że w najbliższym spotkaniu może być tylko lepiej. Do środowego meczu z Flensburg-Handewitt na pewno uda im się zregenerować nie tylko fizycznie, ale także psychicznie - ocenił.

Najbardziej ze swojego występu w Barcelonie mogą być zadowoleni kołowi. Tiago Rocha, którego z trybun oklaskiwali rodzice, miał 100-procentową skuteczność, zdobył pięć goli i otrzymał nominację do najlepszej siódemki drugiej kolejki rozgrywek. Również skutecznie kończył swoje akcje Kamil Syprzak, który w tym spotkaniu zdobył 400. bramkę w barwach płockiej drużyny.

Prezes Raczkowski ma nadzieję, że w meczu z niemieckim zespołem będzie mógł wystąpić kontuzjowany Miljan Pusica. - Przed wylotem z Barcelony odwiedził lekarza, który po badaniu wydał bardzo pocieszającą dla nas diagnozę. Lekarz zasugerował, by zawodnik przez dwa dni miał głębokie masaże rehabilitacyjne, a po nich istnieje szansa, że na środowy mecz będzie do dyspozycji trenera. Mamy wszyscy nadzieję, że ból ustąpi i Puszka będzie gotowy do gry we Flensburgu.

Na pewno w zespole nie wystąpi Mariusz Jurkiewicz, który leczy kontuzję w Płocku, pozostali zawodnicy są zdrowi, nikt nie narzeka na urazy i wszyscy czekają na mecz trzeciej kolejki.

W poniedziałek rano cała ekipa wyleciała z Barcelony do Hamburga, skąd pojechała autokarem do Flensburga. Na godz. 18.00 został zaplanowany trening, po kolacji będzie jeszcze trochę czasu na analizowanie meczu z Barceloną, przedstawienie indywidualnych zadań zawodnikom i obejrzenie spotkania niemieckiej drużyny. We wtorek również odbędzie się jeden trening, a pozostały czas zespół spędzi na analizowaniu materiału filmowego i wyciąganiu wniosków z występów poszczególnych piłkarzy.

Flensburg Handewitt to zwycięzca ubiegłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Niemiecka ekipa doznała jednak sensacyjnej porażki w meczu 1. kolejki z KIF Kolding, przegrywając z mistrzem Danii czternastoma bramkami. W drugiej kolejce, w pojedynku z Alingsas HT obrońcy tytułu odzyskali formę i wygrali różnicą 10 goli.

- Po dobrym, ale jednak przegranym występie w Barcelonie, czeka nas arcytrudny mecz z Niemcami. Na pewno rywal może się spodziewać, że postawimy mu warunki równie trudne, jak hiszpańskiej ekipie. Zwycięzca tego pojedynku będzie zajmować trzecie miejsce w tabeli, nie muszę chyba dodawać, że zależy nam, by to była Orlen Wisła - zaznaczył Raczkowski.

Mecz odbędzie się we środę, początek o godz. 19.30. Przed sezonem podopieczni trenera Ljubomira Vranjesa zapewniali, że chcą jako pierwsi w historii po raz drugi z rzędu wygrać Ligę Mistrzów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje