Reklama

Reklama

NBA. Stephen Curry znów błyszczy

​Koszykarze Brooklyn Nets ograli na własnym parkiecie Boston Celtics 109:104 w piątkowym meczu ligi NBA i odzyskali samodzielne prowadzenie w Konferencji Wschodniej. Stephen Curry z Golden State Warriors dał popis skuteczności - tym razem zdobył 32 punkty.

Najlepszym strzelcem Nets był Joe Harris, który zdobył 20 pkt, a o jeden mniej uzyskał Jeff Green. Lider zespołu z Nowego Jorku Kyrie Irving przeciwko swojej poprzedniej drużynie był tym razem mało skuteczny z gry - trafił tylko cztery z 19 rzutów, co z bezbłędnie wykonanymi siedmioma wolnymi dało 15 pkt, ale był bliski triple-double, bo miał także 11 asyst i dziewięć zbiórek oraz cztery przechwyty.

"Nie miał swojego typowego wieczoru strzeleckiego, ale zdecydowanie zakłócił grę rywalom w defensywie i mocno przyciągał ich uwagę. Był świetny na wiele różnych sposobów, w innych elementach niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni" - skomentował jego grę trener Brooklynu, były znakomity zawodnik, Kanadyjczyk Steve Nash. Najwięcej punktów dla Celtics zdobyli Jayson Tatum - 38 i wchodzący z ławki pierwszoroczniak Payton Pritchard - 22 (m.in. 6/7 za trzy).

Reklama

Dzięki zwycięstwu Nets, mający bilans 40-20, odzyskali samodzielne prowadzenie w Konferencji Wschodniej. Czy tylko na jeden dzień okaże się w sobotę, gdy ich najgroźniejsi rywale, mający o jedno zwycięstwo mniej Philadelphia 76ers (39-20) zmierzą się na wyjeździe z trzecim w tabeli Milwaukee Bucks (36-22).

Po jednomeczowej przerwie do wysokich zdobyczy wrócił Stephen Curry. Lider ligowych strzelców (średnia 31,1) poprowadził Golden State Warriors do zwycięstwa na własnym parkiecie nad Denver Nuggets 118:97, zdobywając 32 punkty. W środę w przegranym wyjazdowym meczu z Washington Wizards Curry uzyskał 18 i po raz pierwszy od 17 marca zakończył spotkanie z dorobkiem mniejszym niż 32. Wcześniej w 11 z rzędu występach zdobywał ponad 30 pkt.

Nie licząc dwuminutowych epizodów trzech koszykarzy, trener "Wojowników" Steve Kerr korzystał w piątek tylko z ośmiu graczy, gdyż dwóch jego zawodników nie mogło wystąpić w związku z protokołem sanitarnym. Curry'ego wsparli Kelly Oubre Jr. - 23 pkt i Kanadyjczyk Andrew Wiggins - 19. Silny skrzydłowy Draymond Green uzyskał tylko dwa, ale miał aż 19 asyst, co jest jego rekordem kariery. W dodatku skutecznie utrudnił grę liderowi gości, serbskiemu środkowemu, specjaliście od triple-double, Nikoli Jokicowi, zatrzymując go na 19 pkt, oraz sześciu zbiórkach i asystach. Najskuteczniejszy w zespole gości był tego dnia Michael Porter Jr - 26.

W wygranym przez Washington Wizards 129:109 wyjazdowym spotkaniu z Oklahoma City Thunder Russell Westbrook uzyskał dla zwycięzców 147. w karierze triple-double, na które złożyło się 37 pkt oraz po 11 zbiórek i asyst. Już tylko siedmiu spotkań z dwucyfrowymi statystykami w trzech elementach gry brakuje mu do wyrównania osiągnięcia lidera wszech czasów Oscara Robertsona.

Wicelider ligowych strzelców Bradley Beal (średnia 31,0), zastąpiony niedawno na pierwszym miejscu przez Curry'ego, dodał 33 pkt dla "Czarodziejów", którzy odnieśli siódme zwycięstwo z rzędu, co jest aktualnie drugą najdłuższą serią w lidze (po ośmiu sukcesach New York Knicks, którzy w piątek nie grali). W pokonanym zespole wyróżnili się Darius Bazley i Theo Maledon - po 20. Ekipa Thunder przegrała 13. mecz z rzędu. To najdłuższa seria niepowodzeń w lidze.

W Konferencji Zachodniej prowadzi najlepszy w lidze zespół Utah Jazz (44-15) przed Phoenix Suns (42-17) i Los Angeles Clippers (43-19). Ci ostatni pokonali w piątek w Houston ekipę Rockets 109:104, notując czwarte kolejne zwycięstwo i 11. w ostatnich 12 meczach. Ich najlepszy zawodnikiem był Paul George - 33 pkt i 14 zb.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy