Rozgoryczony Tomasiak po Engelbergu. Szczere wyznanie lidera polskiej kadry
Kacper Tomasiak w niedzielnym konkursie Pucharu Świata w Engelbergu wyrównał swój najlepszy wynik w karierze. 18-latek zakończył rywalizację na piątym miejscu, choć po pierwszej serii wydawało się, że będzie realnie walczył o miejsce na podium. - Chciałoby się więcej - powiedział w rozmowie z Eurosportem.

Gdyby w tym momencie zebrała się jakaś kapituła, która miałaby wybrać skoczka, którego moglibyśmy określić mianem "odkrycia sezonu", to bez wątpienia ten tytuł powędrowałby do Polski. Trafiłby on rzecz jasna w ręce Kacpra Tomasiaka, który na starcie tego sezonu jest liderem naszej kadry.
W wieku ledwie 18-lat Tomasiak stał się skoczkiem, którego w tym momencie z pewnością można śmiało zaliczać do szerokiej światowej czołówki. Nastolatek do konkursów w Wiśle był blisko najlepszych na świecie, ale zawsze czegoś brakowało, choć jego wyniki i tak były imponujące.
Tomasiak chce więcej. Szczere wyznanie Polaka
W Wiśle nastąpił przełom. W drugim konkursie na skoczni imienia Adama Małysza Tomasiak spisał się znakomicie, najlepiej w sezonie. Razem z Piotrem Żyłą nasz wielki talent bił się o podium. Ostatecznie skończyło się to na bardzo wysokim piątym miejscu, ale niedosyt pozostał.
Kolejna okazja na podium przyszła w potwornie trudnych warunkach w Engelbergu. Po pierwszej serii Tomasiak tracił ledwie 0,1 punktu do podium. Niestety tym razem znów się nie udało. Nasz zawodnik drugą próbę zakończył lądowaniem na 126,5. metra i ostatecznie ponownie uplasował się na piątym miejscu.
- Trochę nerwów miałem na pewno. Nie jakoś wiele więcej, niż w Wiśle. Sam skok w drugiej serii też był podobny do tego z pierwszej, ale na tyle starczyło dziś. W konkursie nie mogłem z pewnością narzekać na warunki. Te skoki po prostu w tym momencie starczają tylko na tyle. Chciałoby się więcej - podsumował przed kamerami Eurosportu.











