Loteria w Engelbergu, nagle rekord skoczni. Tomasiak się popisał. Znów walczył o podium
Po nie najlepszym sobotnim konkursie indywidualnym w Engelbergu w wykonaniu polskich skoczków nadeszła szansa na poprawę. W niedzielę w pierwszej serii zmagań wystartował komplet naszych reprezentantów. Punkty zdobyło czterech Polaków, a najwyżej z nich uplasował się Kacper Tomasiak. 18-latek zajął 5. miejsce. Najlepszy w loteryjnych warunkach okazał się Ryoyu Kobayashi. Co ciekawe, podczas zawodów padł także nowy rekord obiektu.

Pięciu Polaków w konkursie i zaledwie trzech w czołowej "30" - tak wyglądał sobotni konkurs indywidualny Pucharu Świata w skokach narciarskich w Engelbergu. Do tego w piątkowych kwalifikacjach z szansą na pucharowe punkty pożegnał się Paweł Wąsek. Szansa do poprawy nadeszła jednak już w niedzielę.
"Biało-Czerwoni" w komplecie przeszli poprzedzające zmagania kwalifikacje, a co więcej 3. miejsce zajął Kacper Tomasiak. Taki wynik 18-latka zdecydowanie rozbudził nadzieję polskich kibiców na znakomite skoki w konkursie. Na skoki Polaków trzeba było nieco poczekać, bowiem ze względu na szalejący wokół obiektu wiatr miejsce miała niedługa przerwa.
Jako pierwszy na starcie pojawił się wspomniany już Paweł Wąsek. Nasz najlepszy skoczek poprzedniej kampanii Pucharu Świata wylądował aż na 134 metrze i objął zdecydowane prowadzenie, 143.4 punktu i szansa na bardzo dobry wynik.
Po chwili w powietrzu był już Maciej Kot. 34-latek niestety nie poprawił się w porównaniu do kwalifikacji, 119 metrów, 7. miejsce. Z czasem rywale Polaka skakali jednak bliżej, co pozwoliło mu zameldować się w czołowej "30". Nieco inaczej było w przypadku Dawida Kubackiego. Nasz mistrz świata z Seefeld z 2019 roku uzyskał także 119 metrów, jednakże po przeliczeniu not sędziowskich oraz rekompensaty za wiatr zajmował daleką 15. pozycję.
Warunki zdecydowanie nie ułatwiały dalekich skoków, czego przykładem był skok Jasona Colby'ego. Młody Amerykanin wylądował tuż przed 110 metrem. Podobnie skoczył Piotr Żyła. 38-latek uzyskał 116,5 metra. W ten sposób nasz reprezentant pożegnał się z marzeniami o kolejnych punktach. Po skokach 27 zawodników zajmował 20. lokatę.
Tomasiak zachwycił, brakowało tylko 0.1 punktu
Zdecydowanie lepiej zaprezentował się Kamil Stoch. Kończący z końcem tego sezonu karierę zawodnik w niezłym stylu skoczył identycznie jak w kwalifikacjach, 120,5 metra, co w tak trudnych warunkach dawało 5. miejsce i pewny awans do drugiej serii.
Jako ostatni z naszych zawodników na belce pojawił się Kacper Tomasiak. Trzeci zawodnik kwalifikacji potwierdził, że czuje się na skoczni w Engelbergu bardzo dobrze, bowiem poleciał na 131 metr. Taka odległość wraz z punktami za wiatr i notami za styl dała 2. miejsce, 0.1 punktu za prowadzącym Johannem Andre Forfangiem.
W międzyczasie znów miejsce miała kilkuminutowa przerwa. Warunki zdawały się poprawiać, co wykorzystał Stephan Embacher. Austriak uzyskał aż 145 metrów, czym ustalił nowy rekord skoczni. Mimo to zajmował wtedy dopiero 7. miejsce.
Po pierwszej serii ex aequo liderami byli Domen Prevc i Philipp Raimund. Trzeci był Johann Andre Forfang, a czwarty ze stratą 1.7 punktu Kacper Tomasiak.
Warunki pozwoliły skakać, ależ końcówka. Jest podium Polaka
W drugiej serii jako pierwszy z naszych skoczków skoczył plasujący się na 27. miejscu Maciej Kot. 34-latek wylądował dwa i pół metra dalej, niż w pierwszej serii, lecz mimo to zajmował ostatnią lokatę. Kilka chwil później o poprawę swojej lokaty walczył Kamil Stoch. 38-latek klasyfikowany był na 21. pozycji. W trudnych warunkach skoczył 121 metrów, co dało mu 2. miejsce. Liderem na półmetku drugiej serii był Timi Zajc, który skoczył 133,5 metra.
Do skoków następnych reprezentantów Polski trzeba było nieco poczekać, bowiem 10. lokatę zajmował Paweł Wąsek. Drugi skok również okazał się całkiem udany, 127 metrów i 3. miejsce. Dobrze zaprezentował się Felix Hoffmann. Niemiec poleciał aż 132,5 metra, co dało mu wówczas prowadzenie. Wyprzedził go jednak Ryoyu Kobayashi.
Tuż przed skokiem Kacpra Tomasiaka warunki znów były bardzo niekorzystne. Mimo to 18-latek poleciał 126,5 metra, co z automatu wypisało go z walki o czołowe miejsca. Na trzy skoki przed końcem był na 3. miejscu.
Ostatecznie najlepszy okazał się wspomniany Japończyk. Drugie miejsce przypadło Domenowi Prevcowi, a podium uzupełnił Felix Hoffmann. Tomasiak zakończył konkurs na 5. lokacie, dzięki czemu wyrównał swój najlepszy wynik w całej karierze.
PŚ w Engelbergu. Wyniki niedzielnego konkursu:
1. Ryoyu Kobayashi - 133 i 132 metry - 310 pkt
2. Domen Prevc - 133 i 141 metrów - 306.4 pkt
3. Felix Hoffmann - 124,5 i 132,5 metra - 303.8 pkt
(...)
5. Kacper Tomasiak - 131 i 126,5 metra - 293.8 pkt
(...)
13. Paweł Wąsek - 134 i 127 metrów, 281.7 pkt
18. Kamil Stoch - 120,5 i 121 metrów, 268.7 pkt
27. Maciej Kot - 119 i 121,5 metra, 250.6 pkt

















