Reklama

Reklama

  • 1 .Bayern Monachium (19 pkt.)
  • 2 .Borussia Dortmund (18 pkt.)
  • 3 .Bayer 04 Leverkusen (16 pkt.)
  • 4 .SC Freiburg (16 pkt.)
  • 5 .1. FC Union Berlin (15 pkt.)
  • 6 .VfL Wolfsburg (13 pkt.)
  • 7 .1. FC Koeln (12 pkt.)
  • 8 .RB Lipsk (11 pkt.)

Gorąco w Bayernie. Spięcie Kimmicha z Boatengiem

Tuż po zakończeniu pierwszej części sobotniego meczu Bayernu Monachium z Werderem Brema doszło do spięcia dwóch piłkarzy ekipy z Bawarii - Joshuy Kimmicha i Jerome'a Boatenga.

Po dwóch porażkach z rzędu w Bundeslidze w ekipie Bayernu zrobiło się nerwowo. Szansą powrotu na właściwe tory miał być mecz z Werderem na własnym stadionie, tymczasem ekipa z Monachium źle rozpoczęła i szybko straciła gola.

Bramki Philippe Coutinho i Roberta Lewandowskiego tuż przed przerwą pozwoliły faworytom objąć prowadzenie, ale wciąż czuć było napięcie. O tym, jak było silne, najlepiej świadczy spięcie pomiędzy Kimmichem a Boatengiem, do jakiego doszło jeszcze na murawie.

Boateng rozgrywał słaby mecz i to po jego błędach Bayern stracił gola. Tak doświadczony stoper nie powinien pozwolić się tak łatwo wymanewrować Milotowi Rashicy. Miał kilka okazji, żeby zablokować rywala, wybić mu piłkę albo sfaulować. Boateng był jednak zadziwiająco bierny, zlekceważył przeciwnika, a temu wyszedł kapitalny strzał, po którym Manuel Neuer nie miał nic do powiedzenia.

Reklama

Prawdopodobnie właśnie o tę sytuację chodziło Kimmichowi. Podszedł do starszego kolegi, wymienili kilka zdań, po czym wyższy Boateng dotknął czołem głowy Kimmicha. Zanosiło się na bójkę, więc inny obrońca Bayernu - David Alaba nie czekał na rozwój wypadków tylko ostro ruszył rozdzielać kolegów.

Bundesliga - wyniki, terminarz, tabela

Sytuacji nie uchwyciły kamery, ale "Bild" zamieścił zdjęcie, które świetnie oddaje temperaturę sprzeczki pomiędzy asami Bayernu.
Trener Hansi Flick zmienił Boatenga jeszcze w przerwie, a Kimmich grał do końca.

Młoda gwiazda mistrza Niemiec znana jest z temperamentu i wielkich ambicji, jednak "Bild" skarcił Kimmicha, przypominając mu, że w przeciwieństwie do starszego kolegi, który jest mistrzem świata i zdobywcą Ligi Mistrzów, nie wygrał jeszcze żadnego wielkiego trofeum i powinien bardziej szanować partnera z drużyny.

Kimmich nie chciał po meczu komentować zajścia.

MZ


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje