Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

​Wisła Kraków - Wisła Płock 1-0. Lis: Można spać spokojnie

- Długo czekałem na to, by zagrać, ale w końcu się doczekałem. Ciężko pracowałem na ten moment - cieszył się po wygranej z Wisłą Płock Mateusz Lis, bramkarz Wisły Kraków.

Jego występ w podstawowym składzie był największą niespodzianką wtorkowego wieczoru. W tym sezonie wszystkie mecze zaliczył bowiem Michał Buchalik, ale w spotkaniu z Wisłą Płock trener Artur Skowronek zdecydował się na zmianę. 

Szkoleniowiec się nie pomylił, bo choć Lis nie miał wiele pracy, to błędów nie popełniał.

- Cieszę się, że udało mi się wrócić do gry. Zdobyliśmy trzy punkty i zagraliśmy na zero z tyłu. Indywidualnie to dodatkowy smaczek, ale w naszej sytuacji ważniejsze są punkty - podkreślał bramkarz Wisły.

Reklama

- Oddech po tym meczu jest trochę głębszy i można spać spokojniej, ale jest jeszcze dużo do zrobienia - dodał.

Przed meczem krakowianie znajdowali się pod sporą presją, bo na dwa punkty dogoniła ich Arka Gdynia, która pokonała Zagłębie Lubin. Wygraną z Wisłą Płock "Biała Gwiazda" odparła jednak atak.

- Od pierwszej minuty mieliśmy kontrolę nad meczem. Widać było, że chcemy zgarnąć pełną pulę. Wiedzieliśmy jak Wisła Płock może nam zagrozić i unikaliśmy stałych fragmentów gry. Pressing po stracie był dziś kluczowy. Fajnie to wyglądało i jeśli tak będziemy pracować w każdym meczu, to myślę, że utrzymanie się w Ekstraklasie - analizował Lis.

Spotkanie przy Reymonta było pierwszym meczem Wisły z kibicami po przerwie spowodowanej pandemią. Na trybunach stadionu zasiadło 4016 widzów. - Od razu było inaczej, bo obecność kibiców nas napędza - przyznał Lis.

Kolejny mecz Wisła zagra w sobotę. Krakowianie w Zabrzu zmierzą się z Górnikiem.

PJ

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

#POMAGAMINTERIA

1 czerwca reprezentantka Polski w kolarstwie górskim Rita Malinkiewicz i jej koleżanka Katarzyna Konwa jechały na trening w ramach autorskiego projektu Rity dla pasjonatów kolarstwa #RittRide for all. Z niewyjaśnionych przyczyn w Wilkowicach koło Bielska-Białej wjechał w nie samochód jadący z naprzeciwka. Kasia przeszła wiele operacji, w tym zabieg zespolenia połamanego kręgosłupa i połamanej twarzoczaszki oraz częściową rekonstrukcję nosa i języka. Rita nadal pozostaje w śpiączce farmakologicznej, a jej obecny stan zdrowia jest bardzo ciężki. Potrzeba pieniędzy na ich leczenie i rehabilitację - dołącz do zbiórki. Sprawdź szczegóły >>>

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama