Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

Wisła - Legia. Jacek Bednarz dla Interii: Legia może mieć duże problemy

Jeśli Legia zlekceważy Wisłę, to w Krakowie może nawet przegrać, bo "Biała Gwiazda" będzie niezwykle zmotywowana. Czy zespół Vukovicia zdobędzie mistrzostwo Polski? Piast tylko czeka na jej potknięcie - mówi przed klasykiem Wisła-Legia były piłkarz Legii Warszawa i były prezes Wisły Kraków, obecnie sternik drugoligowej Elany Toruń Jacek Bednarz.

Zbigniew Czyż, Interia: Oglądał pan pierwsze mecze Ekstraklasy?

Jacek Bednarz, prezes Elany Toruń: Tak, pewnie jak większość kibiców w naszym kraju stęskniłem się za piłką, najpierw oglądałem Bundesligę, a teraz oglądam w miarę możliwości mecze w naszej lidze. Czekałem na Ekstraklasę niecierpliwie i się nie rozczarowałem, kilka meczów naprawdę się mi podobało, być może dlatego, że byliśmy wyposzczeni, ale mimo to można zobaczyć naprawdę kilka fajnych spotkań.

Dziś Wisła podejmie Legię i wydaje się, że wobec nie najlepszej postawy "Białej Gwiazdy" w meczu przeciwko Piastowi oraz jej ubytków kadrowych Legia powinna zainkasować trzy punkty, podziela pan moją opinię?

Reklama

- To na pewno nie będzie łatwe spotkanie dla zespołu z Warszawy. Legia może je nawet przegrać i powinna to wkalkulować w ryzyko. Wisła owszem wysoko przegrała z Piastem, ale nie przywiązywałbym do tego zbyt wielkiej wagi. Prawda jest taka, że Piast był w tym dniu świetnie dysponowany, mecz szybko ułożył się dla niego bardzo dobrze. Uważam, że w Krakowie zobaczymy inną Wisłę, wiem, że jest dobrze przygotowana, a na taki mecz jak ten będzie niezwykle zmotywowana, na boisku będzie chciała zostawić wszystko co najlepsze. Jeśli legia zlekceważy Wisłę, to może mieć duże problemy.

Legia utrzyma przewagę w tabeli i zostanie mistrzem Polski? Piast coraz mocniej naciska.

Legia na pewno bardzo chce, ale w takim właśnie wyścigu przeciwnik, który punktuje i który gra solidnie może być bardzo groźny. Piast potrafił odwrócić losy meczu na bardzo trudnym terenie w Kielcach, to na pewno może Legii stworzyć pewien niepokój. Na razie co prawda ma sporą przewagę, ale pamiętajmy, że w ubiegłym sezonie było podobnie, a potem sporo punktów uciekło w samej końcówce.

Jak pan ocenia Legię Alaksandara Vukovicia i pracę samego trenera?

Pamiętajmy, że to jest ciągle młody trener w sensie zawodowym, to jest jego pierwsza tak poważna praca. Uważam, że on się obronił, generalnie został rzucony na głęboką wodę. Tamten sezon trochę rozczarował, bo zdobył tylko wicemistrzostwo, ale także sytuacja była inna, Vuković przejął zespół po Ricardo Sa Pinto. Teraz Vuković sam przygotował drużynę, na jesieni było widać, że grała coraz lepiej, skutecznie. Po przerwie też widać, że nie zmarnował czasu. Czy mu się uda zdobyć mistrzostwo? Tego nie wiem, ale na pewni nie będzie łatwo ze względów o których już powiedziałem. Piast będzie liczył na potknięcie Legii, natomiast Vuković ma przed sobą przyszłość. To jest trener, który się obronił i uważam, że w tym, czy w  innym klubie będzie pracował z sukcesami.

