Kubica został mistrzem Polski, potem padły oskarżenia o oszustwo. Pokazał wielką klasę
Robert Kubica może poszczycić się naprawdę niezwykle bogatym dorobkiem w swojej karierze kierowcy, natomiast bez dwóch zdań najbardziej nietypowym tytułem, jaki swego czasu wywalczył było... mistrzostwo Polski w grze komputerowej, a konkretnie w jednej z odsłon legendarnej serii "Colin McRae Rally". W tym przypadku nie obyło się jednak bez kontrowersji - niektórzy oskarżali tu Kubicę o... oszustwo. Krakowianin jednak obszernie wytłumaczył całą sprawę, a do tego wszystkiego zdecydował się na pewien piękny gest.

Robert Kubica, jeśli mowa o sportach motorowych, jest bez dwóch zdań osobą wszechstronnie uzdolnioną, bowiem sięgał po laury w najrozmaitszych rywalizacjach - od Formuły 1, przez zmagania WEC, aż po rozliczne rajdy samochodowe. Co ciekawe jeden tytuł zdobył również we współzawodnictwie... wirtualnym.
Robert Kubica najlepszy w... wirtualnym rajdzie. Tak został mistrzem Polski w roku 2005
W końcówce lutego 2005 roku w Warszawie odbyła się druga edycja mistrzostw Polski w grze "Colin McRae Rally" - dla wielu osób wręcz legendarnej "ścigałce". Jak opisywał w swej relacji z zawodów Marcin "Siwy" Pietrak z portalu gry-online.pl, wziąć udział w imprezie mógł każdy chętny po zakupie stosownego biletu (a nawet biletów - nie było pod tym względem ograniczeń, do jazdy można było przystępować wielokrotnie).
Do zabawy zaproszono też gości specjalnych - profesjonalnych kierowców czy pilotów rajdowych, wśród których znaleźli się Krzysztof Gęborys, Grzegorz Gac, Maciej Lubiak, Marcin Turski i właśnie Kubica. Ten ostatni zaś koniec końców zatriumfował nad konkurencją.
Zawody zakończyły się sensacyjnym zwycięstwem Roberta Kubicy, który uzyskał czas o ułamki sekundy lepszy od następnego ze ścigających się. Dwudziestoletni Polak, startujący w zawodach Formuły 3, uważanej powszechnie za przedsionek do najważniejszej Formuły 1, pokazał, iż potrafi wykorzystać swoje rzeczywiste umiejętności także w grze komputerowej
Niestety nie obyło się tu bez pewnych kontrowersji.
Mistrzowski tytuł, a potem oskarżenia o oszustwo. Robert Kubica odparł wszelkie zarzuty
Do kwalifikacji podeszło łącznie ok. czterystu "pojazdów" - a Kubica mimo sporej konkurencji zdołał dotrzeć do finału, gdzie jednak pierwotnie wyglądało na to, że zwycięstwo przeszło mu obok nosa. Nastąpił jednak pewien istotny zwrot akcji, który opisał w serwisie powrotroberta.pl Mateusz Cieślicki, od wielu lat z uwagą obserwujący karierę sportowca.
"W przejazdach kwalifikacyjnych Robert uzyskał piąty wynik. W finale wydawało się, że Robertowi poszło przeciętnie, z wygranej cieszył się gracz 'MAdo', zbierając gratulacje. 5 minut później jednak organizatorzy ogłosili, że popełnili błąd w liczeniu wyników, a Robertowi Kubicy policzono o minutę za dużo. Po jej odjęciu Robert awansował na pierwsze miejsce, 7 dziesiątych przed 'MAdo'" - wskazał autor.
Przy tylu uczestnikach i odbywających się między nimi wyścigach bez dwóch zdań nie było trudno o pomyłkę. Trudno też zakładać, że przy tak wielu gościach specjalnych akurat Kubica miałby cieszyć się szczególnymi względami organizatorów, nie mówiąc o fakcie, że dla pomysłodawców mistrzostw próba faworyzacji kogokolwiek byłaby wystawieniem się na strzał.
Niemniej patrząc na okoliczności - nagła zmiana rezultatów, "duże nazwisko" bohatera zamieszania i minimalną różnicę między dwoma pierwszymi miejscami - w środowisku zawrzało. Potężna dyskusja pojawiła się na forum serwisu e-rajdy.pl - choć strona jest już obecnie niedostępna, Cieślicki w swym tekście zacytował post, w którym sam Robert Kubica miał tłumaczyć zdarzenie ze swojej perspektywy.
"Schodząc ze stanowiska wiedziałem ze pojechałem od DEXTERA [inny gracz uczestniczący w turnieju - dop. red.] lepiej o około 20-30s… Jak zostało wyczytane miejsce numer 6 poszedłem do JARKA [Jarosław Cebula, jeden z organizatorów - dop.], porównywaliśmy czasy moje i Dextera i wychodziło ze byłem lepszy… Zaczekaliśmy do końca wręczenia nagród żeby sprawdzić gdzie był błąd, sam Jarek mówił ze mógł się pomylić przy przepisywaniu wyników i tak się stało…" - wskazał Kubica.
Kierowca też wprost apelował, by dla wyjaśnienia sprawy po prostu podać publicznie czasy wszystkich odcinków, a następnie skonkludował też wszystko stwierdzeniem, że więcej na podobnych zawodach się nie pojawi - widać było, że oskarżenia o (podkreślmy, nigdy nie udowodnione) oszustwo bardzo go dotknęły.
Niemniej zachował on tytuł mistrza, natomiast jednocześnie zdecydował się na wspaniały gest - oddał wszelkie nagrody rzeczowe, jakie otrzymał, "MAdo", którego wyprzedził o ułamki sekundy.
Kubica nie porzucił komputerowych rajdów. "Sporo mi to dawało"
Warto na koniec nadmienić, że cała sytuacja mimo wszystko nie obrzydziła legendzie polskiego motorsportu elektronicznej rozrywki. Po latach krakowianin wspominał, że gry z serii "Colin McRae Rally" wręcz mu w pewien sposób... pomagały.
"Często grałem w zimę, też w rajdy, żeby utrzymać koncentrację na wysokim poziomie, co mi naprawdę sporo dawało. Bywały takie challenge'e z kumplami, gdzie siedząc i grając bardziej się pociłem niż jeżdżąc bolidem" - opowiadał swego czasu w rozmowie z Eleven Sports (cytat za tekstem Mikołaja Sobola w serwisie "Rallypl").
Nie ma nic lepszego niż ogranie paru kumpli na setne sekundy w Colina McRae Rally 2.0 w Kenii gdzie wszystko było proste i jeszcze w dodatku Mini Cooperem gdzie hamowało się dwa razy w trakcie trzech minut oesu. Oczywiście wszystko było dozwolone, czyli skróty i ocieranie się o drzewa!













