Reklama

Reklama

Roland Garros. Janowicz: Lepiej mnie usypiać niż drażnić

Jerzy Janowicz podkreślił, że prowokacje ze strony Francuza Maxime'a Hamou w meczu 1. rundy Rolanda Garrosa tylko go zmotywowały do lepszej gry. - Lepiej mnie usypiać niż drażnić - przestrzegł tenisista z Łodzi po zwycięstwie nad Francuzem 6:7 (4-7), 6:3, 6:4, 6:4.

- Zawsze się daje znać, gdy się serwuje na początku meczu czy kiedy są nowe piłki, a on tego nie robił. Ale to zadziałało na jego niekorzyść, bo jak przeciwnik się stara mnie zdenerwować, to ja się motywuję 16 razy bardziej, nakręcam się jeszcze bardziej. Także lepiej mnie usypiać niż drażnić - zaznaczył na konferencji prasowej Janowicz.

Młody Francuz najbardziej zdenerwował jednak łodzianina, gdy nie przeprosił za to, że returnował mocno na ciało Polaka. Z tego powodu ten ostatni zwrócił mu uwagę przy uścisku dłoni po meczu.

Reklama

- W drugim albo trzecim secie, nie pamiętam teraz dokładnie, po mojej nietrafionej "jedynce", zareturnował z całej siły i piłka przeszła jakieś 40 cm od mojego ciała. Po tym zagraniu był zaskoczony, że ja się dziwię, co on zrobił, a zwyczajnie wydaje mi się, ze powinien powiedzieć "sorry". Z większością zawodników na tourze jesteśmy dobrymi kolegami. Z Nadalem miałem identyczną sytuację i powiedział "sorry", a tu jakiś młody tenisista przychodzi i nie ma zamiaru przeprosić...Troszeczkę mnie to poddenerwowało - relacjonował niespełna 25-letni Polak. Gdy temat ten poruszyli zagraniczni dziennikarze i spytali, co odpowiedział mu na to Hamou, Janowicz odparł, że nic, bo chyba zawodnik ten nie zna angielskiego.

Polak jednocześnie podkreślił, że nie miało dla niego znaczenia to, że prawie cała widownia dopingowała tego dnia jego przeciwnika. Zajmujący 50. miejsce w rankingu ATP tenisista miał jednak zastrzeżenia do kortu. Uważa, że niepotrzebnie organizatorzy polali go obficie wodą przed spotkaniem.

- Jest niesamowicie mokry, grząski. Źle mi się na nim grało. Z każdym gemem, a raczej setem było lepiej, bo był coraz bardziej suchy. Wielu zawodników ma pretensje o to, że oni te korty tak strasznie moczą. Azarenka miała z tym problem, komentowała to - podkreślił.

Ocenił, że wtorkowy pojedynek z nie mającym doświadczenia w Wielkim Szlemie i turniejach ATP Hamou nie był łatwy, a ze względu na mokry kort potrzebował czasu, by się wgrać. W kolejnej rundzie paryskiej imprezy zmierzy się z rozstawionym z numerem 23. Argentyńczykiem Leonardem Mayerem, który wyeliminował Czecha Jirziego Vesely'ego.

- Łatwiej niż dziś na pewno nie będzie. Może być tylko trudniej - skwitował, gdy jeszcze nie było wiadomo, czy zmierzy się z Mayerem czy z Vaselym.

We wtorek na kortach im. Rolanda Garrosa Janowicz zanotował pierwsze w tym roku zwycięstwo na ziemnej nawierzchni. Mecze otwarcia przegrał wcześniej zarówno w Madrycie, jak i w Rzymie. W połowie kwietnia z kolei zmagał się z urazem kręgosłupa.

- Na razie - odpukać - wszystko jest bardzo dobrze. Czuję się fizycznie doskonale, jestem dobrze przygotowany. Mieliśmy 10-11 dni na odrobienie przygotowania fizycznego z listopada i grudnia - zaznaczył.

Z Paryża Agnieszka Niedziałek

Reklama

Reklama

Reklama