Przechodzimy o dwa szczeble niżej do 2. ligi, jest pan prezesem Elany Toruń, która wygrała  w sobotę na wyjeździe z Legionovią 2-1, zasłużenie, ale chyba sporo nerwów kosztował pana ten mecz, łatwo nie było.

- Faktycznie punkty cieszą, chociaż nam jak na razie ta długa przerwa nie wyszła na dobre. Musimy jeszcze pracować nad wieloma elementami, każdy trening powinien nas zbliżać do tego, żebyśmy grali dużo spokojniej i tworzyli w meczach więcej dogodnych sytuacji do zdobycia bramki, powinniśmy być także lepiej zabezpieczeni w tyłach.

W dwóch pierwszych meczach po przerwie Elana zdobyła 3 punkty, w środę przegraliście na własnym stadionie ze Stalą Rzeszów aż 1-4 i teraz do miejsca barażowego dającego prawo gry o awans do 1. ligi tracicie cztery punkty, ale także macie cztery punkty przewagi nad strefą spadkową, jaki zatem cel będzie Elanie przyświecał w dalszej części sezonu?

- Przede wszystkim chcemy lepiej grać. Rundę wiosenną zaczęliśmy bardzo dobrze wygrywając z jednym kandydatów do awansu do 1. ligi Górnikiem Łęczna 5-0, ale później przegraliśmy na wyjeździe ze Skrą Częstochowa 0-1. Pandemia spowodowała, że potrzebujemy jeszcze lepszego czucia piłki, złapania odpowiedniego rytmu gry, jest jeszcze dużo do poprawy. Przeciwko Legionovii zespół wyszedł na mecz bardzo spięty i zdenerwowany, to było widać. Jeżeli będziemy dobrze grali, to wtedy marzenia o awansie mogą się urzeczywistnić. Na razie chcemy patrzeć przed siebie, a nie za siebie, chcemy wygrać następny mecz, a to powinno nam dać więcej spokoju. Chcemy przede wszystkim zabezpieczyć nasz byt w drugiej lidze, a jeśli się nadarzy okazja na awans, to zrobimy wszystko, żeby się mile zaskoczyć.

Rozmawialiśmy ostatnio w kwietniu i pytałem jak radzicie sobie z pandemią, wtedy mówił pan, że nikogo jeszcze nie zwolniliście i że będziecie rozmawiać z piłkarzami w sprawie renegocjacji wynagrodzeń jeśli zła sytuacja będzie się dalej utrzymywać, jak to wszystko wygląda na dziś?

- Utrzymaliśmy cały nasz dział personalny, udało się to zrobić także pod względem sportowym. Mamy jednak sporo problemów, z którymi się borykamy, ale część z nich jest taka, którą da się zarządzić i one najprawdopodobniej nie spowodują, że będziemy mieli jakieś wielkie kłopoty. Na pewno jednak budżet na kolejny sezon nie będzie taki jakiego byśmy chcieli, będzie na pewno dużo niższy i nie spodziewam się, żeby szybko miało się to zmienić. Większość naszych partnerów i sponsorów pozostała, my cały czas szukaliśmy także nowych możliwości wsparcia naszej akademii, która otrzymała złotą gwiazdkę certyfikacji i chcielibyśmy, aby ten podmiot się rozwijał. Może być jednak ciężko, żeby pozyskać sponsorów na ten cel.

Za dwa tygodnie będzie można już wpuścić na stadion część kibiców, jakie to będzie miało przełożenie na kwestie finansowe takiego klubu jak Elana Toruń? Pytam, bo to wiąże się także z wydatkami, takimi jak chociażby zapewnienie ochrony.

Na pewno ta sytuacja w Łodzi na Widzewie będzie inna sytuacja niż w Toruniu. Jeżeli będziemy mogli wpuszczać na stadion tylko 25 procent widzów potencjalnej pojemności obiektu, to my na pewno do takiego meczu dołożymy.

Rozmawiał Zbigniew Czyż

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje